W ostatnich latach temat wejścia Polski do strefy euro zszedł na drugi plan. Kolejni ministrowie finansów oraz premier odżegnują się od przyjęcia wspólnej waluty ze względu na przeciągający się kryzys finansowy w strefie euro. To wcale nie oznacza, że polski rząd zrezygnował z przygotowań do wejścia do eurostrefy. Wiele przesłanek wskazuje na to, że stanie się to już w 2018 roku.
Jedną z nich jest przyjęty przez Radę Ministrów Wieloletni Plan Finansowy na lata 2014-17. Co prawda nie podano w nim daty, ale wyraźnie zasugerowano, że rząd zintensyfikuje działania na rzecz dalszej integracji Polski ze strefą euro. „Jest to strategiczny cel Polski” – czytamy w dokumencie.
Rząd przyznaje, że obecne problemy strefy euro nie wynikają z wprowadzenia wspólnej waluty, tylko nieodpowiedzialnego prowadzenia polityki gospodarczej przez niektóre państwa oraz słabość niektórych rozwiązań instytucjonalnych strefy. Stąd nasze przyjęcie europejskiej waluty zależne będzie nie tylko od spełnienia przez Polskę kryteriów konwergencji, ale także poprawy wymienionych czynników destabilizujących strefę.
Czekamy na świnie
Kryzys jeszcze się nie skończył – Hiszpania, Grecja i Portugalia to grupa krajów strefy euro złośliwie określana skrótem PIGS, które wciąż borykają się z olbrzymim zadłużeniem, wysokim bezrobociem i ogólną stagnacją gospodarczą. Jednak na horyzoncie widać pierwsze oznaki poprawy: z prognoz OECD wynika, że w 2015 roku PKB Portugalii zwiększy się o 1,1% wobec 0,4% w 2014 roku, Hiszpanii o 1% wobec 0,5% w 2014 roku, a Grecji o 1,8% wobec -0,4% w roku poprzednim. W krajach tych powinno się także obniżyć bezrobocie. Zatem ostrożnie można przyjąć, że najbardziej kłopotliwi członkowie strefy euro powoli wstają z kolan.
Unia bankowa
Kolejna istotna sprawa, która będzie miała decydujący wpływ na nasze przyjęcie euro to wzmocnienie rozwiązań instytucjonalnych. Chociaż w dokumencie nie napisano tego wprost, to owe wzmocnienie polegać ma na stworzeniu unii bankowej. Jej powstanie powoli staje się faktem – już w listopadzie 2014 roku EBC weźmie pod nadzór 128 największych europejskich banków i 6 tys. mniejszych.
W maju 2016 roku system ma być już prawie w pełni zharmonizowany – będą obowiązywać wspólne procedury pomocowe dla zagrożonych instytucji finansowych czy gwarantowanie depozytów. Słowem, to w tym roku najprawdopodobniej rząd Polski rozpocznie marsz w kierunku wypełnienia kryteriów ERM II, czyli m.in. utrzymania stabilnego kursu walutowego, którego wahania nie mogą przekroczyć 15%.
Wzmocnienie polskiej gospodarki
Następny krok to nacisk na wzmocnienie potencjału polskiej gospodarki. Z szacunków MF wynika, że w następnych latach wzrost gospodarczy będzie oscylować w granicach 3,5%-4%, a stopa bezrobocia liczona metodą BAEL zmaleje poniżej 9,5%. W 2015 roku Polska gospodarka ma wzrosnąć o 3,3%, a stopa bezrobocia obniżyć się do 10,3% z 10,6% zgodnie z metodologią OECD.
Równocześnie resort finansów będzie stawiać na dalsze uszczelnienie systemu podatkowego, m.in. w zakresie ściągalności VAT-u. Podstawowa stawka tego podatku ma powrócić już w 2017 roku, co w tym roku winno dać silniejszy impuls do rozwoju i utrzymania koniunktury… czyżby z okazji właśnie akcesji do strefy euro? Równocześnie w tym roku PKB per capita w Polsce wyniesie ok. 75% średniej UE, co sprawia, że przyjęcie nowej waluty byłoby o wiele mniej bolesne dla przeciętnego obywatela.
Spokojne rządy w koniunkturze
Inny ważny czynnik to przygotowanie legislacyjno-techniczne. W warunkach zawieruchy politycznej może to być trudne. Tak naprawdę to właśnie kształt sceny politycznej będzie miał decydujące znaczenie przy podejmowaniu decyzji o przyjęciu euro. Platforma Obywatelska, biorąc pod uwagę prognozy gospodarcze, liczy na to, że wyraźnie poprawi się sytuacja gospodarstw domowych, które wówczas będą przychylniej patrzyły na przyjęcie wspólnej waluty.
Równocześnie z planu wynika, że ważne reformy gospodarcze będą odwleczone w czasie, a to pozwala partii rządzącej na swobodne uczestniczenie w grze wyborczej i jeśli uda jej się wygrać w 2015 roku, to zapewne dopiero wówczas powstanie klimat do wdrożenia całego pakietu ustaw mającego przybliżyć nas do strefy euro. To sprawia, że zgodnie z kalendarzem wyborczym najrozsądniejszym terminem przyjęcia wspólnej waluty będzie koniec 2018 roku lub początek 2019 roku.
Łukasz Piechowiakgłówny ekonomista Bankier.pl
































































