REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Atak na polskie banki – wiele hałasu o nic?

Michał Kisiel2016-04-29 11:28analityk Bankier.pl
publikacja
2016-04-29 11:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Ponad 200 polskich banków komercyjnych i spółdzielczych na celowniku nowego internetowego szkodnika – kilka dni temu ta wiadomość PAP wzbudziła szerokie zainteresowanie. Sprawę skomentowały między innymi ZBP, KNF i policja, uspokajając opinię publiczną. Pojawiły się podejrzenia, że informacja miała promować usługi jednej z firm IT.

Po raz pierwszy doniesienia o nowej mutacji złośliwego oprogramowania nazwanej GozNym pojawiły się w zagranicznych serwisach w połowie kwietnia. Konia trojańskiego celującego w klientów banków nazwano „dwugłową bestią”, ponieważ łączył on w sobie cechy rodziców – szkodników Gozi ISFB i Nymaim. O odkryciu nowego szczepu donosił IBM X-force Research, wskazując że jest on „aktywnie używany” w atakach na użytkowników 24 instytucji finansowych w USA i Kanadzie.

25 kwietnia Polska Agencja Prasowa opublikowała materiał, który był początkiem „kariery” GozNym w naszym kraju. „IBM X-force poinformował, że polskie banki zostały zaatakowane przez złośliwe oprogramowanie - GozNym. To najszerzej zakrojony tego typu atak w Polsce - zaatakowano 17 banków komercyjnych oraz 230 banków spółdzielczych” – tak brzmiał fragment wiadomości, którą zamieszczono w wielu serwisach informacyjnych.

"Atak, który obecnie obserwujemy w Polsce z wykorzystaniem malware o nazwie GozNym, jest pod pewnymi względami szczególny i oznacza, że Polska dołączyła do niespecjalnie elitarnego klubu krajów, które będą najczęściej atakowane przez cyberprzestępców" - powiedział w rozmowie z PAP Marcin Spychała z IBM X-force.

fot. / / YAY Foto

Bankowcy i policja uspokajają

Wiadomości o szeroko zakrojonym ataku mogły zaniepokoić opinię publiczną. 26 kwietnia głos w tej sprawie zabrał przedstawiciel Związku Banków Polskich, uspokajając, że pieniądze klientów są bezpieczne. O tym, że sytuacja nie jest wyjątkowa informowała również KNF. Swoje trzy grosze dorzuciła policja. "Jeżeli banki padają ofiarami przestępców, to do nas takie sygnały docierają. Nie mamy informacji o żadnych masowych atakach na banki w Polsce" - powiedziała PAP Iwona Kuc z zespołu prasowego Komendy Głównej Policji.

Wakacje na giełdzie

Już dzień po elektryzującej informacji sprawę zaczęto bagatelizować w specjalistycznych serwisach dotyczących bezpieczeństwa IT. Zwrócono uwagę, że w oryginalnej informacji PAP, oprócz sensacyjnie brzmiących zwrotów, pojawiło się ważne zdanie. Eksperci IBM stwierdzili, że posiadają „schematy ataku” na polskie banki, a więc zapewne pliki konfiguracyjne szkodnika. Dzięki nim byli w stanie stwierdzić, że GozNym może celować w polskie instytucje. To jednak nie oznacza, że kampania się już rozpoczęła. Serwis Niebezpiecznik.pl, komentując sprawę, wysunął tezę, że być może wiadomość miała promować usługi IBM, a w szczególności produkt Trusteer monitorujący bezpieczeństwo urządzenia klienta.

Dlaczego nie warto bagatelizować zagrożenia?

Uspokajające informacje płynące z różnych źródeł nie oznaczają, że GozNym nie będzie stanowić zagrożenia dla klientów polskich banków. Warto zwrócić uwagę na kilka interesujących szczegółów dotyczących tego szkodnika:

  • Przestępcy zadali sobie trud przygotowania konfiguracji ataku dla szerokiego grona instytucji, w tym, co stanowi pewne novum, banków spółdzielczych.
  • Zgodnie z informacjami opublikowanymi przez IBM, szkodnik wykorzystuje zaawansowany mechanizm „podstawienia” podrobionej strony w miejsce oryginalnego serwisu banku. To, co widzi użytkownik to nakładka na właściwą stronę, a utrzymując szyfrowane połączenie z bankiem, koń trojański może wyświetlić w przeglądarce wszelkie graficzne wskazówki upewniające ofiarę, że jest tam, gdzie być powinna (kłódka, nazwa instytucji posiadającej certyfikat w pasku adresu).
  • Po „zalogowaniu” do banku, a w rzeczywistości podaniu danych do logowania przestępcom, szkodnik może wyświetlić komunikat pobrany z centrum dowodzenia. Taka wiadomość pozwala np. zażądać podania kodu jednorazowego wysłanego SMS-em pod jakimkolwiek pretekstem. Od zdolności socjotechnicznych przestępców zależy, na ile taki komunikat będzie wiarygodny. Oszuści zyskują dzięki temu możliwość obejścia drugiego stopnia zabezpieczeń i przy odpowiednim zgraniu czasowym ataku, wykonania w imieniu ofiary np. przelewu.

Jeśli dojdzie do zarażenia komputera ofiary, to tylko wzmożona czujność użytkownika pozwoli na uniknięcie zastawionej pułapki. Warto przypomnieć przede wszystkim o konieczności zachowania podejrzliwości we wszystkich sytuacjach, gdy bank żąda hasła jednorazowego oraz o dokładnym sprawdzaniu treści wiadomości SMS wysyłanej przez bank. Niespodziewane komunikaty o konieczności uaktualnienia danych, konieczności zwrotu błędnie dokonanej wpłaty itp. powinniśmy zgłaszać obsługującej nas instytucji. Nie jest wykluczone, że w ten sposób szkodnik zainstalowany na naszym komputerze wyłudza od nas dane potrzebne do wykonania operacji.

