REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

...a miało być tak pięknie - koszmar mieszkańców Wspólnoty Mieszkaniowej Tivoli trwa

2009-06-09 11:04
publikacja
2009-06-09 11:04
Dodaj Bankier.pl w Google
Od maja mieszkańcom Wspólnoty Mieszkaniowej Tivoli sen z powiek spędzają plany budowy promenady. Przy zakupie mieszkańcy ulicy Malborskiej 16-16F w Warszawie zostali zaznajomieni przez dewelopera z wizją osiedla, które miała otaczać jedynie zieleń i spokój, a nie deptak z gwarnymi spacerowiczami.

Deweloper Euro Mall Targówek Sp. z o.o. sprzedał mieszkania przedstawiając klientom makiety, z dużym i pięknym obszarem, na którym znajdował się plac zabaw. Większość, właśnie ze względu na wspaniałe zagospodarowanie terenu oraz otaczającą zieleń i bliskość Kanałku Bródnowskiego zdecydowała się na zakup tego mieszkania, pomimo tego, iż odległość od centrum pozostawia wiele do życzenia. Ceny mieszkań oferowanych przez dewelopera były porównywalne do cen lokali znajdujących się na Ursynowie, a zatem zakup mieszkania był bardzo kosztowną inwestycją, którą mieszkańcy finansowali za oszczędności całego życia lub zaciągając gigantyczne kredyty.

W aktach notarialnych umów przedwstępnych deweloper informował o tym, że działka, na której znajduje się osiedle będzie dzielona, ale w celu "utworzenia w przyszłości kilku Wspólnot Mieszkaniowych". Do aktów załączona została mapa z wyrysem działki. W aktach notarialnych finalnych już nie było informacji o celu dzielenia działki, była natomiast informacja o tym, że duża działka jest dzielona na mniejsze (z wypisem numerów, powierzchni i przeznaczeniem, ale nic nie mówiącym o planach jakie zostały przedstawione mieszkańcom obecnie). Przy umowie finalnej nie została dołączona mapa, co więcej podział był dopiero zgłoszony do sądu, zatem nie istniała możliwość sprawdzenia jak będą wyglądały zmiany, choćby na mapach geodezyjnych.



Pod koniec maja tego roku deweloper poinformował mieszkańców osiedla, że został zmuszony przez Urząd Dzielnicy Targówek do odsprzedaży pięciometrowego pasa znajdującego się obecnie na terenie osiedla. Obszar ten ma zostać przeznaczony na budowę promenady tuż pod oknami mieszkańców, którzy decydując się na zakup mieszkania zostali zaznajomieni z zupełnie inną wizją tego osiedla, które miała otaczać jedynie zieleń i spokój, a nie deptak z gwarnymi spacerowiczami. W związku z planowaną zmianą deweloper zamierza przesunąć ogrodzenie, zdemontować plac zabaw i przenieść go w inne miejsce. Przy czym należy pamiętać, że odległość placu zabaw od: linii rozgraniczających ulicę, od okien pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi oraz od miejsc gromadzenia odpadów powinna wynosić co najmniej 10m.

Zwróciliśmy się z pytaniami do dewelopera oraz Burmistrza Dzielnicy Targówek Grzegorza Zawistowskiego. Niestety deweloper nie udzielił nam odpowiedzi na zadane pytania, pomimo faktu, iż kontaktowaliśmy się z rzecznikiem prasowym Dewelopera Euro Mall Targówek Sp. z o.o. i prosiliśmy o w miarę możliwości szybki odzew w tej sprawie. Niestety, nie doczekaliśmy się, a sprawa jest dość nagląca. Można spekulować, że deweloper „gra na czas”, decyzja o sprzedaży ziemi została już podjęta, ale nie zostały jeszcze dopełnione wszelkie formalności. Trzeba zwrócić uwagę na to, iż szum medialny jaki powstał wokół tej sprawy nie ułatwia stronom w dokonaniu tej transakcji.

