Czeskie media donoszą o toczących się pracach nad zmianami w prawodawstwie, które mają pozwolić na podział energetycznej spółki CEZ. Notowana na giełdzie w Warszawie firma koryguje ostanie wzrosty przy drugich co do wielkości obrotach na szerokim rynku.


Jak donosi czeski dziennik Pravo, tamtejszy resort sprawiedliwości pracuje nad zmianami w prawie ułatwiającymi podział spółki o znaczeniu strategicznym dla państwa. Przepisy już zostały potocznie nazwane „lex CEZ”. Mimo że regulacje nie mówią wprost o konkretnej firmie, to powszechnie wiadomo, że chodzi o zwiększenie kontroli nad największą energetyczną spółką w kraju.
CEZ to zintegrowany koncern energetyczny działający w wielu krajach Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej oraz w Turcji. Siedziba przedsiębiorstwa mieści się w Republice Czeskiej, która jest jego głównym akcjonariuszem (70 proc. udziałów).
Spółka notowana jest na giełdzie w Warszawie i Pradze. Jej kapitalizacja to ponad 110 mld zł (trzecia największa na GPW). Akcje CEZ notowane na GPW podrożały od początku roku o blisko 38 proc., chociaż w Pradze YTD to ok. 34 proc., a różnica wynika z osłabienia się polskiego złotego do korony czeskiej o ponad 3,6 proc. od początku roku. Kurs wspierany był także przez planowany arbitraż przeciwko Gazpromowi.
W czwartek na GPW cena akcji CEZ-u zniżkowała o ok. 1,7 proc. przy blisko 49 mln zł obrotu, drugich co do wielkości na parkiecie i wyraźnie większych od średniej, która w ostatnim roku wynosiła ok. 1 mln zł na sesję.

Wracając do proponowanych zmian w czeskim prawodawstwie, chodzi o przepisy mówiące o wyrażeniu zgody na podział spółki akcyjnej o znaczeniu strategicznym przez 85 proc. udziałowców obecnych na walnym zgromadzeniu, w którym uczestniczy co najmniej 2/3 akcjonariuszy. W tej chwili wymagana jest zgoda 90 proc. wszystkich akcjonariuszy.
Pod koniec stycznia sformułowane przepisy zmieniające wymagany próg nie zostały rekomendowane przez Radę Legislacyjną Rządu. Teraz mają być przeredagowane w ten sposób, by zostały skierowane do dalszych prac – informuje dziennik Pravo.
Projektowane zmiany budzą wątpliwości części czeskich środowisk prawniczych, jak również mniejszościowych akcjonariuszy CEZ-u, którzy obawiają się pozbawienia istotnych praw własności.
„Wydaje się, że jest to zmiana, która ma odpowiadać konkretnemu projektowi zmian w CEZ, co generalnie jest sprzeczne ze wszystkimi zasadami demokratycznego prawodawstwa” – powiedziała Irena Pelikánová z Wydziału Prawa Biznesowego Uniwersytetu Karola, cytowana przez portal fio.cz
„Uważamy, że proponowane zmiany są niekonstytucyjne zarówno z punktu widzenia samego prawa, jak i biorąc pod uwagę proces legislacyjny, który właściwie całkowicie pominięto” – podkreślił prawnik Bohumil Havel.
Zmiany są pochodną politycznych planów premiera Republiki Czeskiej Petra Fiali, który podnosił w połowie stycznia konieczność „przeprowadzenia transformacji czeskiej energetyki” oraz uzyskania „większej kontroli nad infrastrukturą energetyczną”.
Zakłada się, że państwo przejmie na własność część produkcyjną CEZ-u. Fiala mówił o kontroli nad kluczowymi elektrowniami. W ten sposób państwo miałoby wolną rękę m.in. w szybkim dokończeniu bloków jądrowych. Na początku lutego, w czeskiej telewizji premier powiedział, że rząd nie zrobi nic, by zaszkodzić akcjonariuszom mniejszościowym.
Szczegóły podziału mogą być znane w I połowie 2023 r. - donosił portal patria.cz



























































