Kanclerz RFN Friedrich Merz oskarżył w środę w Bundestagu Alternatywę dla Niemiec (AfD) o opowiadania się po stronie Rosji, „groteskowe odwracanie ról sprawcy i ofiary” w wojnie w Ukrainie i o próby destabilizacji kraju. Współprzewodnicząca partii Alice Weidel oświadczyła, że Niemcy potrzebują taniego gazu z Rosji.


W debacie w parlamencie pierwsza głos zabrała Weidel, która zaczęła od stwierdzenia, że wyborcy w Saksonii-Anhalcie „przemawiając jako demokratyczny suweren wyraźnie przekazali: koniec z koalicją CDU–SPD”. W tym landzie na wschodzie Niemiec w niedzielnych wyborach do regionalnego parlamentu zdecydowanie zwyciężyła prawicowo-populistyczna AfD, uzyskując 43,8 proc. głosów.
Weidel żąda taniego gazu
Współprzewodnicząca AfD skrytykowała rządowy projekt budżetu, oceniając, iż dokument jest niezgodny z konstytucją i przewiduje zbyt wysokie zadłużenie. Weidel oskarżyła rząd o „brak woli uwolnienia się z więzów zielonej ideologii, lewicowej masowej migracji i socjalistycznej redystrybucji”.
W rekordowym tempie prowadzicie Niemcy do bankructwa państwowego. A tymczasem przez nasz kraj przetacza się deindustrializacja, i to z coraz większą dynamiką - mówiła Weidel. W jej ocenie „niemiecki przemysł motoryzacyjny umiera”.
Rządowi Merza polityczka zarzuciła „nasilanie wojennej propagandy i konfrontacji z Rosją”. - Wreszcie zacznijcie działać na rzecz negocjacji pokojowych, tak jak robią to Stany Zjednoczone - wezwała.
- Pozwoliliście, by rurociągi Nord Stream wysadzono wam dosłownie pod nosem, nie reagując ani słowem, ani czynem. Zamiast przygotować grunt pod przyszłe wznowienie dostaw przez nienaruszone nitki gazociągu, nadal nagradzacie miliardowymi płatnościami na koszt Niemiec domniemanych zleceniodawców zamachu w Kijowie - powiedziała Weidel.

Współprzewodnicząca AfD oświadczyła: „Potrzebujemy taniego gazu z Rosji”. Równocześnie wezwała do „znaczącego ograniczenia” wpłat do budżetu UE oraz „radykalnego ograniczenia aparatu państwowego”.
Merz oskarża AfD o sprzyjanie Rosji
Przemawiając w Bundestagu Merz ocenił, że wynik wyborczy AfD w Saksonii-Anhalcie jest „godny uwagi”. - Pozwolę sobie jednak przypomnieć, że waszym (AfD) celem w Saksonii-Anhalcie było zdobycie większości mandatów. Tego celu nie osiągnęliście - stwierdził. Kanclerz podkreślił, że 56 proc. wyborców w Saksonii-Anhalcie nie zagłosowało na AfD.
Merz nazwał Weidel „siłą destrukcyjną”. - A jak daleko sięga ta destrukcyjność, pokazała Pani przed chwilą po raz kolejny w swoim wystąpieniu dotyczącym Ukrainy - oznajmił.
Kanclerz zapewnił, że jego rząd dalej będzie wspierał Ukrainę, odpierającą rosyjską inwazję. Zarzucił AfD „opowiadanie się po stronie Rosji” i „groteskowe odwrócenie ról sprawcy i ofiary”. Oskarżył o próby destabilizacji kraju i wyraził zdumienie faktem, że Weidel milczy w sprawie akcji sabotażowych w Niemczech, za którymi według oceny władz w znacznej części stoją Rosjanie.
Merz skrytykował plany AfD dotyczące deportacji migrantów, oceniając, że „nie jest to niczym innym jak czystką etniczną według koloru skóry i pochodzenia”.
Przemówienie kanclerza w Bundestagu było kilkakrotnie przerywane okrzykami, śmiechem i buczeniem ze strony deputowanych AfD.
Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)
mobr/ ap/
































