Podczas rozmowy z Panem Burmistrzem Zawistowskim uzyskaliśmy informację, że plany co do zagospodarowania terenu, który obejmuje 10m od lustra wody Kanału Bródnowskiego zostały uchwalone w 1999 roku. Urząd Dzielnicy Targówek ustalił, że ten obszar nie może stać się własnością, ani żadnej wspólnoty mieszkaniowej ani dewelopera. Obecnie, niestety, w niektórych przypadkach granica 10m nie jest zachowana i Urząd Dzielnicy Targówek toczy rozmowy z wspólnotami mieszkaniowymi, które będą w przyszłości zmuszone do przesunięcia wszelkich ogrodzeń w głąb terenu osiedla, gdyż obecny stan rzeczy jest niezgodny z prawem, twierdzi Pan Burmistrz. Jak wynika z informacji jaką dostarczyli redakcji mieszkańcy Wspólnoty Mieszkaniowej Tivoli, sąsiednie osiedla nie otrzymały żadnych pism od Urzędu Dzielnicy, które informowałyby mieszkańców o konieczności przesunięcia ogrodzeń w głąb terenu mieszkalnego, w sytuacji gdy nie jest zachowana odległość 10m. Pan Burmistrz Grzegorz Zawistowski podkreśla, iż odległość 10m jest konieczna choćby ze względów bezpieczeństwa, gdyż okolice Kanału Bródnowskiego są narażone na podtopienia. Do tej pory w historii tego Kanału nie zostały zarejestrowane podtopienia, co więcej wystarczyłoby oczyścić koryto kanału, dzięki czemu można byłoby w dużym stopniu wykluczyć wylewy wody, twierdzą mieszkańcy. Decyzje, które akceptowały postawienie przez dewelopera ogrodzenia w prawnie niedozwolonym miejscu zostały podjęte przez poprzednia kadencję.- informuje nas Pan Burmistrz Zawistowski.



Deweloper Euro Mall Targówek Sp. z o.o. budując osiedle przy ulicy Malborskiej złamał prawo, gdyż Urząd Dzielnicy Targówek poinformował na samym początku dewelopera, że pas 5m nie może być własnością Wspólnoty Mieszkaniowej oraz deweloper będzie w przyszłości zobowiązany odsprzedać ten teren na rzecz Dzielnicy. Jednak zdaniem Burmistrza deweloper nie posunął się do jakichkolwiek oszustw. Urząd Dzielnicy Targówek otrzymał informację od dewelopera, że nigdy nie obiecywał mieszkańcom, że pas pięciu metrów od płotu stanie się własnością wspólnoty mieszkaniowej oraz dzieląc działki nikt nie otrzymał terenu, który wkraczałby w ten pas pięciometrowy. Deweloper, pomimo tego, że był świadomy działań związanych z pracami dotyczącymi zagospodarowania terenu oraz rewitalizacyjnymi wybudował na tym terenie plac zabaw. Deweloper najwidoczniej nie zdawał sobie sprawy faktu, iż prace te będą podjęte w tak szybkim czasie, dlatego zdecydował się na zagospodarowanie tego terenu na rzecz wspólnoty. – domyśla się Pan Burmistrz Zawistowski.

Można byłoby się domyślać, że makiety jakie przedstawiał deweloper zainteresowanym, a nawet sama budowa placu zabaw i grodzenie terenu, było swojego rodzaju ukartowanym działaniem dewelopera, który przedstawiał piękną wizję zielonego, spokojnego i bezpiecznego osiedla, wiedząc, że stan obecny jest krótkotrwały. Deweloper ukazując taką formę zagospodarowania terenu mógł również domagać się wyższej zapłaty za metr kwadratowy mieszkania.

Deweloper jeszcze nie sprzedał terenu, ale wstępnie ustalono, że 1m kw. będzie kosztował 1zł. Jednak Urząd Dzielnicy Targówek podjął już wstępne działania dotyczące zagospodarowania tego terenu, m.in. plany architektoniczne. Pomimo, tego, iż Urząd Dzielnicy Targówek nie jest jeszcze właścicielem działki, to już 27.05.2009 roku rozpisał przetarg na zagospodarowanie tego terenu.

Deweloper poinformował mieszkańców osiedla, że dołoży wszelkich starań by wstrzymać decyzję Urzędu Dzielnicy Targówek dotyczącą przymusu odsprzedaży tej ziemi. Równocześnie w poprzednim tygodniu, zanim powstał tak znaczny szum medialny wokół tej sprawy, deweloper oferował potencjalnym klientom osiedle z istniejącą działką, informując w odpowiedzi na pytanie co to za plakaty w oknach, że płot ma być przesuwany 1-2 metry i o to ludzie się pieklą. Ponownie deweloper wprowadza kolejne osoby w błąd. W zasadzie zadziwiający jest fakt, iż ta sytuacja nic nie nauczyła dewelopera, co więcej ukazuje jaki stosunek ma przedsiębiorstwo do klientów. Z tych informacji wynika, iż głównym celem dla dewelopera jest osiągniecie jak największych korzyści finansowych, nieważne w jaki sposób je osiągnie.

