Lutowe dane z polskiego rynku pracy pokazały przyspieszenie wzrostu przeciętnego wynagrodzenia oraz utrzymanie styczniowego tempa przyrostu zatrudnienia. Tyle tylko, że to statystyki sprzed „zamknięcia gospodarki” z powodu epidemii koronawirusa.


Przeciętne wynagrodzenie brutto w dużych firmach niefinansowych wyniosło w lutym 5 330,48 złotych i było o 7,7% wyższe niż przed rokiem - poinformował Główny Urząd Statystyczny. To wynik wyższy od większości prognoz ekonomistów, którzy spodziewali się wzrostu „średniej krajowej” o 7,0%.
W styczniu nominalny wzrost przeciętne płacy wyniósł 7,1%. W grudniu dynamika płac wyniosła 6,2% rdr, w listopadzie 5,3%, a w październiku 5,9%.
Jednakże za sprawą bardzo szybkiego wzrostu cen dóbr konsumpcyjnych (w lutym inflacja CPI wyniosła aż 4,7%) realny wzrost płac pozostał niski i wyniósł zaledwie 2,86% rdr wobec 2,60% rdr w styczniu.
Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw w lutym wyniosła 6445,9 tys. i była o 5 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej. Względem lutego 2019 roku liczba etatów zgodnie z oczekiwaniami wzrosła tylko o 1,1%.

Przypominamy, że tzw. średnia krajowa to kwota przed potrąceniem podatków od pracy („składek” na ZUS i zaliczki na PIT). Ponadto dotyczy tylko firm niefinansowych zatrudniających ponad 9 pracowników. Statystyki te obejmują więc niespełna 40% pracujących. Dodatkowo z innych badań wiemy też, że ok. 2/3 zatrudnionych otrzymuje pensje niższe od tzw. średniej krajowej.
Lepiej opisujący realia polskiego rynku pracy raport o medianie wynagrodzeń GUS publikuje tylko raz na 2 lata. Najnowsze dane zostały upublicznione pod koniec listopada i dotyczyły stanu na październik 2018 roku. Z tego opracowania wynika, że połowa zatrudnionych pracowników otrzymywała do 4094,98 zł brutto, czyli około 2919,54 zł netto (tzn. "na rękę").
Statystyki za luty w obecnej sytuacji są już mocno historyczne. Po tym, jak w połowie marca rząd dokonał faktycznego "zamknięcia gospodarki", sytuacja na rynku pracy zmieniła się diametralnie. Ale pierwsze tego efekty w danych z rynku pracy zobaczymy zapewne dopiero w wynikach za kwiecień, które zostaną (jeśli zostaną) opublikowane w połowie maja.
Krzysztof Kolany





























































