O godzinie 12 w studio Bankier.tv odbyła się debata między Krzysztofem Kolanym i Bartkiem Godusławskim na temat dobrych i złych stron zmniejszania limitu w transakcjach bezgotówkowych, który w Polsce zmalał z 15 tys. euro do 15 tys. zł.


- Jestem zwolennikiem nie tyle co przymusu obrotu bezgotówkowego, co tworzenia zachęt, by był on jak największy, np. zachęt "cashbackowych" lub stosowania ulg dla przedsiębiorców, którzy w większym stopniu przerzucą się na obrót bezgotówkowy. Mnóstwo jest drobnych rzeczy, które można zrobić, które mogą mieć nawet pozytywny efekt fiskalny. W momencie, gdy mocniej stawiamy na obrót bezgotówkowy to zmniejszamy pole manewru dla szarej strefy – stwierdza Bartek Godusławski.
- W tym momencie niestety w Europie to wygląda inaczej. Zachęt właściwie nie ma, ale za to mamy konkretne ograniczenia administracyjne. W ostatnich latach w wielu krajach europejskich, i to najczęściej w tych, które same mają problemy finansowe, wprowadzono znaczące ograniczenia. W takich krajach jak Francja, Hiszpania, Grecja możesz zapłacić gotówką do 1 tys. euro, czyli nie kupisz za gotówkę lepszego telewizora lub innego sprzętu – dodaje Kolany. – Żebyśmy powiedzieli jasno, nie wszystkie rządy idą tą drogą. Są kraje, które są bardzo bezgotówkowe, np. Szwecja, gdzie nie ma limitów, a ludzie i tak wybierają obrót bezgotówkowy. Wcale nie trzeba stosować przymusu, by osiągnąć pewne cele – stwierdza Kolany.

- Nie jestem przeciwnikiem transakcji bezgotówkowych jako takich, jestem
przeciwnikiem przymusu ich stosowania – powiedział Krzysztof Kolany,
główny analityk Bankier.pl – Nie jestem przeciwnikiem gotówki. Jestem
zwolennikiem tworzenia zachęt do korzystania z bezgotówkowych form
dokonywania płatności – dodał Bartek Godusławski, dziennikarz "Pulsu
Biznesu".
- Dzisiaj mamy ustawę, która obniża limit z 15 tys. euro do 15 tys. zł.
Mi jest bardzo trudno wyobrazić sobie przedsiębiorcę, który nie boi się
ryzyka dokonywania płatności w wysokości 15 tys. euro, bo może chociażby
zostać napadnięty, okradziony, mogą w tym być pieniądze fałszywe –
stwierdza Godusławski.
- Francuzi mają 3 tys. euro, Portugalczycy mają 1 tys. euro. W ostatnich
latach jeszcze Bułgarzy, Hiszpanie, Grecy te limity obniżyli, bo to Są
faktycznie kraje, które w jakimś stopniu borykają się z szarą strefą –
komentuje Godusławski.
W Europie trwa wojna. Wojna z gotówką

Niewiarygodne czasy nastały. Gdyby kilka lat temu mi ktoś powiedział, że będę bronić gotówki, to bym go odesłał do lekarza. Przecież te bezwartościowe świstki papieru wciskane nam na siłę przez państwowo to nie są prawdziwymi pieniędzmi! Papier jest dobry do pisania, ale do rozliczeń to tylko twarda waluta: złoto, srebro, ewentualnie miedź do drobnych transakcji.
Ale czasy są takie, że ta obrzydliwa papierowa gotówka stała się ostatnim bastionem naszej wolności. Gotówka zapewnia coś, czego nienawidzi władza: anonimowość transakcji. Gdy płacisz banknotami, tylko Ty i Twój kontrahent wiecie o transakcji. Gdy kupujesz coś jako osoba fizyczna, sprzedawca nie wie, kim jesteś i nie może Cię zidentyfikować. I to właśnie najbardziej boli współczesną władzę, która coraz częściej objawia otwarte tendencje autorytarne.
Szara strefa a szare komórki

Twierdzenie, że gotówka to ostatni bastion obrony przed Wielkim Bratem jest równie rozsądne jak teoria, że gdyby nie Newton, to byśmy dzisiaj fruwali
-Gdyby głupota mogła unosić, latałaby pani jak gołębica – tymi niezbyt eleganckimi słowami zwrócił się doktor Strosmajer do siostry Hunkovej w serialu „Szpital na peryferiach”. Na szczęście 300 lat wcześniej dała o sobie znać miłość pewnego angielskiego fizyka do jabłek, a konsekwencja tego jest taka, że dzisiaj po locie pewnych spraw nie da się tak łatwo rozszyfrować. Dlatego z teoriami spiskowymi dziejów trzeba walczyć w sposób znacznie bardziej tradycyjny.




























































