Pomimo stagnacji realnych wynagrodzeń, długi Amerykanów rosną równie szybko jak przed wybuchem kryzysu i są już o połowę wyższe niż w dniu upadku banku Lehman Brothers.


Na koniec lutego zadłużenie Amerykanów z tytułu kredytów konsumpcyjnych sięgnęło rekordowych 3,343 bilionów dolarów – poinformowała Rezerwa Federalna. Tylko w lutym kredyt konsumpcyjny w USA przyrósł o 15,6 mld USD, rosnąc w annualizowanym tempie 5,6%.
Wymuszony wysokim bezrobociem proces „delewarowania” (redukcji długów) trwał w Stanach Zjednoczonych niespełna dwa lata i miał niewielkie rozmiary: pomiędzy październikiem 2008 a lipcem 2010 wielkość zadłużenia konsumpcyjnego zmniejszyła się z 2,67 bln do 2,52 bln USD, czyli o 5,6%.

Delewarowanie to już tylko legenda: coś, co miało się pojawić, a właściwie tego nie zaobserwowano. Zamiast tego w ciągu ostatnich 5 lat długi Amerykanów skoczyły z 2,52 bln do 3,34 bln dolarów, zwiększając się o jedną trzecią (5,83% średniorocznie).
Za prawie 825 mld USD świeżego długu Amerykanów w 88% odpowiadały pożyczki zaciągnięte na zakup samochodu lub na sfinansowanie studiów. W ten sposób przy pomocy Rezerwy Federalnej nadmuchano dwa bąble błędnych inwestycji: autobańkę oraz studentbańkę.

Szczególnie niebezpieczna jest ta druga: setki tysięcy młodych Amerykanów zaczynają dorosłe życie z garbem zadłużenia, ale bez szans na znalezienie dobrze płatnej pracy. Za to ze studenckiego długu świetnie żyją uczelnie i ich wykładowcy: w latach 2008-14 w niektórych stanach czesne wzrosły realnie (tj. po uwzględnieniu inflacji CPI) nawet o 60-80%, ze średnią dla całych USA rzędu 28%.
Największym problemem nie jest nawet sam poziom zadłużenia, czy nawet tempo jego przyrostu, lecz relacja (rosnącego) długu do (realnie malejącego) dochodu: w latach 2007-13 mediana realnego dochodu gospodarstw domowych w USA zmalała o 8%. Taki stan rzeczy jest możliwy do utrzymania tylko tak długo, jak długo Rezerwa Federalna trzyma stopy procentowe blisko zera.
Przy rekordowo niskich stopach Amerykanie wydają ok. 15,3% dochodu do dyspozycji na obsługę długu. Gdy stopy procentowe powrócą do w miarę normalnych poziomów (3-4%), koszty obsługi długu przekroczą możliwości finansowe wielu amerykańskich rodzin, co doprowadzi do fali bankructw, recesji i nawrotu kryzysu finansowego, który od początku był kryzysem nadmiernego zadłużenia.


























