Kupując mieszkanie od dewelopera trzeba być bardzo ostrożnym, gdyż wszelkie makiety, oraz plany zagospodarowania z czasem mogą zniknąć jak bańka mydlana. Decydując się na zakup mieszkania trzeba bardzo dokładnie wczytywać się w umowę, gdyż niestety nie zawsze to co jest nam przedstawiane będzie w przyszłości istniało. Pamiętajmy, że deweloperzy po prostu chcą sprzedać mieszkania po jak najwyższej cenie, a jak najniższym kosztem, dlatego bardzo uważnie i rozsądnie trzeba podejmować decyzje o zakupie mieszkania. Niestety nie wszystkie posunięcia deweloperów jesteśmy w stanie przewidzieć i pomimo szczególnej ostrożności jaką staramy się zachować możemy być narażeni na oszustwa ze strony przedsiębiorstwa.

Karolina Han
Źródło:
Tematy

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Yurek
Poczytajcie sobie jaka to jest "profesjonalna firma"

http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,37227,4538256.html
~JSS
Polska to kraj, w którym brak jest stabilnych przepisów prawnych, dzięki czemu róznego rodzaju nadużycia dzieją się w majestacie prawa i nikt nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności. TK Development zasłania się Urzędem Dzielnicy, a Pan Burmistrz Targówka poprzednią ekipą rządzącą... Standard w polskich realiach. Jeśli prawdą jest Polska to kraj, w którym brak jest stabilnych przepisów prawnych, dzięki czemu róznego rodzaju nadużycia dzieją się w majestacie prawa i nikt nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności. TK Development zasłania się Urzędem Dzielnicy, a Pan Burmistrz Targówka poprzednią ekipą rządzącą... Standard w polskich realiach. Jeśli prawdą jest iż zarówno bloki, jak i plac zabaw oraz ogrodzenie zostały wybudowane zgodnie z zatwierdzonymi planami (tak utrzymuje TK Development), to ktoś przecież musiał wydać pozwolenie na budowę i zagospodarowanie terenu i zapewne umieścił na tych dokumentach swój podpis. Pytanie gdzie jest teraz pan Iksiński lub Ygrekowski???

Pamiętam, kiedy kilka lat temu Urząd Dzielnicy Targówek prowadził kampanię zachęcającą do zamieszkania na terenach dzielnicy. Dziś w serwisie internetowym Dzielnicy Targówek znalazłam film zatytułowany "Przyjazny Targówek". Muszę przyznać, że dość osobliwie wygląda ta przyjaźń okazana nowym mieszkańcom, którzy skuszeni piękną wizją (jak się teraz okazuje kompletnie nieprawdziwą) zdecydowali się zamieszkać na cieszącym się niezbyt dobrą sławą Targówku.

Firma TK Development straciła wszelką wiarygodność. Zyskała natomiast miano nierzetelnej firmy, która kompletnie nie liczy sie ze swoimi klientami! Ludzie, którzy w dobrej wierze kupili mieszkania od TK Development mają pełne prawo, by czuć sie oszukanymi. Zawierzyli znanej światowej marce oraz dokumentom przedstawianym przez Developera, w tym planom i opisom zagospodarowania terenu popartymi pięknymi wizualizacjami.

Tymczasem prawda jest taka, że firma postanowiła wspólnie z urzędem dzielnicy zafundować mieszkańcom osiedla zamiast placu zabaw i spokoju - promenadę z atrakcjami i hałasem tuż pod oknami, a zamiast budynków usługowych i wjazdu na teren osiedla od ul. św. Wincentego - zabałaganiony plac budowy. I to wszystko po podpisaniu przez mieszkańców finalnych aktów notarialnych. Oczywiście można było nie podpisać ostatecznego aktu notarialnego, ale oznaczało to automatyczne rozwiązanie umowy. Wiadomym było, że nikt przy zdrowych zmysłach się na to nie zdecyduje.

Jak widać na tym przykładzie firma, która jest rzetelna w innych krajach, mając stworzone dogodne warunki do grania nie fair nie oprze się pokusie odnisienia korzyści postępując w sposó nie mający nic wspólnego z etyką.

