REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

12 godzin pracy przez pół roku, czyli uelastycznienie po polsku

Łukasz Piechowiak2013-08-23 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2013-08-23 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Dziś wchodzą w życie przepisy, które uelastyczniają czas pracy. Związki grzmią, że teraz możliwa będzie praca po 12 godzin przez pół roku. Uelastycznienie przepisów korzystne jest dla dużych firm. Tracą pracownicy, którzy nie dostają nic w zamian. Czy to są reformy, na które czeka rynek pracy?

12 godzin pracy przez pół roku, czyli uelastycznienie po polsku
Źródło: Thinkstock

Uelastycznienie, czyli wydłużenie okresów rozliczeniowych oraz umożliwienie przedsiębiorcom wydłużenie czasu pracy zatrudnionym bez konieczności zapłaty za nadgodziny, to bez wątpienia dobre rozwiązanie dla pracodawców. Będą oni mogli zmienić czas pracy załodze w zależności od potrzeb produkcyjnych. Pośrednio pozytywnie wpłynie to na zatrudnienie w tych firmach, bo nie będą musiały zwalniać pracowników w okresie przestojów. Z drugiej strony - to nie jest żadna reforma.

Oburzenie związkowców

Związkowcy są oburzeni. Uważają, że jest to powrót do niewolnictwa. W pewnym sensie mają rację, bo rzeczywiście pracownicy będą do dyspozycji pracodawców. Prawdopodobnie możemy spodziewać się strajków w obronie poprzednich przepisów. Niestety dalej brakuje propozycji, które miałyby realny pozytywny wpływ na rynek pracy.

Kodeks pracy wymaga zmian, ale nie tylko takich, które dotyczą dużych przedsiębiorstw produkcyjnych i eksportowych, gdzie głównie działają organizacje związkowe. Potrzebne są reformy obejmujące także małe i średnie przedsiębiorstwa, które tworzą 70% etatów i w największym stopniu tworzą Produkt Krajowy Brutto. Największą barierą w ich rozwoju są duże koszty pracy związane z bardzo wysokimi składkami do ZUS oraz podatkiem dochodowym. To odbija się też na pracownikach, którzy po prostu otrzymują niższe wynagrodzenia netto, bo 41% ich pensji trafia z powrotem do budżetu.

Wakacje na giełdzie

"Śmieciówki" coraz popularniejsze

To w dużej mierze jest przyczyną dużej popularności umów cywilno-prawnych, na podstawie których pracuje ponad 800 tys. ludzi. Na ponad 15 mln pracujących to wciąż niewiele, ale równocześnie blisko 30% zawartych umów cywilno-prawnych powinna być natychmiast zamieniona na umowy o pracę, bo spełniają jej warunki. PIP nie jest wstanie skontrolować wszystkich, ale okazuje się, że trudno znaleźć firmę, gdzie nie dochodziłoby do tego typu nadużyć.

Wciąż brak alternatywy dla umowy o pracę

Stąd potrzeba reform, które wprowadziłyby do Kodeksu pracy nowe formy zatrudnienia. Bardziej elastyczne i tańsze, które byłyby dobrą alternatywą dla drogich umów o pracę i jednocześnie „zbyt tanich” umów cywilno-prawnych. Prawdopodobnie zwiększenie zatrudnienia umożliwiłoby obniżenie składek w ogóle.

Obecnie jest tak, że część ludzi oddaje państwu 41% dochodów, a pozostali nie oddają nic lub bardzo małe kwoty. Studenci stanowią konkurencję dla absolwentów. Osoby prowadzące własną działalność wygrywają z tymi, którzy jej nie posiadają. Nawet w urzędach zatrudnia się ludzi na umowach zlecenia, co powinno być już wyraźnym sygnałem, że umowy o pracę są niedostosowane do obecnych realiów rynkowych.

 Czy rzeczywiście kosztów pracy nie da się obniżyć» Czy rzeczywiście kosztów pracy nie da się obniżyć?

Gdyby wprowadzić alternatywę dla umowy o pracę, która pod względem kosztów byłaby zbliżona do umowy cywilno-prawnej, a jednocześnie dawała pracownikom część przywilej zawartych w umowie o pracę, to być może suma składek nie musiałaby wynosić 41%, ale np. 25%. Ponadto pół miliona ludzi pracujących w szarej strefie mogłoby stwierdzić, że praca na czarno jest nieopłacalna i wymusić na pracodawcach jej zalegalizowanie.

Pracownicy to nie tylko koszty. Niestety w Polsce, z uwagi na niekorzystne prawo pracy, trudno ich traktować inaczej.


