Niespodziewana interwencja Departamentu Skarbu USA na rynku obligacji pobudziła ceny metali szlachetnych do wzrostów. Osłabienie dolara i rosnące obawy o dewaluację walut wywindowały cenę złota powyżej 4700 USD za uncję, podczas gdy srebro w spektakularny sposób zyskało do tej pory w sierpniu aż 20-procent. W centrum uwagi znów jest gigantyczny dług USA, o którym się najwięcej mówi w kontekście bieżących ruchów cenowych na metalach szlachetnych.


Zapowiedź amerykańskiego sekretarza skarbu Scotta Bessenta dotycząca co najmniej podwojenia skupu długoterminowych obligacji państwowych momentalnie obniżyła rentowności papierów skarbowych i posłała indeks dolara na trzymiesięczne minima. Jak ogłoszono, maksymalna kwota operacji skupu w obligacji o terminie zapadalności od 10 do 30 lat wzrośnie z 2 mld USD do co najmniej 4 mld USD, a Bessent zasygnalizował możliwość dalszego rozszerzenia programu.
Decyzja Departamentu Skarbu stała się paliwem dla całego sektora metali szlachetnych. Złoto po skoku o 5,5% w ubiegłym tygodniu, w poniedziałek znalazło się powyżej poziomu 4700 USD za uncję. Oznacza to wzrost od początku miesiąca o około 15%. Jeszcze silniejszy impuls odnotowało srebro, które po sierpniowej zwyżce o niemal 20% dotknęło bariery 70 USD za uncję. W poniedziałek srebro lekko korygowało się, tracąc w granicach 0,4% i było wyceniane po 69,23 USD/oz.
"Na wykresie dziennym złoto przełamało kluczową linię trendu w rejonie 4400 USD i wzrosło powyżej 4600 USD za uncję. Najbliższym celem kupujących pozostaje lokalny szczyt w okolicy 4890 USD. W tym miejscu może jednak pojawić się większa podaż i próba korekty. Trwałe wybicie ponad 4890 USD otworzyłoby natomiast drogę do kolejnego istotnego poziomu w pobliżu 5400 USD" - oceniają analitycy TMS Oanda Brokers.
W centrum uwagi znów jest problem długu publicznego USA, który ostatnio przekroczył psychologiczną granicę 40 bilionów dolarów, podwajając swoją wartość w niecałą dekadę. Chociaż wpływ decyzji Departamentu Skarbu na rynek obligacji okazał się na razie krótkotrwały (rentowności na długim końcu krzywej w znacznej części odrobiły straty) to jednak perspektywa większego wykupu obligacji skarbowych ponownie skupiła uwagę na zadłużeniu USA i ich wiarygodności fiskalnej.

Światowa Rada Złota: Ale to już było
Z analizy światowej Rady Złota wynika, że decyzja Departamentu Skarbu przypomina nieformalny sposób na kontrolę krzywej dochodowości (YCC od ang. Yield Curve Control) i wkraczanie w kompetencje Fedu. Sztuczne tłumienie kosztów zapożyczania się przy wciąż podwyższonej inflacji spychają realne stopy procentowe coraz niżej. W takim otoczeniu na atrakcyjności zyskują złoto i inne metale szlachetne.
„Polityka ta była stosowana w Stanach Zjednoczonych w latach 40. XX wieku, a w ostatnich latach została również przyjęta przez Japonię i Australię. W przypadku tych dwóch krajów miała ona zapobiegać spadkowi rentowności poniżej pożądanego poziomu, a także wpływać na kształt krzywej. W dzisiejszym kontekście, amerykańskim celem byłoby ograniczenie wzrostu rentowności, tak jak miało to miejsce w latach 40. XX wieku” - pisze Johan Palmberg starszy analityk Światowej Rady Złota.
„Jednak doświadczenia USA w latach 40. XX wieku sugerują, że utrzymanie takich rozwiązań może być trudne. W tym okresie YCC ostatecznie się rozpadło, zderzając się z rosnącą inflacją i obawami o niezależność Rezerwy Federalnej” – dodaje. Uważa, że jeśli Stany Zjednoczone ostatecznie pójdą w tym kierunku, kontrola krzywej dochodowości prawdopodobnie osłabiłaby dolara amerykańskiego.
Słabszy dolar to, najprościej rzecz ujmując, droższe złoto. Po drugie, spadek rentowności obligacji rządowych przy utrzymującej się podwyższonej inflacji obniżyłoby realne stopy procentowe, co historyczne stwarzałoby warunki sprzyjające złotu, które nie płaci odsetek. Inwestorzy mogą coraz częściej postrzegać złoto jako zabezpieczenie przed utrzymywaniem kosztów pożyczek poniżej poziomów rynkowych.
Dalio: mniej obligacji więcej złota
„Rynek obligacji skarbowych, który rozlicza się po cenie regulowanej administracyjnie, niesie ze sobą niepewność, ponieważ inwestorzy nie wiedzą, gdzie rentowności ustabilizowałyby się bez interwencji” – napisał Palmberg. Ray Dalio, miliarder i założyciel Bridgewater Associates, stwierdził w piątek w poście na LinkedIn, że inwestorzy powinni zmniejszyć swoje udziały w obligacjach i zainwestować do 15% swoich pieniędzy w sztabki złota, aby zabezpieczyć się przed ryzykiem kryzysu zadłużenia w USA.
O trwałości obecnego ruchu na metalach szlachetnych zdecydują już najbliższe dni. Rynki oczekują na serię kluczowych publikacji z amerykańskiej gospodarki, w tym preferowanej przez Fed miary inflacji PCE oraz rewizja odczytu PKB za II kwartał. Głównym wydarzeniem tygodnia będzie jednak coroczne sympozjum bankierów centralnych w Jackson Hole (27–29 sierpnia). Piątkowe wystąpienie przewodniczącego Fedu Kevina Warsha (godz. 16:00 czasu polskiego) być może da inwestorom odpowiedź na pytanie, jak Rezerwa Federalna zamierza balansować między uporczywą inflacją a słabnącym rynkiem pracy i konsumpcją.






























































