Nadal
wysokie stopy procentowe NBP, skutkujące wysokim oprocentowaniem kredytów, plus
rosnące ceny mieszkań – taka mieszanka może być zabójcza dla zdolności
kredytowej. Jest kilka sposobów, by uratować szansę na uzyskanie kredytu w
oczekiwanej wysokości i kupno wymarzonego mieszkania. Jeden z nich to
znalezienie współkredytobiorcy, który podpisze się wraz z nami na umowie
kredytowej.


Po ostatniej decyzji Rady Polityki Pieniężnej
podstawowa stopa procentowa NBP pozostała na niezmienionym poziomie, a więc 5,75
proc. Na razie – po serii drastycznych podwyżek stóp – rada zdecydowała się na
dwa cięcia jesienią zeszłego roku. Od tej pory poziom stóp procentowych się nie
zmienił i nadal jest wysoki. Jak przypominają eksperci portalu GetHome.pl, w “pandemicznym” 2020 roku stopa referencyjna
była bliska zeru, kredyty były więc rekordowo tanie. Wówczas tłumaczono to
chęcią rozruszania gospodarki, zamkniętej lockdownami, ale i wcześniej
kredytobiorcy mogli korzystać z tanich kredytów. Przez długi czas stopa
referencyjna pozostawała bowiem na niezmienionym poziomie 1,5 proc.
Obecna sytuacja jest trudna dla kredytobiorców. Ceny mieszkań cały czas rosną, stopy procentowe są wysokie, a dotychczasowa forma wsparcia od państwa, a więc program Bezpieczny kredyt 2 proc., został wygaszony. Co w zamian? Na razie nie wiadomo.
Zakładając, że statystyczny Kowalski, chce kupić 50-metrowe mieszkanie w Warszawie, to za 1 mkw. zapłaci średnio już ponad 17 tys. zł (dane BIG DATA RynekPierwotny.pl). Przeciętny koszt zakupu mieszkania w stolicy wyniesie zatem aż 850 tysięcy zł. By myśleć o kupnie takiej nieruchomości, kredytobiorca powinien dysponować wkładem własnym na poziomie przynajmniej 85 tysięcy. Jeśli tyle ma, jego kredyt wyniesie 765 tys. zł.
Zgodnie z aktualnym oprocentowaniem (RRSO około 8 proc., marża 1,7 – 2 proc.) miesięczna rata takiego kredytu na 30 lat kształtuje się na poziomie 5400 złotych. Nic dziwnego, że warunki kredytowania dla wielu mogą okazać się zaporowe. Co robić, jeśli wg banku nie mamy zdolności kredytowej? Jednym z rozwiązań jest znalezienie osoby, która weźmie kredyt razem z nami.

Dwa podpisy pod umową
Z punktu widzenia banku druga osoba, która przystąpi do umowy, znacznie zwiększa bezpieczeństwo kredytu – to oczywiste. Współkredytobiorca odpowiada solidarnie za zobowiązanie, w takim samym stopniu, jak pierwszy z kredytobiorców. Jeśli ten nie reguluje rat, bank zwróci się do drugiego.
Co istotne – współkredytobiorcą może być każdy, niezależnie jakie relacje łączą go z osobą składającą wniosek kredytowy. Liczy się jego podpis na umowie.
Bank oczywiście sprawdzi zdolność kredytową drugiej osoby – określając kwotę, którą może pożyczyć. Liczy się wskaźnik DTI (debt to income), a więc relacja comiesięcznych obciążeń z tytułu kredytu (ale i innych zobowiązań) do dochodu kredytobiorcy. Warto zaznaczyć, że choć osoba, która przystępuje do kredytu może zwiększać naszą wiarygodność finansową, to może ją też pogorszyć, jeśli taki człowiek sam ma złą sytuację czy historię kredytową – np. zalega z płatnościami i wobec niego prowadzone jest postępowanie windykacyjne itp.
Najczęściej tak się nie dzieje, zresztą kredytobiorca tak dobiera “wspólnika”, by ten zwiększał a nie zmniejszał jego wiarygodność w oczach banku. Tak więc – generalnie, jeśli druga osoba nie ma złej sytuacji finansowej, jego przystąpienie do kredytu zwiększy szansę na uzyskanie pożądanej sumy.
Dochody obu osób w tym wypadku w większym stopniu gwarantują spłatę zobowiązania, także na wypadek sytuacji losowych – np. jeden z kredytobiorców ciężko zachoruje i nie będzie mógł regulować rat. Wówczas całość spłat na swoje barki weźmie ten drugi.
Stanie się tak, nawet pomimo faktu, że współkredytobiorca nie musi być automatycznie współwłaścicielem nieruchomości. Może po prostu przystąpić do kredytu, bez prawa własności. Tak się zresztą często dzieje, gdy np. dzieci zaciągają kredyt wspólnie z rodzicami. Pełnią oni właśnie rolę swoistego “gwaranta”, natomiast niejednokrotnie nie widnieją w akcie notarialnym jako osoby, które również mają własność.
Warto zaznaczyć, że współkredytobiorców może być kilku, nawet do ośmiu w niektórych bankach, natomiast przynajmniej jeden z nich prawo własności musi jednak mieć.
Formalności
Przystąpienie do kredytu nie wiąże się raczej z bardzo zaawansowanymi warunkami. Oczywiście drugi z kredytobiorców dostarcza niezbędne dokumenty - potwierdzające sytuację finansową, przedstawia umowę o pracę lub cywilnoprawną, zaświadczenie o zarobkach itp. Przejdzie też całą procedurę weryfikacji finansowej.
Jeśli chodzi o rezygnację z umowy i przejęcie kredytu tylko przez jedną stronę – takie rozwiązanie jest oczywiście możliwe, ale za zgodą banku. Musi być spełniony podstawowy warunek – pojedynczy kredytobiorca powinien mieć takie możliwości finansowe i zdolność kredytową, by samodzielnie poradzić sobie ze zobowiązaniem. Przed wykreśleniem współkredytobiorcy z umowy, bank to dokładnie sprawdzi.
To też ważna przestroga dla osób, które chcą przystąpić do umowy, by komuś pomóc. Należy pamiętać o tym, że zobowiązanie kredytowe to umowa zawierana na lata. Na współkredytobiorcy ciąży duża odpowiedzialność i jeśli “główny” kredytobiorca z jakichś powodów przestanie regulować zobowiązanie, bank z całą pewnością zwróci się o to do drugiej osoby podpisanej na umowie.
Marcin Moneta
































