Pełna wersja raportu Bankier.pl „Trendy na rynku kont osobistych w 2013 roku”, przygotowana z myślą o klientach instytucjonalnych, zawiera szczegółową analizę badania oraz kompleksowy przegląd rynku kont osobistych w Polsce.

Szczegóły: Marcin Świerkot, Bankier.pl - m.swierkot@bankier.pl

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Spółka polskich naukowców wyceniona na 500 mln USD. Rzuca wyzwanie OpenAI i Anthropicowi
Tematy

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~mkll
ruchomy czas pracy dla malych i srednich firm to fikcja .wszedzie tam kazdy dogaduje sie z pracodawca co do czasu pracy i wynagrodzenia na gebe.Prawo sie przestrzega na tyle ile musi a reszta pozostaje milczeniem i tak pracuje sie po 10 godz dziennie i do reki bierze tyle ile sie uzgodnilo z szefem.Szef bardzo czesto pracuje razem ruchomy czas pracy dla malych i srednich firm to fikcja .wszedzie tam kazdy dogaduje sie z pracodawca co do czasu pracy i wynagrodzenia na gebe.Prawo sie przestrzega na tyle ile musi a reszta pozostaje milczeniem i tak pracuje sie po 10 godz dziennie i do reki bierze tyle ile sie uzgodnilo z szefem.Szef bardzo czesto pracuje razem z pracownikiem czyli tyle samo godzn dziennie.Nikt z malej firmy nie pozwoli sobie na to zeby stracic dobrego pracownika z powodu przepracowania chyba ze jest ich na rynku cale mnustwo i mozna sobie brac i wybierac jak w ulegalkach.To o czym piszecie i mowi sie w telewizji dotyczy tylko duzych firm i budzetowki a nie wiekszosci malych i srednich.W tych duzych pracodawcy z pracownikami tez robia co chca bo odpowiedz na nie wyrazanie zgody na nadgodziny to : zmien prace.Za nadgodziny niby mozna wybrac wole tylko nie ma kiedy a wykazac ich do wyplaty tez nie mozna.
Wszystko rozwiazalyby nizsze koszty zatrudnienia i mozliwosc decydowania gdzie i ile oszczedzam na emeryture a takze jasno okreslone ubezpieczenie zdrowotne to jest platne to nie w ZUS albo jakas inna firma ubezpieczeniowa.Polacy to nie idioci ktorych trzeba pilnowac bo sami nic nie potrafia a szcegolnie zadbac o siebie
~Franuś
Przybędzie nam lekarzy operujących po 11 godzinach pracy, przemęczonych dróżników na przejazdach, mylących się kasjerów, elektryków, którzy przemęczeni puszczą 220V na obudowę urządzenia. Pracodawców mamy różnych - jedni będą rozsądni, więc będą rozumieli, że przemęczony pracownik jest nie tylko mało wydajny, ale czasem wręcz stanowi Przybędzie nam lekarzy operujących po 11 godzinach pracy, przemęczonych dróżników na przejazdach, mylących się kasjerów, elektryków, którzy przemęczeni puszczą 220V na obudowę urządzenia. Pracodawców mamy różnych - jedni będą rozsądni, więc będą rozumieli, że przemęczony pracownik jest nie tylko mało wydajny, ale czasem wręcz stanowi zagrożenie, inni jednak będą uważali, że oni wymagają i im się należy, a pracownik ma się po prostu dostosować. Bez względu na fizjologiczne ograniczenia. Przecież jest wolny rynek. Następnym krokiem naszych ustawodawców będzie zapewne sztukowanie tej ustawy kartami tachografów dla kolejnych zawodów. Bo przynajmniej w przypadku kierowców mamy tu przymuszenie do odpoczynku pracowników. Za chwilę podobne rozwiązania okażą się niezbędne w innych branżach, bo przemęczeni ludzie narobią wiele szkód.
Oczywiście, najlepszym "rozwiązaniem" problemu byłoby nie wymuszanie czegoś prawem, a p prostu ucywilizowanie się pracodawców, którzy po prostu nie powinni ludzi skłaniać do pracy nadmiernie przemęczającej. Ale do niektórych kierowników cywilizowane zasady nie docierają.
