Spadek rejestrowanej stopy bezrobocia w marcu nie jest zaskoczeniem. Coraz mniej ludzi rejestruje się w urzędach pracy, część jest wykreślana z ewidencji z przyczyn formalnych, inni korzystają z publicznych programów wsparcia zatrudnienia lub zwyczajnie emigrują.


Dzisiejsze dane GUS okazały się zgodne z wcześniejszymi doniesieniami Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Bazując na tych danych, także rynkowi analitycy szacowali marcową stopę bezrobocia właśnie na 11,7%. W lutym GUS podał stopę bezrobocia na poziomie 12%.
Zdaniem resortu pracy stopa bezrobocia w wakacje powinna spaść poniżej 10%. Wiele wskazuje, że tak może być - prognozy wzrostu gospodarczego sugerują, że rynek pracy raczej będzie się rozwijał. Do tego dochodzi wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, a większy popyt na pracę przekłada się na wzrost wynagrodzeń, co widać było po bardzo udanym odczycie wartości przeciętnego wynagrodzenia w marcu, które wyniosło ponad 4,2 tys. zł (ponad 3 tys. zł netto).
Z danych Eurostatu, który podaje stopę bezrobocia mierzoną metodą BAEL wynika, że Polska należy do tych państw UE, które odnotowują jeden z najniższych wskaźników bezrobocia - 7,8%. Dla porównania w Portugalii jest to ponad 14%, w Grecji - 25,7%, we Włoszech - 12,7%, w Słowacji - 12,3%, na Litwie - 10%. Lepiej jest u naszych sąsiadów Czechów, którzy odnotowują 5,5% wskaźnik bezrobocia, w Niemczech wynosi on 4,8%.

Bezrobocie spada, ale narzekają wszyscy
Spadek bezrobocia to konsekwencja lepszej koniunktury w gospodarce, ale w przypadku państwowych rejestrów, zwłaszcza tuż przed wyborami, zawsze pojawiają się wątpliwości dotyczące wielkości wpływu kwestii kwestii formalnych i metodologicznych na wskaźnikowy sukces ekonomiczny.
Z drugiej strony pracodawcy coraz częściej narzekają na to, że nie mogą znaleźć odpowiednich pracowników. Pracownicy zaś mają pretensje o to, że praca faktycznie pracodawcy oferują zatrudnienie, ale za 1200 zł na podstawie "umowy śmieciowej".
Niskie płace to jeden z najważniejszych problemów ekonomicznych w Polsce - wyraźnie odstajemy od reszt państw UE nawet biorąc pod uwagę relacje do stosunkowo wysokiego poziomu wydajności pracy. Jeżeli do początku lat 20-tych XXI wieku (zakończenia dopłat UE) nie dojdzie do wyrównania poziomu płac ze średnią UE, to Polsce nie tylko grozi wyludnienie, ale także poważny kryzys finansów publicznych.
Bezrobocie w regionach UE
Z najnowszych danych Eurostatu odnośnie do poszczególnych regionu UE wynika, że najniższa stopa bezrobocia jest w Pradze i Bawarii - po 2,5%. Na 10 regionów z najniższą stopą bezrobocia aż 9 przypada w Niemczech. Najgorzej jest w Hiszpanii - w Andaluzji stopa bezrobocia przekracza 34%. W Grecji Zachodniej wynosi ono ponad 28%. Na 10 regionów UE z najwyższą stopą bezrobocia 6 leży w Hiszpanii a 4 w Grecji. W Polsce najniższa stopa bezrobocia jest w woj. mazowieckim (7,2%) i woj. wielkopolskim (7,6%), a najwyższa (wg Eurostatu) w woj. podkarpackim (14%) i świętokrzyskim (11,4%) - z kolei wg urzędów pracy najwyższa rejestrowana stopa bezrobocia jest w woj. warmińsko-mazurskim (19,6%).





























































