Jest 27 kwietnia 2026 roku. Za 72 godziny bramki systemu Twój e-PIT zatrzasną się z hukiem, a każdy, kto zapomniał o swoich kryptowalutowych przygodach z zeszłego roku, zacznie ryzykowną grę z fiskusem. W moich nowych notatkach z pomocą doradczyni podatkowej Marceliny Szwed przyglądam się daninie od kryptowalut. Co wliczyć w koszty, ile “kosztują” zyski, dlaczego kłamstwo może mieć krótkie nogi?


W Polsce płacimy 19%, w Rumunii dychę, a Hiszpanie wyciągają z portfela nawet 28%. Duńczycy to fiskalni ekstremiści - tam u co bogatszych stawka przebija 50%. Niemcy? Jeśli trzymałeś kryptowaluty rok, masz okrągłe zero. Nic nie płaci się też w Monako czy Dubaju. Czesi wymagają trzech lat cierpliwości, by zwolnić Cię z daniny. O czym mowa? Oczywiście o pieniądzach, których urzędy podatkowe domagają się kryptowalutowych inwestorów. Jak rozliczamy je w Polsce?
Aby ten poradnik nie był tylko moim januszowym “wydaje mi się”, o pomoc w tym temacie poprosiłem Marcelinę Szwed - adwokatkę i doradczynię podatkową, która na co dzień zajmuje się m.in. rozliczeniami krypto-inwestycji.
Czy podatki od kryptowalut płacą tylko frajerzy? 2,5 mln kontra 20 tys.
Mój siostrzeniec Paweł, który w 2025 roku z równym zapałem kupował “ziemię” w metaversie, co tracił na dźwigni, przyszedł do mnie z pytaniem: “Wujku, czy naprawdę mnie znajdą, jeśli się nie rozliczę? Skąd niby urzędnicy mają wiedzieć, że inwestowałem w krypto?”.
Statystyki, o których opowiadała mi Marcelina Szwed, wskazują, że tak jak Paweł myśli większość kryptowalutowych inwestorów w Polsce, ściślej: 99,2%. Czasy się jednak zmieniają, prawo i skarbówka nie stoją w miejscu i już w przyszłym roku osoby, które unikają chwalenia się zyskami z kryptowalut, mogą wpaść w tarapaty.

- Z badań uniwersyteckich (UW i UMK) wynika, że w Polsce około 2,5 miliona osób posiada kryptowaluty. Tymczasem dane Ministerstwa Finansów wskazują, że deklarację PIT-38 z wypełnioną sekcją dotyczącą walut wirtualnych składa rocznie zaledwie około 20 tysięcy osób - mówi Marcelina Szwed.
Ekspertka podkreśla jednak, że od 1 stycznia 2026 roku zasady gry się zmieniły. Dzięki dyrektywie o automatycznej wymianie informacji podatkowych, giełdy zarejestrowane np. w Irlandii czy na Cyprze będą raportować o Twoich transakcjach prosto do polskiego fiskusa. Listów od urzędów w ramach “czynności sprawdzających” możemy spodziewać się masowo już w 2027 roku.
Kiedy muszę zapłacić podatek od kryptowalut?
- Pierwsza zasadnicza uwaga: podatek od krypto płacić należy. W Polsce mamy podatek dochodowy, więc płacimy go od dochodu wtedy, gdy on wystąpi. Osoby przyzwyczajone do standardowych zasad podatku Belki na rynku kapitałowym są nauczone, że nie pokazują kosztów, dopóki nie zamkną pozycji. W krypto mamy zupełnie inne zasady. Transakcje pokazujemy w PIT-38, w odrębnej części E, dotyczącej walut wirtualnych - wskazuje Marcelina Szwed.
Wielu “Pawłów” myśli, że podatek płaci się tylko wtedy, gdy przelejemy PLN-y z giełdy kryptowalut na konto w polskim banku. Ekspertka prostuje to podejście.
- Obowiązek powstaje w momencie sprzedaży kryptowaluty za walutę fiducjarną (fiat), ale także wtedy, gdy kryptowalutą za coś płacimy . Lubię podawać przykład płacenia alimentów w kryptowalucie albo zakupu luksusowego zegarka w Szwajcarii za bitcoiny. Z perspektywy podatkowej to tak, jakbyś najpierw sprzedał krypto za fiaty, a potem kupił jakąś rzecz. Każdą taką transakcję musisz wykazać - mówi Marcelina Szwed.
Kiedy fiskus uznaje, że zarobiłeś?
Marcelina Szwed stawia sprawę jasno:
- Wyjście do fiata - zamiana krypto na złote, euro czy dolary to oczywisty przychód.
- Barter i płatności - płacenie krypto za towar (np. zegarek w Szwajcarii) to z perspektywy podatkowej najpierw sprzedaż krypto, a potem zakup towaru. Musisz to wykazać.