Polska już jest krajem ludzi przemęczonych, nie uśmiechających się, nieszczęśliwych. Pracodawcy w zawodach związanych z kontaktem z klientami zaczną zapewne wymuszać metodami administracyjnymi uśmiechy i "pogodny wygląd", aby nie zrażać klientów. Ale nie wszystko da się zamaskować. Jak harujesz bez odpoczynku przez 12 godzin, to prawie każdy że coś jest z taką osobą nie w porządku - widać "oczy na zapałki", traci się kontrolę nad mimiką, reakcje się zwalniają. Wielu kierowników zareaguje wtedy pewnie szykanami swoich pracowników: coś ty taki ospały, rusz się leniu!!!
Prawo prawem, a bycia człowiekiem nie nauczy żadne prawo.
~tomi
...no to , PO sprzedała nas do kibucu ! .....a prezydent to przyklepał ......teraz w majestacie prawa możemy się nazywać '' niewolnik w swoim kraju '' - przykre ,ale prawdziwe ,,,,,,,
~Mr Nemo
Nie zapominajmy, że 2 pracowników harujacych po 12 godz to tak jak praca 3 pracowników w normalnym czasie. Oczywiście "efektem ubocznym" przestrzegania normalnego czasu pracy jest mniejsze bezrobocie. A cóż bezrobocie może obchodzić nasz rząd? Albo to, że polski pracownik pracuję najwięcej godzin w Europie za stawki zaliczane Nie zapominajmy, że 2 pracowników harujacych po 12 godz to tak jak praca 3 pracowników w normalnym czasie. Oczywiście "efektem ubocznym" przestrzegania normalnego czasu pracy jest mniejsze bezrobocie. A cóż bezrobocie może obchodzić nasz rząd? Albo to, że polski pracownik pracuję najwięcej godzin w Europie za stawki zaliczane do najniższych.
~Mr Nemo
"41% ich pensji trafia Z POWROTEM do budżetu" ? Co to znaczy, Panie Redaktorze? Że pracownikom małych firm wynagrodzenie wypłaca budżet państwa? Bo żeby mogło być "z powrotem" to najpierw musiało wyjść z budżetu do pracowników...
~Praca
Chcesz zacząć zarabiać dużą kase? Przeczytaj: http://socialmediabar.com/poradnik-zarabianie
~tomekkkkkkkkk
PLATFORMIZACJA PANSTWA POSTEPUJE. AMBERYZACJA PANSTWA PRZEZ PO CZYLI PARTIE OSZUSTOW POSTEPUJE.
~Waldek
W szkole uczą dzieci o PATRIOTYZMIE. Co to znaczy ????
Prezydent i Premier mają służyć swojemu Narodowi i dbać o nich.
A tu co ? Robią z własnego Narodu niewolników. HIPOKRYCI.
Po co nam było walczyć z Niemcami przez te wszystkie wieki?
Dziś bylibyśmy braćmi i zarabiali w EURO żyjąc godnie jak ludzie.
A ta co? Człowiek
W szkole uczą dzieci o PATRIOTYZMIE. Co to znaczy ????
Prezydent i Premier mają służyć swojemu Narodowi i dbać o nich.
A tu co ? Robią z własnego Narodu niewolników. HIPOKRYCI.
Po co nam było walczyć z Niemcami przez te wszystkie wieki?
Dziś bylibyśmy braćmi i zarabiali w EURO żyjąc godnie jak ludzie.
A ta co? Człowiek musi patrzeć na tych oszustów i złodziei, którzy w ogóle zielonego pojęcia o gospodarce nie mają. Gówna-mi się zajmują i jest im ciągle źle.
To dzięki takim jak oni mieliśmy rozbiory itp.
PATRIOTYZM ...
~łojłojłoj
U nas się tak nie myśli, jak jest opisane w tym artykule. To za trudne do ogarnięcia, że czasem odpuszczenie paru procent może spowodować większe wpływy, że rozwiązania "po środku" mogą przyciągnąć więcej chętnych. Ale skrajne też powinny być, bo są tacy, którym po środku nie będzie pasowało. U nas jest jedna sztanca na U nas się tak nie myśli, jak jest opisane w tym artykule. To za trudne do ogarnięcia, że czasem odpuszczenie paru procent może spowodować większe wpływy, że rozwiązania "po środku" mogą przyciągnąć więcej chętnych. Ale skrajne też powinny być, bo są tacy, którym po środku nie będzie pasowało. U nas jest jedna sztanca na maksa, czyli opodatkować i ozusować wszystko, co się da. A potem się dziwić, że ludzie wyjeżdżają, a zostają sami bezrobotni. To trzeba trochę rozumu w głowie mieć, a to tutaj towar deficytowy.
~Anonim
W moim miejscu pracy norma to ponad 50 godzin tygodniowo. Przez cały rok. I nikt się tym nie przejmuje. Przepisy regulujące wymiar czasu pracy w Polsce to fikcja.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki