W grudniu wchodzi w życie unijne embargo na dostawy gazu propan-butan z Rosji. To już teraz podbija ceny LPG na polskich stacjach paliw. Autogaz jest najdroższy od blisko dwóch lat.


Detaliczne ceny autogazu w Polsce dynamicznie rosną już od sierpnia. Od tego czasu podniosły się już średnio o 52 gr/l, czyli o prawie 20%. Jednakże w ostatnich tygodniach LPG mocno drożeje pomimo względnej stabilizacji cen benzyn i oleju napędowego. Tylko w mijającym tygodniu autogaz podrożał średnio o 4 gr/l po zwyżce o 7 gr/l w tygodniu poprzednim. W skali kraju paliwo to osiągnęło średnią cenę detaliczną na poziomie 3,20 zł/l – wynika z danych BM Reflex. Tak drogo nie było od lutego 2023 roku.
- Im bliżej grudnia, tym większe wahania cen autogazu będziemy obserwować w sprzedaży na stacjach. To będzie konsekwencja zbliżającego się całkowitego zakazu importu gazu propan-butan z Rosji, który wejdzie w życie w grudniu – napisali w cotygodniowym komentarzu analitycy BM Reflex.
Zakaz importu rosyjskiego LPG zacznie obowiązywać od 20 grudnia 2024 roku. W pierwszym półroczu tego roku Rosja odpowiadała za 53% importu tego paliwa do Polski – wynika z danych Polskiej Organizacji Gazu Płynnego. Przyczyna jest oczywista: rosyjskie paliwo było o ok. ¼ tańsze od LPG sprowadzanego z innych kierunków – wyjaśnia POGP. Wyeliminowanie źródła taniego gazu już teraz podnosi ceny na stacjach, ponieważ importerzy będą musieli zmienić dostawców LPG na droższych.
Przypomnijmy, że LPG jest najtańszym paliwem dla samochodów osobowych w Polsce. Według obliczeń Ministerstwa Przemysłu koszt przejechania 100 kilometrów „na gazie” jest mniej więcej o połowę niższy niż autem elektrycznym (tj. na baterię). Polska jest też liderem w konsumpcji LPG wśród wszystkich krajów Unii Europejskiej. Szacuje się, że po polskich drogach jeździ przeszło 2,5 mln gazowych „hybryd” (choć formalnie zarejestrowanych jest jeszcze więcej).

Benzyna i ON także podrożały
Mniej dotkliwe wzrosty cen zaobserwowano w przypadku benzyn i oleju napędowego. Litr Pb95 w skali kraju kosztował średnio 6,11 zł i był o 5 groszy droższy niż tydzień wcześniej – wynika z danych opublikowanych przez BM Reflex. Olej napędowy tankowano przeciętnie po 6,17 zł/l, czyli o 6 gr/l drożej niż przed tygodnie. W obu przypadkach były to najwyższe średnie ceny detaliczne od przeszło dwóch miesięcy.
Podwyżki cen LPG przekładają się także na wzrost detalicznych cen benzyny Pb95. To ostatnie paliwo w piątkowym cenniku Orlenu figurowało po cenie 4 694 zł/m3, co po doliczeniu 23% VAT-u dawało ok. 5,77 zł/l. Jest to stawka zbliżona do tego, co w cenniku płockiej rafinerii obserwowaliśmy przez poprzedni miesiąc. Mimo to średnia cena w detalu poszła w górę, przyczyniając się do podtrzymania ponadprzeciętnie wysokiej implikowanej marży detalicznej.
Diametralnie inna sytuacja ma miejsce w przypadku oleju napędowego. Tam implikowana marża detaliczna jest już bardzo „cienka” i spadła do najniższego poziomu od lutego. Winne temu są szybko rosnące stawki w hurcie. 22 listopada Orlen oferował ON Ekodiesel po cenie 4 951 zł/m3, co daje ok. 6,09 zł/l brutto. W ciągu tygodnia cena hurtowa została podniesiona o 10 gr/l w reakcji na postępujący wzrost giełdowych notowań ON w Londynie, gdzie cena tego paliwa podniosła się do niemal 700 USD/t i jest najwyższa od połowy października. Natomiast notowania benzyny na giełdzie w Nowym Jorku pozostają stabilne w okolicy 2 USD za galon.
Położenie polskich kierowców dodatkowo pogarsza bardzo mocny dolar. Po ostatnich zwyżkach amerykańska waluta w piątek kosztowała już ponad 4,16 zł i była najdroższa od zeszłorocznego października. Wzrost kursu USD/PLN niemal automatycznie przekłada się (ceteris paribus) na wzrost hurtowych cen paliw w Polsce, które podążają w tym samym kierunku co stawki w całej Europie. Stąd też kontynuacja aprecjacji dolara może przynieść dalsze podwyżki cen przy dystrybutorach.
Zwyczajowo przypomnę też, że moglibyśmy tankować znacznie taniej, gdyby nie bardzo wysokie podatki wliczone w cenę detaliczną. Podatki stanowią ok. 40% ceny detalicznej benzyny i oleju napędowego. Gdyby np. stawka VAT nadal wynosiła 8%, to benzyna mogłaby kosztować ok. 5,3 zł/l, a olej napędowy ok. 5,55 zł/l. Władza mogłaby też znieść „opłatę emisyjną” wprowadzoną przez swych poprzedników, co pozwoliłby obniżyć ceny brutto o ok. 10 gr/l. Ale wiemy też, że tego nie zrobi.




























































