Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw w listopadzie wzrosło o 0,1%, a w ujęciu rocznym o 2,5%. PKPP Lewiatan dodaje, że po kilku miesiącach spadków, wzrost zatrudnienia oznacza, że nasza gospodarka skutecznie broni się przed kryzysem. Jednak przesadny optymizm nie jest wskazany. Po pierwsze od lutego wzrośnie składka rentowa, a to z pewnością wpłynie na spadek dynamiki zatrudnienia. Dodatkowo w przyszłym roku wydatki z Funduszu Pracy przewidziane są na mniej więcej takim samym poziomie jak w 2011 roku – w sytuacji rosnących kosztów pracy, pula na szkolenia, staże i inne formy aktywnej walki z bezrobociem może okazać się niewystarczająca.
Firmy będą bardzo ostrożnie tworzyć miejsca pracy. Wszystko wskazuje na to, że listopadowy minimalny wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw ma charakter sezonowy wynikający ze stosunkowo dobrej pogody sprzyjającej m.in. branży budowlanej. Niestety z szacunkwoej stopy bezrobocia podanej przez MPiPS wynika, że wskaźnik ten wzrósł z 11,8% do 12,1%. Oznacza to, że w ciągu miesiąca pracę straciło prawie 50 tys. osób. Z rządowej prognozy wynika, że do końca roku pracę straci przynajmniej drugie tyle, a bezrobocie na początku stycznia osiągnie poziom 12,4%.
Pracodawcy wykorzystają kryzys do własnych celów
Pracodawcy mając pełną świadomość tego, że pogarsza się sytuacja na rynku pracy, nie widzą potrzeby zwiększania wynagrodzeń. Pracownicy akceptują realny spadek wynagrodzenia ponieważ boją się utraty pracy. W tej sytuacji nawet chwilowe wahanie koniunktury na korzyść pracodawców mogą przynieść im ponadprzeciętne zyski, którymi nie będą musieli dzielić się z pracownikami. Chociaż z sondażu Instytutu Badawczego Randstad realizowanego przez TNS OBOP wynika, że w najbliższym czasie aż 20% zatrudnionych może dostać podwyżki, to raczej należy spodziewać się ich na niskim poziomie nieznacznie przekraczającego inflację.
Przedsiębiorcy ostrożnie będą tworzyć miejsca pracy. Nawet w przypadku, gdy okaże się, że koniunktura na rynku nie będzie tak zła jak przewidywali eksperci, to „mit kryzysu” pozwoli przedsiębiorcom na częstsze stosowanie „elastycznych form zatrudnienia”, czyli tzw. umów śmieciowych. Co więcej, raczej będą starali się nakładać więcej obowiązków na obecną kadrę niż zatrudniać nowych pracowników. Największą odpowiedzialność ponosić będzie rząd, który podnosząc podatki, a tym samym koszty pracy, zapomina o tym, że za wszystkie tego typu zmiany najwięcej płacą ci, którzy najmniej zarabiają.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Antynagroda ekologów dla Polski
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Przedłużanie wieku emerytalnego odpowiedzią UE na niż demograficzny
» Antynagroda ekologów dla Polski
» Jak się liczy wynagrodzenie na umowie o pracę?
» Przedłużanie wieku emerytalnego odpowiedzią UE na niż demograficzny






























































