Eksperci z firm doradczych ISS oraz PIRC zaapelowali do inwestorów Ryanaira o zagłosowanie przeciwko przyznaniu prezesowi spółki, Michaelowi O’Leary’emu, pakietu premiowego wycenianego na 150 milionów euro. Decyzja w tej sprawie zapadnie podczas dorocznego walnego zgromadzenia akcjonariuszy w Dublinie.


Proponowany program motywacyjny ma przyznać O’Leary’emu prawo zakupu 10 milionów akcji po stałej cenie 26,70 euro za sztukę. Aby skorzystać z opcji, szef przewoźnika musiałby przepracować w firmie kolejne sześć lat i doprowadzić do spełnienia co najmniej jednego z dwóch warunków: wygenerowania rocznego zysku netto na poziomie powyżej 4 miliardów euro lub utrzymania rynkowego kursu akcji powyżej 42 euro przez minimum 28 kolejnych dni. Tymczasem w poniedziałek za akcje Ryanair płacono na giełdzie 22,96 euro, co przekłada się na spadki rzędu 22% od początku roku.
Ryzyko zbyt dużej premii?
Firma ISS, mimo dostrzeżenia zalet ambitnych celów finansowych wymagających wręcz rekordowych wyników operacyjnych, stanowczo odradziła poparcie wniosku. Doradcy wskazują na ryzyko podejmowania przez szefa spółki decyzji o podwyższonym poziomie ryzyka w celu wywołania krótkoterminowego skoku notowań. Dodatkowo ISS wylicza, że przy realizacji scenariusza docelowego O’Leary nabyłby pakiety o rynkowej wartości 420 mln euro za kwotę 267 mln euro. Z kolei firma PIRC zwróciła uwagę na uchybienia formalne i naruszenie dobrych praktyk rynkowych, wskazując m.in., że górny pułap programu długoterminowego przekracza 200% podstawowej pensji menedżera.
Zarząd Ryanaira nie przewiduje sprzeciwu ze strony inwestorów
Rzeczniczka spółki zapewniła, że wniosek zostanie przyjęty większością dwóch trzecich głosów. W sprawozdaniu rocznym władze firmy przyznały co prawda, że konstrukcja premii jest nietypowa na tle rynku, jednak uznały ją za uzasadnioną koniecznością zatrzymania wybitnego lidera. Kluczowymi akcjonariuszami przewoźnika pozostają fundusze Capital Group (14,6%), Massachusetts Financial Services (4,7%), Artisan Partners (4,5%), BlackRock (4%) oraz sam Michael O'Leary (4%).




























































