Sekretarz Skarbu USA Scott Bessent wystosował ostrzeżenie do graczy rynkowych, by nie próbowali podważać jego starań o umocnienie japońskiej waluty. Stwierdził wprost, że podejmując działania walutowe, dysponuje przewagą informacyjną niedostępną dla reszty rynku - podaje "Bloomberg".


Bessent podkreślił, że jako szef amerykańskiego resortu finansów ma stały i bezpośredni wgląd w planowane posunięcia władz w Tokio oraz Banku Japonii. Zaznaczył, że doskonale wie, jak na rynkowe zawirowania zareagują japońscy decydenci, i rzucił krótkie: Możecie obstawiać przeciwko mnie, jeśli chcecie.
Scott Bessent prowadzi bezprecedensową presję na rynki finansowe, starając się nagiąć je do swoich zamierzeń mimo sceptycyzmu inwestorów. Nie waha się sięgać po skrajne metody: niedawno nadzorował pierwsze od trzydziestu lat zakupy jenów przez amerykańskie władze, a w ubiegłym miesiącu zaskoczył rynek decyzją o zwiększeniu skupu obligacji skarbowych USA, by zatrzymać wzrost rentowności.
Wypowiedzi Bessenta dowodzą jego głębokiego wpływu na politykę gospodarczą Japonii - kluczowego wierzyciela USA i jednego z największych posiadaczy amerykańskich obligacji skarbowych. Nie tylko ściśle koordynował interwencje walutowe z japońską minister finansów Satsuki Katayamą, ale też wywiera publiczną presję na Bank Japonii w sprawie podwyżki stóp procentowych. Taki ruch umocniłby jena i oszczędziłby Japończykom wyprzedaży amerykańskich papierów dłużnych w celu obrony własnej waluty. Kpiąc z zarzutów o zbyt śmiałą grę, Bessent podsumował: Ludzie mówią, że ryzykuję. Cóż, o tym marzyłem - mam asymetryczne informacje.
oprac. WM





























