- Alimenty i zobowiązania - nawet jeśli regulujesz długi w kryptowalucie, fiskus widzi w tym transakcję podlegającą opodatkowaniu.
- Krypto na krypto? - NIE, taka zamiana jest w Polsce neutralna. Według Marceliny Szwed to ogromny atut naszego systemu podatkowego na tle innych krajów UE.
Co wliczyć w koszty uzyskania przychodu od walut wirtualnych?
Większość osób składa zeznanie tylko wtedy, gdy zarobi. Według Marceliny Szwed to błąd. Koszty uzyskania przychodu należy pokazywać na bieżąco. Jeśli w 2025 roku tylko kupowałeś krypto, wpisz wydaną kwotę w PIT-38. Dzięki temu koszty "rolują się" na kolejne lata. Możesz je przepisywać w nieskończoność, o ile masz dokumentację i kiedyś odliczyć je sobie od przychodu.
Co jeśli giełda padła? - to pytanie, jakie mogą sobie teraz zadawać niektórzy klienci Zondycrypto.
- W takiej sytuacji, kiedy nie ma już platformy, z której korzystaliśmy i nie mamy żadnego dokumentu o dokonywanych na niej transakcjach, możemy wykorzystać potwierdzenie przelewów na giełdę i z giełdy (wyciągi bankowe) - radzi Marcelina Szwed.
A co jeśli kupiłem bitcoiny 5 lat temu, ale nie wykazałem kosztu, bo jeszcze nie wiedziałem, że trzeba je pokazywać w zeznaniu podatkowym? Czy można wpisać je w PIT-38?
- To zależy, czy mamy dokumenty. Jeżeli nie mamy nic, co pokazuje, za ile kupiliśmy krypto, to w takiej sytuacji nie będę mogła tych kosztów rozliczyć. W sytuacji, w której mam dokumenty, mam historię z giełdy, mam potwierdzenia wpłaty na rachunek bankowy, jak najbardziej te koszty mogę rozliczyć. Przychód muszę zawsze pokazać. Koszty mogę pokazać tylko wtedy, gdy mam je odpowiednio udokumentowane - wyjaśnia ekspertka.
Kończąc już temat kosztów, pamiętajcie, że zaliczamy do nich wyłącznie cenę zakupu i prowizje giełdowe. Skarbówka nie jest Twoim sponsorem - nie odliczysz sobie nowego laptopa “do tradingu”, prądu, czy kawy, którą piłeś, patrząc jak kurs spada.
Czynny żal - gdy przypomniałeś sobie o hossie z 2021 roku
Paweł chciał dowiedzieć się też, co wydarzy się, jeśli czysto teoretycznie zapomniałby rozliczyć się rozliczyć kilka lat temu? Czy można to naprawić bez konsekwencji karnych?
- Jeśli przypomnimy sobie o niezapłaconym podatku, możemy złożyć tak zwany “czynny żal” - wyjaśnia Marcelina Szwed - To pismo, w którym przyznajemy się do błędu, zanim urząd sam się do nas odezwie. Płacimy zaległy podatek z odsetkami i unikamy kary z kodeksu karno-skarbowego. Ale uwaga: czynny żal jest skuteczny tylko wtedy, gdy urząd nie podjął jeszcze żadnych czynności w Twojej sprawie - podkreśla ekspertka.
Stablecoiny (USDT/USDC). Pułapka, o której nikt nie mówi?
Czy wymiana zmiennych kryptowalut na stabilne kryptowaluty, czyli stablecoiny takie jak USDT i USDC jest neutralne podatkowo? Jeszcze kilka lat temu powiedzielibyśmy bez wahania - tak. Teraz przez unijne rozporządzenie MiCA sytuacja się jednak skomplikowała.
- Nasze przepisy podatkowe mówią jasno: kryptowalutą jest cyfrowe odwzorowanie wartości, które nie jest pieniądzem elektronicznym - tłumaczy Marcelina Szwed. - I tu zaczynają się schody. MiCA mówi, że niektóre stablecoiny to właśnie tokeny będące pieniądzem elektronicznym. Jeśli urząd pójdzie tym tropem, to każda wymiana bitcoina na USDT przestaje być neutralną wymianą krypto na krypto, a staje się wymianą krypto na walutę. A to oznacza 19% podatku do zapłacenia.
Ekspertka podkreśla, że Ministerstwo Finansów na razie twierdzi, że stablecoiny to wciąż kryptowaluty, ale jednocześnie ostrzega: interpretacje mogą się zmienić, a urząd może próbować doszacować podatek wstecz.
- Przy dużych portfelach doradzam posiadanie opinii prawnej (“glejtu”). Prawnik bierze wtedy na siebie kwestię winy na gruncie kodeksu karno-skarbowego. Ty mówisz: “jestem Januszem, nie znam definicji MiCA, poszedłem do prawnika i zrobiłem, jak kazał”. To zdejmuje z Ciebie odpowiedzialność karną - radzi Szwed.
