Jeden na siedmiu kredytobiorców korzystających z kart kredytowych z pokolenia Z (osób urodzonych po 1995 roku) przekroczył na nich maksymalne limity - wynika z najnowszego badania Banku Rezerw Federalnych w Nowym Jorku. Świadczy to o poważnych problemach z płynnością finansową.


Coraz więcej Amerykanów w każdym wieku zaczyna mieć problemy z regularnym płaceniem rachunków, zwłaszcza ze spłacaniem kart kredytowych - cytuje CNN News. I to w momencie kiedy akcje na Wall Street osiągają historyczne maksima, a bezrobocie pozostaje na niezwykle niskim poziomie.
Zgodnie z danymi Banku Rezerw Federalnych w przypadku długów, poza kredytami studenckimi, wskaźniki spłacalności od pandemii koronawirusa maleją. Teraz zaległości z tytułu kart kredytowych przekroczyły poziom sprzed COVID-19 i wciąż rosną. Np. te, których termin spłaty minął 90 dni temu, osiągnęły poziom 10,7 proc. To najwyższy poziom od 2012 roku.
Dla porównania około 4,8 proc. kredytobiorców z pokolenia Baby Boomers, a więc osób urodzonych od roku 1943 do 1960 roku, przekroczyło limit na karcie kredytowej. Z kolei pokolenie X (a więc następne, które "kończy się" na osobach urodzonych w 1980 roku) odsetek ten wynosi 9,6 proc. 15,3 proc. przedstawicieli pokolenia Z wyczerpało limity na kredytówkach.

Czy Fed się myli? A jeśli tak, to czym to grozi? Możemy mieć spory problem
Współczesne centralne sterowanie gospodarką odbywa się poprzez mechanizm ustalania stóp procentowych. Wśród ekonomistów pojawiły się obawy, że cały ten proces oparty jest o błędne założenie. Jeśli tak jest, to możemy mieć spory problem.
- To niepokojące, że tak wielu przedstawicieli pokolenia Z ma problemy ze spłatą swoich długów - komentuje w CNN News Ted Rossman, starszy analityk branżowy w Bankrate.com. - Widzimy, że coraz więcej osób korzysta z kart kredytowych, płacąc za artykuły codziennego użytku, tj. artykuły spożywcze, gaz, prąd. W związku z tym przerwanie tego cyklu może być trudne - dodaje.
Potwierdzają to badania Fedu. Bardzo niewielu Amerykanów, którzy wykorzystali 20 proc. lub mniej z limitu swojej karty kredytowej, zalega z rachunkami. Jednak osoby, które przekroczyły próg 60 proc. wykorzystania środków, w większości mają już problemy z płynnością finansową i przestają spłacać długi.
To wina limitów - odpowiadają sami kredytobiorcy. Otóż znaczna część osób z pokolenia Z nie zdołała zbudować swojej historii kredytowej, dlatego też ma dostępne niższe limity niż starsze pokolenia, z którymi ich porównywano. I tak średni limit kredytowy:
- dla osoby z pokolenia Z wynosi zaledwie 4,5 tys. dolarów,
- dla osoby z pokolenia millenialsów (urodzonych pomiędzy 1990 a 2000 rokiem) wynosi zaledwie 16,3 tys. dolarów,
- dla osoby z pokolenia X wynosi zaledwie 21,8 tys. dolarów.
Do tego dochodzi także miejsce zamieszkania. Osoby z obszarów o niższych dochodach otrzymają niższe limity, a co za tym idzie - szybciej wyzerują swoje karty. 12 proc. kredytobiorców mieszkających w dzielnicach o najbliższych dochodach przekroczyło limity. To ponad dwukrotnie więcej niż 5,5 proc. osób z tzw. bogatszych dzielnic.
Przeczytaj także
Nigdy nie jest dobry moment na niespłacanie w terminie kart kredytowych. Teraz jednak jest on gorszy niż zazwyczaj, gdyż średnie oprocentowanie wynosi 20,66 proc. To wywiera z kolei presję na Fed, by obniżyć stopy procentowe. Oczywiście przedwczesne luzowanie polityki pieniężnej może pogorszyć inflację, ale przeciągnięcie wywiera presję na kredytobiorców, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia ze spowolnieniem na rynku pracy i trudnościach ze znalezieniem zatrudnienia.
- To wszystko może nadwyrężyć finanse gospodarstw domowych - kwituje Gregory Daco, główny ekonomista EY.
opr. aw































































