REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Stresogenni szefowie "wysyłają" na zwolnienia co 10. pracownika

Katarzyna Wiązowska2023-10-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2023-10-25 06:00
Dodaj Bankier.pl w Google

Co dziesiąty pracownik przyznaje, że wziął L4 z powodu złego samopoczucia psychicznego – wynika z raportu MultiSport Index 2023. Jednocześnie 3 na 5 pracowników przyznaje, że ich firma nie wdraża żadnych działań antystresowych. Tymczasem według psychologów winę za kłopoty ze zdrowiem psychicznym najczęściej ponoszą pracodawcy.

Stresogenni szefowie "wysyłają" na zwolnienia co 10. pracownika
Stresogenni szefowie "wysyłają" na zwolnienia co 10. pracownika
fot. Stranger Man / / Shutterstock

Wiele wskazuje na to, że kondycja psychiczna aktywnych zawodowo Polaków nie należy do najlepszych. Według raportu „MultiSport Index 2023” stres w pracy odczuwa już 90 proc. zatrudnionych, z czego 28 proc. przyznaje, że stres towarzyszy im „codziennie lub prawie codziennie”, a co piąty (18 proc.) zmaga się z nim nawet kilka razy w tygodniu. Co alarmujące, aż połowa stresujących się ankietowanych (49 proc.) deklaruje, że przenosi stres z pracy do domu, a co dziesiąty pracownik przyznaje także, że zdarzyło mu się wziąć zwolnienie lekarskie z powodu gorszego samopoczucia lub problemów związanych z psychiką.

Za dużo obowiązków?

Jak pokazują wyniki badań „Zdrowie psychiczne Polaków a ich życie zawodowe” przeprowadzonego przez LiveCareer przez aż 63 proc. Polaków sądzi, że praca ma na nich negatywny wpływ. Z kolei według raportu Multisport pracownicy najczęściej czują się przeładowani obowiązkami (47 proc.). Co trzeci (35 proc.) przyznaje, że w pracy towarzyszy mu uczucie niepokoju lub rozdrażnienia, na problemy z koncentracją i pamięcią narzeka 29 proc., a problem z motywacją i zaangażowaniem w pracę ma 27 proc. badanych. Co piąty (20 proc.) zauważa problemy związane ze swoją efektywnością. Mimo to 3 na 5 pracowników w Polsce nie otrzymuje żadnego wsparcia w tym zakresie.

Powodem złego samopoczucia jest również niepewność finansowa. Aż 73 proc. Polaków boi się, że w przyszłości nie będą mieć wystarczająco dużo pieniędzy na utrzymanie. Uważa tak 84 proc. badanych, którzy zmagają się z problemami psychicznymi.

Niekompetentni szefowie doprowadzają do zawału?

Według dr Joanny Mesjasz, psychologa i wykładowcy na Uczelni WSB Merito w Warszawie, największe problemy ze zdrowiem psychicznym pracowników są spowodowane przez deficyty kompetencji menedżerskich.

Wakacje na giełdzie

– Osoby, które pracują dla toksycznego menedżera o niskich kompetencjach, niżej oceniają zadowolenie z pracy – mówi Bankier.pl dr Joanna Mesjasz. – Wskazują na to również, badania, które prowadziłam przez 12 lat na tysiącach pracowników polskich organizacji. Natomiast według badania Randstad przeprowadzonego w USA z 2018 r. aż 60 proc. pracowników zrezygnowało z pracy lub rozważa odejście z powodu swoich szefów. To najsilniejszy czynnik stresogenny. Jak pokazują badania przeprowadzone z udziałem 400 tysięcy Amerykanów, opublikowane w 2019 przez De Luce, niekompetentni przełożeni mogą przyczyniać się do rozwoju chorób serca u swoich pracowników. Zatem negatywne oddziaływanie przywództwa może wykraczać poza sferę życia zawodowego.

Ludzie chcą pracować po swojemu?

Jak twierdzi Malwina Puchalska - Kamińska, psycholożka z Uniwersytety SWPS, jeżeli pracodawcy chcą zadbać o zdrowie psychiczne pracowników, to muszą zacząć od podstaw, czyli zapewnienia odpowiednich warunków pracy.

– Chodzi tu zarówno o sprzęt, liczbę godzin pracy – również tych nadliczbowych, przerwy w pracy, ale też o zadbanie o to, aby dana osoba czuła się szanowana i doceniana – mówi Bankier.pl Malwina Puchalska - Kamińska. – Jeżeli te podstawowe rzeczy nie działają, to żadne webinary czy zajęcia sportowe tego nie załatwią. Warto najpierw sprawdzić, jak się naprawdę czują pracownicy. Jednak zamiast ankiet, zalecam tu badania fokusowe bazujące na rozmowach i wywiadach, gdzie ludzie mogą się wypowiedzieć.

Według psycholożki z SWPS ludzie potrzebują autonomii, możliwości wprowadzania własnych udogodnień w miejscu pracy, chcą pracować indywidualnie, "po swojemu". To jest tzw. job crafting.