Miejmy nadzieję, że zarówno TK Development, jak i nasi urzędnicy w porę się zreflektują i uda się osiągnąć porozumienie w tej sprawie, bo mieszkańcy z całą pewnością się nie poddadzą!
~DIDO
prezes T.K. nie ma czasu zajmować się naszymi sprawami ponieważ toczy się właśnie w sądzie sprawa przeciwko niemu. Może znowu wrócić za kratki i spędzić tam kolejne miesiące odsiadki. http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35241,3608572.html
~mieszkaniec :-(
Nie ulega wątpliwości, że TK Development nie zachował się profesjonalnie, a chwalił się wielkim profesjonalizmem i solidnością w realizowanych przedsięwzięciach

daleki jestem od stwierdzania, że "oszukał", bo do takiego stwierdzenia trzeba byłoby wykazać zamiar takiego działania ze strony tego developera, a tego
Nie ulega wątpliwości, że TK Development nie zachował się profesjonalnie, a chwalił się wielkim profesjonalizmem i solidnością w realizowanych przedsięwzięciach

daleki jestem od stwierdzania, że "oszukał", bo do takiego stwierdzenia trzeba byłoby wykazać zamiar takiego działania ze strony tego developera, a tego bez postępowania prokuratorskiego nie będzie można ustalić

nie ulega jednak wątpliwości, że każdy kto kupił mieszkanie w Parku Tivoli może czuć się oszukany i jestem przekonany, że TK Development ma tego pełną świadomość inaczej nie ukrywał by podejmowanych działań przed mieszkańcami

osobiście, nie kupiłbym mieszkania na tym osiedlu wiedząc, że będę miał promenadę pod oknami i sprawy tak nie pozostawię, tak samo jak większość mieszkańców

... a jeżeli chodzi o Gminę to nie uważam, aby było cokolwiek zawinione po jej stronie to jest spór mieszkańcy - developer, TK Development, oczywiście do wyjaśnienia w toku postępowania prokuratorskiego będzie dlaczego wydane zostało pozwolenie na budowę skoro projekt przewidywał budowę planu zabaw i terenów zielony w sposób niezgodny z planem zagospodarowania terenu ?

będąc na miejscu developera jak najszybciej podjąłbym konstruktywny dialog z mieszkańcami, do dnia dzisiejszego nikt nie zaproponował spotkania celem wyjaśnienia całej sytuacji ... ciekawe dlaczego ?
~Mieszkaniec Tivoli
Obiecano mieszkańcom ładny teren zielony z placem zabaw (makiety, wizualizacje, obietnice ustne).
Zrobiono ładny teren zielony z placem zabaw, wg obietnic i wizualizacji.

Teraz nagle się okazuje że to wszystko będzie zniszczone, ogrodzenie przesuniete pod okna, plac zabaw okaleczony, bo pan Burmistrz wymyślił sobie promenadę
Obiecano mieszkańcom ładny teren zielony z placem zabaw (makiety, wizualizacje, obietnice ustne).
Zrobiono ładny teren zielony z placem zabaw, wg obietnic i wizualizacji.

Teraz nagle się okazuje że to wszystko będzie zniszczone, ogrodzenie przesuniete pod okna, plac zabaw okaleczony, bo pan Burmistrz wymyślił sobie promenadę (która jest możliwa do zrobienia tylko na krótkim odcinku kanałku, bo gdzie indziej się już i tak nie da), a deweloper bez zmróżenia oka oddaje za 1PLN/m2 gminie teren wart kilka milionów złotych....

Wszystko pomimo faktu, że pierwotny (i jeszcze istniejący teren zielony z placem zabaw) były wybudowane zgodnie z pozwoleniem na budowę.

Działka którą deweloper oddaje to fragment całości, którą deweloper wydzielił nie informując mieszkańców o tym działaniu, pomimo, że w księdze wieczystej były wpisy o roszczeniach do niej wynikające z umów przedwstępnych.

Dziwne że na jednej radzie gminy (14maja) powstały dwie uchwały - jedna o rekomendacji zakupu terenu od dewelopera, i druga o zmianie planu zagospodarowania tam gdzie deweloper ma swoja inną działkę (na jego zresztą wniosek).

Gmina, jeszcze nie mając gruntu, już ogłasza przetarg...

To chyba tylko w Polsce jest możliwe... :(
A jak się mają czuć ludzie, którzy kupili tu mieszkania w dobrej wierze, widząc makiety i wizualizacje, a niekiedy nawet już istniejacy teren zielony z placem zabaw?
Ehhh..... :(

Powiązane: Deweloperzy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki