Amerykański dług publiczny przekroczył barierę 40 bilionów dolarów, a nieoczekiwane próby opanowania jego kosztów w oczach inwestorów przypominają pudrowanie rzeczywistości. O tym, dlaczego globalny kapitał ucieka od amerykańskiej waluty, na czym polega „operacja twist” i czy korekta na złocie dobiegła wreszcie końca, rozmawiają Michał Kubicki oraz Tomasz Gessner z firmy Tavex. Obejrzyj poniższą rozmowę wideo i dowiedz się, co dalej z hossą na kruszcach i zyskach spółek wydobywczych.


Czego dowiesz się z rozmowy?
- 🇺🇸 Dług USA poza kontrolą?: Zadłużenie Ameryki przekroczyło 40 bilionów dolarów (123% PKB). Koszt obsługi długu (odsetki) wynosi ponad 1,2 biliona USD rocznie i jest wyższy niż cały budżet obronny USA!
- 🔄 „Operacja Twist” zamiast QE: Departament Skarbu USA próbuje sztucznie zbijać rentowności, podwajając skup długoterminowych obligacji do co najmniej 4 miliardów dolarów
- 💸 Świadoma dewaluacja: Waszyngton nie ma politycznej możliwości realnego obcięcia wydatków budżetowych (o czym przekonał się Elon Musk). Jedynym wyjściem jest inflacyjna dewaluacja długu i ujemne realne stopy procentowe.
- 🧱 Techniczny przełom na złocie: Cena kruszcu powróciła zdecydowanym ruchem powyżej poziomu 4400 USD za uncję, co z punktu widzenia analizy technicznej może definitywnie kończyć półroczną korektę
- 📈 Złoty renesans górników: Spółki wydobywcze (reprezentowane np. przez ETF GDX) rosną ponad dwukrotnie szybciej niż sam metal ze względu na potężną dźwignię operacyjną i ponad 30-procentowe marże.
- 🛒 Spokój przed powrotem „ulicy”?: Choć na przełomie 2024 i 2025 roku przed sklepami dealerów złota ustawiały się kolejki, obecny czas po korekcie to technicznie optymalny moment na zakupy. Napływy kapitału do złotych ETFów są najwyższe od stycznia.
Ostatnie silne odbicie cen złota nie było dziełem przypadku. Ruch ten został zapoczątkowany przez Departament Skarbu USA, który zaskoczył rynek informacją o podwojeniu skupu długoterminowych obligacji z poziomu 2 miliardów do przynajmniej 4 miliardów dolarów. Zabieg ten, powszechnie porównywany do tzw. „operacji twist”, polega na sprzedaży papierów krótkoterminowych w celu skupu tych z długiego końca krzywej, aby spłaszczyć rentowności.
Złoto, dolar i jen
Jak zauważa Tomasz Gessner, nie mamy tu do czynienia z klasycznym programem QE (luzowania ilościowego) prowadzonym przez Fed, ale z bezpośrednią interwencją Departamentu Skarbu. Nasz gość zauważył związek z sytuacją w Japonii – największego zagranicznego wierzyciela USA. Gdyby Tokio musiało samotnie ratować spadającego jena, byłoby zmuszone do wyprzedaży amerykańskich obligacji. Skoordynowane działania USA i Japonii z początku sierpnia pokazują, że na zapleczu globalnych finansów dzieje się coś niepokojącego.
„Kto wie, czy rynek nie zaczyna się tutaj obawiać o rosnącą niestabilność czy to na rynku walutowym, czy w ogóle w systemie finansowym. Stąd zwiększone zainteresowanie złotem, które – jak wiemy – jest aktywem, które nie posiada żadnego ryzyka strony trzeciej” – powiedział Tomasz Gessner, szef działu analiz Tavex.
Dług USA najwyższy od II wojny światowej
Kryzys fiskalny USA wkracza w fazę, w której liczby zaczynają przerażać. Nominalny dług publiczny Stanów Zjednoczonych przekroczył barierę 40 bilionów dolarów, ulegając podwojeniu zaledwie w trakcie kadencji Donalda Trumpa i Joe Bidena. Obecnie wynosi około 123% PKB i jest najwyższy od czasu II wojny światowej. „Same koszty odsetkowe zjadają w USA rocznie ponad 1,2 biliona dolarów z budżetu, przewyższając gigantyczne amerykańskie wydatki na obronność” – wylicza Gessner.

Wobec potężnie narastających problemów rynki stopniowo tracą cierpliwość do dolara, a kapitał szuka ucieczki w stronę bezpieczniejszych aktywów. Huczne zapowiedzi potężnych cięć budżetowych z początku drugiej kadencji Donalda Trumpa, wspieranego przez Elona Muska, okazały się niezwykle trudne do zrealizowania. Miały być 2 biliony dolarów cięć wydatków publicznych, a nie udało się nawet osiągnąć 200 mld USD.
„Od ubiegłego roku jest też taki popularny w środowisku inwestycyjnym zwrot ‘debasement trade’, czyli takie uciekanie od dolara w cokolwiek innego, byle tego dolara nie trzymać” – zauważa Tomasz Gessner.
Wygląda na to, że ukryta dewaluacja waluty staje się w takiej sytuacji jedynym i najwygodniejszym z perspektywy politycznej wyjściem. „Rynek w zasadzie gra prawdopodobnie na nieuniknioną dewaluację długu inflacją” – ocenia ekspert. „Elektorat zdecydowanie łatwiej przełknie podwyższoną inflację przez nawet kilka lat, aniżeli jakąś głęboką recesję, która skutkowałaby niejednokrotnie brakiem pracy” – dodaje.
Koniec korekty na złocie?
Wszystko wspiera podwyższone zainteresowanie złotem, które po gigantycznych wzrostach w latach 2024 (+27%) oraz 2025 (+64%) [10], 30-procentowej korekcie od szczytu w pierwszej połowie tego roku odbiło w ostatnim miesiącu o 15 proc. Z punktu widzenia analizy technicznej kluczowym momentem było odzyskanie przez złoto poziomu 4400 USD za uncję, który wcześniej stanowił silne wsparcie – ocenia gość Bankier Weekly.
Powrót powyżej tego poziomu oraz powyżej dwustusesyjnej średniej kroczącej to silny, średnioterminowy sygnał zakończenia korekty, uważa Tomasz Gessner. I sugeruje, że ewentualne cofnięcie i przetestowanie poziomu 4400 USD od góry będzie doskonałym momentem technicznym na doważenie złota w portfelu.
Akcje górników złota: gigantyczna dźwignia na kruszec
Podczas gdy złoto w ostatnim miesiącu podrożało o 15%, indeksy i ETF-y skupiające spółki wydobywcze (np. popularny GDX) zyskały ponad 35%. Wszystko za sprawą potężnej dźwigni operacyjnej. Przy obecnych cenach kruszcu marże górników eksplodowały i przekraczają średnio 30%, generując gigantyczne wolne przepływy pieniężne.
Wydobycie złota charakteryzuje się jednak niemal zerową elastycznością podaży – uruchomienie nowej kopalni trwa często kilkanaście lat. Tomasz Gessner radzi jednak zachować ostrożność przy tej kategorii aktywów i stawiać na duże, stabilne podmioty mające udokumentowane złoża, unikając spółek czysto poszukiwawczych. Zauważa, że długoterminowy wskaźnik GDX do ceny złota właśnie testuje górną granicę 10-letniej konsolidacji akumulacyjnej.
„Wygląda mi na to, że za chwilkę możemy zobaczyć (...) wybicie i zmianę długoterminowego kierunku na tym wskaźniku, co oznaczałoby, że spółki wydobywcze będą w stanie w kolejnych latach trwale dostarczyć już wyższych stóp zwrotu aniżeli stopy zwrotu z samego złota” – powiedział Tomasz Gessner.
Całą rozmowę znajdziesz w materiale wideo osadzonym na górze artykułu, a także w serwisach Youtube i Spotify Bankier.pl.



























