– Jest on jedną z najlepszych praktyk profilaktyki wypalenia zawodowego – uważa Malwina Puchalska - Kamińska. – Gdy człowiek wie, że ma na coś wpływ, czuje się znacznie lepiej. Szalenie ważne jest również to, aby osoby zarządzające ludźmi miały do tego kompetencje – zarówno empatię, jak i umiejętności merytoryczne. Pracownicy czują się zagubieni, gdy ich szef nie zna się na swojej pracy. 

Człowiek, nie target, na pierwszym miejscu

Również dr Joanna Mesjasz uważa, że najważniejsze jest założenie na wstępie, że ludzie są najważniejsi, a sukces organizacji rodzi się w umysłach pracowników.

– Niezbędna jest równowaga pomiędzy życiem osobistym i zawodowym – uważa Joanna Mesjasz. – Poczucie spełnienia w pracy to jedynie dynamiczny potencjał, który wymaga uwagi i troski ze strony organizacji. W dodatku spersonalizowanej do potrzeb pracowników, ponieważ każdy przychodzi z osobistym niepowtarzalnym zasobem i indywidualnie odbiera oraz ocenia warunki do pełnego zaangażowania, które tworzy mu organizacja.

Niezbędny work-life balance

Pracodawcy coraz częściej zwracają uwagę na zapewnienie dobrostanu psychicznego pracowników. W wielu firmach benefitem stają się coraz częściej spotkania  z psychologiem. Według Michała Kanarkiewicza stratega korporacyjnego, właściciela butiku szkoleniowo-doradczego Kanarkiewicz Strategy Consulting, jedną z popularnych metod dbania o dobrostan psychiczny pracowników jest organizacja spotkań w formule power speech.

– Kursy i szkolenia stanowią najbardziej pożądany benefit wśród przedstawicieli pokolenia Z – mówi Bankier.pl Michał kanarkiewicz. –  Tego typu spotkania mają na celu dostarczenie pracownikom dużej dawki pozytywnej energii, zmianę sposobu postrzegania napotykanych trudności i spojrzenie na nie z szerszej perspektywy. Managerowie mogą w ten sposób zwiększyć efektywność swojego zespołu, zainspirować współpracowników do dalszego działania, a nawet lepszego planowania i organizacji pracy, jednocześnie rozwijając kompetencje miękkie.

Według niego spotkania w formule "power speech" nie skupiają się na krytyce, ale na konkretnym rozwiązywaniu problemów poprzez pozytywny impuls.

– To właśnie ten aspekt stanowi kluczową przewagę nad tradycyjnymi rozmowami motywacyjnymi między managerem a podwładnym, które najczęściej mają miejsce wtedy, gdy pracownik traci już motywację, jest zniechęcony lub przytłoczony obowiązkami – uważa Michał Kanarkiewicz. – W formule power speech, w kontekście dobrostanu psychicznego pracowników, często poruszaną kwestią jest work-life balance, czyli umiejętność dbania o równowagę między pracą zawodową a życiem osobistym.

– Zadbanie o zdrowie psychiczne pracowników to skomplikowany proces – mówi Bankier.pl Mateusz Tałpasz, CEO SmartLunch. – Dbając o ten aspekt, nie można zapomnieć o elastycznych godzinach pracy, programach wsparcia psychologicznego czy szkoleniach z zakresu mindfulness.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Prezes polskiej AstraZeneki ostrzega. „Nie da się zbudować sprawnego systemu ochrony zdrowia z takimi nakładami”
Katarzyna Wiązowska
Katarzyna Wiązowska
redaktor Bankier.pl

Dziennikarka prasowa i internetowa. Z wykształcenia ekonomistka, PR-owiec i psycholog komunikacji medialnej. Bliskie jej są tematy dotyczące rynku pracy, przedsiębiorczości i kreatywności. Lubi rozmawiać z ludźmi, poznawać ich historie, również biznesowe. Z pasji – kinomanka.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (15)