Niestety nadal nie wiadomo ze stuprocentową pewnością, w jaki sposób można zarazić się nowym typem złośliwego oprogramowania (jeśli już rozprowadzane jest wśród Polaków). Prawdopodobnie odbywa się to poprzez otwarcie załącznika przesłanego w wiadomości mailowej. Użytkownicy regularnie korzystający z poczty elektronicznej zdążyli się już zapewne przyzwyczaić do wiadomości zawierających „faktury”, „wezwania do zapłaty” i inne pułapki. Brak czujności może w tym przypadku sporo kosztować.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Wielki bank ma złe wieści dla posiadaczy złota
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (11)

dodaj komentarz
~Abc
Banialuki. Piszecie jakby to coś żyło.
~DyktatorMody
Czasem wystarczy pozostawić na skrzynce mailowej zbyt wiele maili i TO ożywa... I już nie można skasować wszystkich maili jednym kliknięciem bo TO właśnie ożywa.... NiechTO weźmie kredyt mieszkaniowy pół mln. Jest zadomowione w Systemie Słonecznym. NASA TO potwierdza.
~chłodnym-okiem
To zagrywka marketingowa IBM, żeby zwrócić na siebie uwage. IBM przeżywa odkilkunastu kwartałów spadek przychodów i zysków więc szuka sposobó aby potencjalni jego kliencji z sektora finansowego zwrócili uwage na ofertę tegoz IBM-a. I tyle w temacie.
~aaaa
Bzdury piszą, jakie ataki na banki. Jak to są ataki na użytkowników. Jak ktoś ma trochę pojęcia o bezpieczeństwie to dobrze wie jak jest, a pisanie głupot przez pseudo fachowców to wylewanie dziecka z kąpielą, bo gdy będzie faktyczny atak nikt nie zwróci na to uwagi bo pomysli że znowu jakiś pseudo fachowiec.
~niepelnosprawny_org
no tak, to jest tradycyjny phising, co prawdą bardziej wzmożony niz zwykle- udawana strona banku, email
~asdf
Chyba warto by było sprawdzić, czy atakowane "instytucje" nie miały wspólnego mianownika w postaci tego samego dostawcy oprogramowania bankowości internetowej i czy schematy stron nie wypłynęły z serwerów tego właśnie dostawcy???
~haha
GozNym atakuje portugalską firmę pożyczkowo-wyłudzjącą Millennium. Sławny polityk z Afryki Ben Bruce jest najsławniejszy. No a plutonowy / kapitan nie słyszał ostrzeżenia? No!!!? idiota startuj... hahahaha
~Przemek
Nareszcie głos w mediach z zachowaniem rozsądku i nawet podobny do mojego sprzed kilku dni: http://blog.whitecatsec.com/2016/04/goznym-komentarz.html
~zz
Chyba jednak o dużo

We wtorek z banku ING znikło z konta mojej żony 500 zł. Zrobiła przelew z lokaty na konto podstawowe. Rano miała wypływ z lokaty a do wieczora pieniądze nie wpłynęły. Oczywiście zadzwoniła do ING i odpowiedzieli jej, że sprawdzą. Około 23 sprawdziliśmy historie konta i pieniędzy nadal nie przyszły, żadnych
Chyba jednak o dużo

We wtorek z banku ING znikło z konta mojej żony 500 zł. Zrobiła przelew z lokaty na konto podstawowe. Rano miała wypływ z lokaty a do wieczora pieniądze nie wpłynęły. Oczywiście zadzwoniła do ING i odpowiedzieli jej, że sprawdzą. Około 23 sprawdziliśmy historie konta i pieniędzy nadal nie przyszły, żadnych wpłat i wypłat z tego dnia. Na drugi dzień zdziwiła się gdy zobaczyła że przelew został zrealizowany dzień wcześniej o szóstej rano choć w nocy jeszcze nie było żadnych operacji i środków, jeszcze większe jej zdumienie było, że zaraz po przelewie miała wypłatę z bankomatu. Oczywiście nie wypłacała w bankomacie bo wiedziała, że nie ma środków. Jak mogły zostać wybrane skoro na konto nie wpłynęły? Kiedy została złożona kolejna reklamacja to jej zablokowali kartę. Przecież karta nawet gdyby była użyta to nie można byłoby pobrać środków z pustego konta? Sprawa oczywiście trafi na policję.
~GP
Blokada karty to podstawowa sprawa! Jeżeli skopiowano żonie kartę, to po zastrzeżeniu oryginału "kopia" też przestaje działać! System ją identyfikuje jako zastrzeżoną.
Problem jest taki, że większość bankomatów powinna działać online, ale może akurat znaleźli jakiś sposób na to albo ten bankomat zadziałał w offline i
Blokada karty to podstawowa sprawa! Jeżeli skopiowano żonie kartę, to po zastrzeżeniu oryginału "kopia" też przestaje działać! System ją identyfikuje jako zastrzeżoną.
Problem jest taki, że większość bankomatów powinna działać online, ale może akurat znaleźli jakiś sposób na to albo ten bankomat zadziałał w offline i nie sprawdził stanu konta... Zdarzało mi się widzieć "zminusowane" konta klientów, bo czytnik kart w sklepie przepuścił transakcje w offline.

Sprawa oczywiście powinna trafić na policję ale od razu. A nie, że w piątek piszesz o wtorkowej sytuacji w czasie przyszłym. Warto, żebyście zabezpieczyli też dane z przeglądarki - może był problem z logowaniem, błąd na stronie albo właśnie jakiś wirus/atak.

Powiązane: Bankowość 3.0 - Aktualności

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki