Po tym, jak w piątek wygasły grudniowe serie kontraktów terminowych i opcji, gracze z Wall Street mogli na spokojnie przystąpić do kończącego rok procederu „strojenia okien”. Gra toczy się o to, aby S&P500 zakończył rok 2015 na plusie.


Piątkowa przecena akcji sprawiła, że indeks Dow Jones Industrial Average celował w najgorszy grudzień od 2002 roku. Jednakże była to sesja specyficzna, nawet jak na ostatni tegoroczny dzień trzech wiedźm. W strefie 1.950-2050 pkt. znajdowało się bowiem niecodziennie dużo wygasających opcji put, których posiadacze zarabiali na spadkach. Zatem wielu graczy miało interes, aby zepchnąć ceny akcji jak najniżej.
W poniedziałek biznesy opcyjne były już historią. Giełdowy stolik mogli przejąć zarządzający funduszami, dla których liczy się stopa zwrotu osiągnięta na dzień 31 grudnia. Im akurat zależy, aby na zamknięciu tego dnia ceny akcji były jak najwyższe. A ich corocznemu ustawieniu – zwanego na rynku „strojeniem okien” - sprzyja tradycyjnie niska, bożonarodzeniowa aktywność inwestorów.
Walka toczy się także o nastroje, w jakich rynek otworzy 2016 rok. Po poniedziałkowej sesji S&P500 wciąż znajduje się o 1,83% poniżej poziomu zamknięcia z 31.12.2014 roku. A taki „spadkowy” rok źle prezentuje się w folderach reklamowych i zniechęca potencjalnych klientów. Warto więc „postarać się” o owe brakujące 38 punktów.
Poniedziałkowa sesja była tego dobrym przykładem. Nowojorskie indeksy otworzyły się po ok. 0,8% na plusie. Sprzedający szybko wykorzystali okazję i po dwóch godzinach handlu zbliżyliśmy się do kreski. Ale popyt nie odpuścił i w ostatniej godzinie sesji wyciągnął indeksy w okolice poziomów z otwarcia: Dow Jones zyskał 0,72%, Nasdaq 0,93%, a S&P500 0,77%.

Licząc od początku roku DJIA wciąż jednak traci 3,2%, S&P500 już tylko 1,8%, a Nasdaq zyskał 4,9%. Do końca roku na Wall Street pozostało sześć pełnych sesji plus skrócony do czterech godzin handel wigilijny.




























