NFT, Metaverse i Airdropy: Obszary szarości, czyli raj dla podatkowca
Jeśli myśleliście, że rozliczanie bitcoina jest trudne, to spróbujcie pogadać z fiskusem o “znudzonej małpie” albo o działce w metaversie, którą Paweł kupił za namową jakiegoś influencera. Tutaj Marcelina Szwed stosuje zasadę substance over form, czyli treść jest ważniejsza niż to, jak coś nazwiecie w internecie. NFT to dla niej temat rzeka, bo “NFT-ek NFT-kowi nierówny”.
- Musimy analizować, co w tym NFT jest zaszyte - mówi ekspertka. - Jeśli mamy serię 10 000 “obrazków”, które są w obrocie masowym, traktuję je jak kryptoaktywa. Ale NFT może być też cyfrowym prawem do akcji albo unikalnym dziełem sztuki. A co z itemami w grach? Elektroniczny miecz, który ma postać NFT, to wciąż przedmiot w grze, a te rozlicza się zupełnie inaczej. To jest obszar wielkiej szarości. Unikałabym jednoznacznych odpowiedzi bez czytania regulaminu platformy, bo czym innym może być NFT-ek z “małpą”, a czym innym cyfrowy grunt w Sandboxie.
A co z airdropami i stakingiem? Pierwsze to dostanie kryptowalut za darmo, drugie to odpowiednik kopania kryptowalut na niektórych blockchainach, np. Ethereum.
- Ja stoję na stanowisku, że przy otrzymaniu airdropu czy nagród za staking przychód nie powstaje - uspokaja Marcelina Szwed. - To jest najbardziej logiczne podejście. Dopiero w momencie, gdy te darmowe tokeny wymienisz na złote, powstaje obowiązek. Pamiętaj jednak, że wtedy twój koszt nabycia wynosi okrągłe zero złotych. Czyli jeśli sprzedasz airdrop za 10 000 zł, to od całości tej kwoty oddajesz fiskusowi 19%
Podsumowanie. Co robić w te ostatnie 72 godziny?
Skarbówka w 2026 roku ma narzędzia, by dowiedzieć się, że inwestujecie w kryptowaluty, algorytmy nie znają taryfy ulgowej, a blockchain nie ma funkcji “usuń historię”. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś:
- Do 30 kwietnia złóż PIT-38 choćby “na brudno”. Jeśli nie masz raportu z giełdy, oszacuj przychody na podstawie maili i przelewów bankowych. Marcelina Szwed mówi jasno: lepiej złożyć deklarację i ewentualnie ją korygować, niż udawać, że nie inwestowaliśmy.
- Nie kombinuj z Dubajem. Jeśli udajesz rezydenta ZEA, a Twój “ośrodek interesów życiowych” (czyli żona, dzieci w szkole, pies i ulubiony mechanik) znajduje się w Polsce, urzędnicy to wyłapią . Relokacja musi być fizyczna i prawdziwa.
- Pamiętaj o progu 1 miliona złotych. Jeśli rozbiłeś bank na kryptowalutach, pamiętaj, że powyżej miliona złotych dochodu (liczonego łącznie z pracą i innymi źródłami) wchodzi dodatkowe 4% daniny solidarnościowej.
Marcelina Szwed na koniec naszej rozmowy powiedziała mi coś, co powinno dać Wam do myślenia.
- Ja uważam, że korzystnie jest być kryptowaluciarzem w Polsce - stwierdziła bez ironii - Wiele osób uważa, że 19% to dużo, ale na tle Europy to jest “fair deal”. Znam wielu zawodowych traderów z zagranicy, którzy przeprowadzili się do Polski właśnie po to, by tutaj się rozliczać. Dlaczego? Bo u nas wymiana krypto na krypto jest neutralna, a w wielu krajach każdy jeden malutki ruch w portfelu to już zdarzenie podatkowe. W krajach Beneluksu czy Danii oddalibyście państwu połowę tego, co ugraliście na giełdzie.
Więc zamiast narzekać na polski system, spójrzcie na Pawła. On już siedzi i wypełnia rubryki. 19% to wciąż lepszy układ niż starcie z KKS-em, odsetkami i prokuratorem. To może wykończyć Wasz portfel szybciej niż bessa zyski na shitcoinach. Więc jeśli inwestujecie w kryptowaluty, uwzględnijcie to w swoim PIT-38 - macie czas do czwartku.
Wasz Janusz
Wszystkie zapiski z mojego dziennika znajdziecie w tym miejscu. Zapraszam też do odwiedzin na moim Facebooku. Maile możecie słać na adres janusz.krypto@bankier.pl.





























































