To są podwójnie trudne Święta, z koronawirusem i inflacją - podkreśla się we Włoszech. Z pierwszym zagrożeniem Włosi zdążyli się w dużym stopniu oswoić i dostosowali do niego swoje zachowania. Rosnąca inflacja jest nowym źródłem niepokoju; ujawnił się on przed Bożym Narodzeniem.


Włoska prasa zauważa, że po prawie dwóch latach pandemii wola świętowania mimo pogarszającej się sytuacji była bardzo duża, ale zahamował ją nie tylko wirus, ale także duża ostrożność podczas zakupów w związku z drożyzną. 3,7 procent - to najnowszy poziom inflacji rok do roku. Jest ona niższa niż średnia w strefie euro.
Przeczytaj także
Jednak przygotowania do okresu świąteczno-noworocznego wymusiły bardzo duże oszczędności, bo wyraźnie zdrożała żywność na czele z włoskimi symbolami świętowania przy stole, czyli ciastami panettone i pandoro, których miliony sprzedaje się w grudniu. Ta słodka baba w tym roku wyjątkowo słono kosztuje — zauważają organizacje obrony praw konsumentów. Za panettone, czyli drożdżową babkę z rodzynkami, trzeba zapłacić nawet o 20 proc. więcej niż przed rokiem. Cukiernicy już kilka tygodni temu alarmowali, że w ciągu czterech miesięcy mąka zdrożała o 30 proc., a masło - o 40 proc.
Krajowa Izba Handlu oszacowała, że Włosi wydali o pół miliarda euro mniej na prezenty niż przed rokiem, czyli 6,9 mld euro. To jeden z rezultatów wyższych rachunków za prąd i gaz. Na te opłaty mieszkańcy Włoch będą musieli przeznaczyć o 5 mld euro więcej niż przed rokiem. 1 października cena energii elektrycznej wzrosła o prawie 30 proc., a gazu - o ok. 14 proc.

Także otrzymane w ostatnich tygodniach „trzynastki” zostały w dużej części przeznaczone na bieżące opłaty, a nie na świąteczne prezenty. Włosi deklarowali w sondażach, że nie zamierzają szastać dodatkowymi pieniędzmi. Z trzynastą pensją dostali łącznie więcej: 32,6 mld euro, podczas gdy przed rokiem było to 29,7 mld euro.
“Wzrost konsumpcji może zostać zahamowany przez obawy związane z pandemią, inflację i koszt codziennych wydatków" - ostrzegał prezes Izby Handlu Carlo Sangalli.
Skutki inflacji przeanalizowała organizacja obrony praw konsumentów Codacons. Według jej szacunków Włosi wydali przed Świętami o 1,6 mld euro więcej niż przed dwoma laty wyłącznie z powodu wzrostu cen, a nie większego rozmachu, jeśli chodzi o prezenty i huczne świętowanie. Obliczono, że w skali kraju tylko na tradycyjną kolację wigilijną i świąteczny obiad rodziny wydały o 100 mln euro więcej, niż w zeszłym roku z powodu wzrostu cen podstawowych produktów. Najwięcej, o 10 proc., wzrosną koszty podróży; to m.in. efekt wzrostu cen paliwa.
W sklepach i na targach można zaobserwować zaskakujące skoki cen. Analitycy rynku żywności, cytowani przez agencję Ansa, odnotowali, że ceny niektórych warzyw wzrosły w ciągu roku o 50 proc. Rekordzistkami są dodawana do wielu potraw, w tym do ryb natka pietruszki i cukinie - zdrożały o 126 proc.Za karczochy trzeba zapłacić średnio o 78 proc. więcej niż w grudniu 2020 roku, za bakłażany - o ponad 90 proc., a za koper włoski - o 114 proc.
“Skok cen energii wywołał lawinę wzrostu kosztów produkcji żywności w gospodarstwach” - oświadczył związek rolników Coldiretti.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ mal/































































