Na polskim rynku nie brakuje ani inwestorów gotowych wyłożyć kapitał ani inżynieryjnego geniuszu, ale stworzenie krajowego prosperującego biznesu technologii podwójnego zastosowania wciąż przypomina bieg z przeszkodami. Podczas 34. edycji Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego (MSPO) w Kielcach, na stoisku strefy Team Poland, eksperci debatowali nad bolesną prawdą: w Polsce łatwiej pozyskać miliony z funduszy VC niż sprzedać wojsku choćby jeden działający prototyp.


W trakcie panelu „Mamy kapitał. Gdzie jest startupowy czempion dual-use?”, zorganizowanego w strefie Team Poland paneliści bez ogródek podsumowali wyzwania polskiego rynku defense. Moderowana przez Pawła Hurasa, Dyrektora Departamentu Rozwoju w PFR dyskusja skupiła się na systemowych barierach blokujących rozwój młodych firm technologicznych.
"Pieniądze jest stosunkowo łatwo pozyskać"
Główną tezą spotkania stała się konstatacja, że kapitał przestał być problemem, a prawdziwą ścianą okazuje się proces komercjalizacji. Jak zauważyli uczestnicy rozmowy, trudno komuś coś dać nawet za darmo. Pieniądze pozyskać jest stosunkowo łatwo, jednak zdobycie zamówienia i doprowadzenie do sprzedaży graniczy z cudem.
Filip Bogdziun z funduszu Hard2Beat jednoznacznie zdiagnozował stan rodzimego ekosystemu innowacji obronnych. Powiedział: „Zgodzę się z tym, że kapitału na rynku jest ogromna ilość. Kompetencji technologicznych też mamy bardzo dużo i to na światowym poziomie. Brakuje nam kompetencji biznesowych”.
Ekspert zwrócił uwagę, że młode spółki potrafią tworzyć przełomowy sprzęt i oprogramowanie, lecz nie mają wiedzy, jak budować długofalowe relacje z wojskowym zamawiającym. Problem dotyczy zresztą całej branży, co brutalnie, ale celnie podsumował Radosław Tyślewicz z Sybilla Technologies, stwierdzając wprost: „Nikt na rynku nie wie, jak sprzedawać do wojska”.

Brak wiedzy biznesowej nakłada się na wyzwania proceduralne, o których mówił Bartosz Józefowski, wicedyrektor w Krakowskim Parku Technologicznym. Choć Polska znajduje się w ścisłej czołówce pod względem liczby aplikacji do prestiżowego programu akceleracyjnego NATO DIANA – ustępując jedynie takim potęgom jak USA, Kanada, Wielka Brytania czy Francja – to wdrożenia napotykają na opór.
Polskim innowatorom brakuje łatwego dostępu do wojskowej infrastruktury, poligonów i testów operacyjnych. Pchnięcie technologii do sił zbrojnych wymaga potężnej cierpliwości, a brak możliwości walidacji rozwiązań na żywej tkance armii stawia nas w gorszej pozycji wobec zachodniej konkurencji.
Na ten sam aspekt wskazywał Dawid Walczyna, założyciel Mobile Monitoring. Z perspektywy praktyka rozwijającego twardy sprzęt i oprogramowanie, najtrudniejszy jest moment przejścia od udanych testów i entuzjastycznego feedbacku do ostatecznej decyzji zakupowej. Długie procedury decyzyjne i powolne tempo adaptacji innowacji po stronie armii spowalniają rozwój spółek, które zamiast szybko skalować biznes, utykają w urzędniczych trybach.
Format dual – use koniecznością
Odpowiedzią na te bolączki ma być koncepcja dual-use, czyli rozwijanie rozwiązań przydatnych zarówno na rynku cywilnym, jak i obronnym. Filip Bogdziun wyjaśniał, że mądra strategia dual-use polega na budowaniu produktu na rynek komercyjny – co zapewnia stałe przychody i pozwala przetrwać długie cykle zakupowe wojska – przy jednoczesnym projektowaniu technologii z myślą o jej natychmiastowym wykorzystaniu w sytuacjach kryzysowych. Zwrócił przy tym uwagę, że wojsko przez ostatnie trzydzieści lat było rynkiem zamkniętym i nie nauczyliśmy się jeszcze sprawnie połączyć tych dwóch światów.
Dopełnieniem obrazu jest brak skonsolidowanego wsparcia państwa na szczeblu międzynarodowym. Radosław Tyślewicz z Sybilla Technologies zauważył, że w przeciwieństwie do zagranicznych konkurentów, polskie firmy nie mają za sobą jednoznacznego, politycznego poparcia ze strony rządu. Decyzyjność i kompetencje są w Polsce rozproszone pomiędzy MON, MSWiA, Ministerstwo Rozwoju i Technologii czy MSZ. Bez rekomendacji państwa i uwiarygodnienia polskim spółkom trudno walczyć o wielkie kontrakty w ramach inicjatyw sojuszniczych, takich jak, chociażby program budowy bezpiecznej łączności satelitarnej IRIS2.
Panel zorganizowany na stoisku Team Poland pokazał, że pieniądze i wysoki poziom inżynierii to za mało, by stworzyć innowacyjną firmę w sektorze obronnym. Bez otwarcia drzwi koszar dla innowatorów, skrócenia procedur i wypracowania państwowej strategii wsparcia sprzedaży, potencjał polskich startupów dual-use nadal będzie marnowany.





















