dodaj komentarz
samsza
Ludzie zaangażowani w wiarę religijną mają zdrowszy mental, oderwanie od prozy życia i prozy pracy, pomaga.
Młodzi uciekają raczej w gry, seriale, używki.
hfjdj
No to trzeba przyznać. Gdyby nie to że mam pracę jaką mam to bym został księdzem. Wspaniały zawód, spędzasz czas z kolegami, masz kochankę ale nie masz żony. Masz dzieci ale się nimi nie zajmujesz. No i masz pieniądze, możliwości zawodowe, we wspaniałej firmie z tradycjami pracujesz. Nawet na najniższym szczeblu masz władzę, możesz No to trzeba przyznać. Gdyby nie to że mam pracę jaką mam to bym został księdzem. Wspaniały zawód, spędzasz czas z kolegami, masz kochankę ale nie masz żony. Masz dzieci ale się nimi nie zajmujesz. No i masz pieniądze, możliwości zawodowe, we wspaniałej firmie z tradycjami pracujesz. Nawet na najniższym szczeblu masz władzę, możesz kazać temu czy tamtemu robić to czy tamto. Niepopularność tego zawodu jest dowodem na głupotę ludzie. Siedzą na kasach 12h zamiast popierdzieć trochę w konfesjonale. Głupota.
pstrzezek
Ci co muszą się odwoływać do siły wyższej najczęściej nie potrafią znaleść siły w samym sobie. Bo łatwiej wytłumaczyć sobie „buk tak chciał” :) Niż coś zmienić bądź wsiąść odpowiedzialność. Tyle w temacie
pstrzezek odpowiada pstrzezek
„wziąć” Co do zdrowia psychicznego ludzi bardzo religijnych.. no cóż.. dyskusyjna teza. Fanatyk co w kościele co niedziela a na codzień żonę napierdziela. O księżach frustratach za sprawą chorego przepisu o celibacie nawet nie wspomnę. Także pudło :) Ale to tłumaczy twoja miłość do PiS
stanislaw2200
Wiele osób o tym gada w tym w korpo ale na końcu i tak się z tym nic nie robi bo jak janusz albo braian biznesu zorientuje się przecież że działania w tym zakresie kosztują to zawsze kończy się tylko na pustym gadaniu albo kouczingu przeprowadzanego przez hr w ramach darmowych nadgodzin. Niestety dla braianów i januszy biznesu ale Wiele osób o tym gada w tym w korpo ale na końcu i tak się z tym nic nie robi bo jak janusz albo braian biznesu zorientuje się przecież że działania w tym zakresie kosztują to zawsze kończy się tylko na pustym gadaniu albo kouczingu przeprowadzanego przez hr w ramach darmowych nadgodzin. Niestety dla braianów i januszy biznesu ale work life balance kosztuje bo jego podstawą jest zmniejszenie ilości obowiązków albo po przez automatyzację co kosztuje, albo po przez usprawnienie procedur i poprawę porządku w miejscu pracy co wymaga zasobów intelektualnych których braiany i janusze nie mają więc muszą je kupić co też kosztuje, albo zwiększenie ilości pracowników wykonujących te same zadania co też kosztuje. W skrócie work life balance w Polsce to fikcja i puste gadanie bo bieda korpo i bieda przedsiębiorcy są zbyt głupi i biedni by to zapewnić.
hfjdj
A na czym ten work life balance polega? Masz 8h pracy, przychodzisz, pracujesz i wychodzisz. To nie etat określa ten "balance"?
stanislaw2200 odpowiada hfjdj
Chyba masz pracę po znajomościach / nie masz pracy boś lipek z piwnicy mamusi alboś Janusz biznesu i dla tego myślisz że w Polsce dużo osób która ma 8h etatu pracuje tylko 8h. ten work life balance polega na tym że masz obowiązków na 7-7,5 h pracy (bo istnieje coś takiego jak przerwy) przy pełnym etacie. a nie przy etacie 8h masz Chyba masz pracę po znajomościach / nie masz pracy boś lipek z piwnicy mamusi alboś Janusz biznesu i dla tego myślisz że w Polsce dużo osób która ma 8h etatu pracuje tylko 8h. ten work life balance polega na tym że masz obowiązków na 7-7,5 h pracy (bo istnieje coś takiego jak przerwy) przy pełnym etacie. a nie przy etacie 8h masz obowiązków na 12h bo przecież bieda janusz/braian nie do trudni pracownika bo to przecież kosztuje więc zamiast tego tworzy presję byś pracował po godzinach najlepiej na 150/200% możliwości oraz zapomniał o potrzebach fizjologicznych.
hfjdj odpowiada stanislaw2200
No to jak masz obowiązków na 12h to wychodzisz po 8h czy nie?
stanislaw2200 odpowiada hfjdj
Jak pójdziesz do normalnej pracy w PL to sam poznasz odpowiedz na to pytanie.
peluquero odpowiada stanislaw2200
Nie musi iść do normalnej pracy. Rynek pracy został rozgrzany maksymalnie przez dodruk a nie produktywność, można zatrudniać ceteris paribus z dwóch powodów albo roboty jest coraz więcej bo idzie i zatrudniasz żeby jeszcze lepiej szła, albo roboty jest coraz więcej bo nie idzie i zatrudniasz, żeby lepiej szła. Przy tym drugim wchodzi Nie musi iść do normalnej pracy. Rynek pracy został rozgrzany maksymalnie przez dodruk a nie produktywność, można zatrudniać ceteris paribus z dwóch powodów albo roboty jest coraz więcej bo idzie i zatrudniasz żeby jeszcze lepiej szła, albo roboty jest coraz więcej bo nie idzie i zatrudniasz, żeby lepiej szła. Przy tym drugim wchodzi w grę niestety to że na rynku pracy w gospodarce stymulowanej dodrukiem znajdują prace nawet dwie lewe ręce cwaniacy i obibocy, a w obozie pracy jak masz 10 ludzi i 1 jest pracowity a 9 udaje, to pytanie tylko brzmi kiedy ten jeden stanie się taki jak reszta albo umrze z przepracowania, bo reszta udaje :) i tak to działa, kolega powyżej ma perfekcyjną pracę o której marzy 99% ludzi :)

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki