REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

W 2017 r. rekordowa liczba mieszkańców Nowego Jorku

2018-03-25 07:26
publikacja
2018-03-25 07:26
Dodaj Bankier.pl w Google

W 2017 roku liczba mieszkańców Nowego Jorku osiągnęła rekordowy poziom i przekroczyła 8,6 mln. Trend wzrostowy nie obejmuje jednak społeczności polskiej, która się kurczy. Przyrost ludności przypisuje się m.in. polepszeniu sytuacji na rynku mieszkaniowym.

fot. / / YAY Foto

Jak wynika z informacji Departamentu Planowania Przestrzennego opierającej się na szacunkach Biura Spisu Ludności (Census Bureau) liczba ludności metropolii od kwietnia 2010 roku do lipca ubiegłego roku wzrosła o 5,5 proc. Nowy Jork liczył wówczas ponad 8,62 mln osób, czyli o ponad 447 tys. więcej niż siedem lat wcześniej.

Według nowojorskich demografów w ostatnich latach doszło do kulminacji średniego rocznego przyrostu, który nie występował w takim natężeniu od ponad pół wieku. Przypisuje się to m.in. lepszej, w zestawieniu z 2010 rokiem, sytuacji na rynku mieszkaniowym. Po zahamowaniu spowodowanym recesją w ostatnich kilku latach oddano do użytku wiele mieszkań, których budowę wstrzymywano w dobie kłopotów gospodarczych.

Przyrost ludności był też napędzany utrzymującą się przewagą urodzeń nad zgonami, co wynika częściowo z wydłużenia średniej długości życia i zostało osłabione pewnym odpływem ludzi z miasta.

Polak w Nowym Jorku: W tym mieście ciągle masz niedosyt

Szybkie tempo, presja, bezwzględny rynek pracy, ale też wielkie możliwości i ciągła chęć, by robić jeszcze więcej - taki jest Nowy Jork. – Przyjechałem, bo byłem głodny wielkiego świata, sukcesu, działań na globalną skalę – opowiada mieszkający tu od kilku lat Daniel Daszkiewicz, menedżer w Citi.

Demografowie wskazują zarazem na zróżnicowane tempo przyrostu ludności. Najsilniejsze, 1,2 proc., wystąpiło w latach 2010-11. Następnie stopniowo spadało, osiągając w latach 2016-17 tylko 0,1 proc.

Wakacje na giełdzie

Miasto Nowy Jork składa się z pięciu dzielnic. W roku minionym na Brooklynie mieszkało ponad 2,6 mln ludzi, na Queensie ponad 2,3 mln, na Manhattanie ponad 1,6 mln, w Bronksie ok. 1,5 mln, a na Staten Island ponad 479 tys.

Chociaż Manhattan nie jest największą dzielnicą Nowego Jorku, to w dni powszednie pęcznieje do ponad 3,9 mln osób. Dzieje się to za sprawą dojeżdżających tam do pracy ludzi także z innych stanów.

Zajmujący powierzchnię 23 mil kwadratowych Manhattan jest też najgęściej zaludniony, a na milę kwadratową przypada bez mała 71 tys. osób. Wraz przybyszami jest to jednak ponad dwukrotnie więcej.

W ostatnich siedmiu latach największy skok procentowo odnotował Bronx. Przybyło tam ponad 86 tys. mieszkańców, czyli 6,2 proc. W liczbach bezwzględnych górą był jednak Brooklyn, gdzie liczba mieszkańców wzrosła o 5,75 proc., czyli ponad 144 tys. ludzi. Populacja Queensu wzrosła o ponad 127 tys., czyli 5,73 proc. Manhattan był czwarty co do wzrostu liczby mieszkańców, których było ponad 78 tys. więcej, co oznacza wzrost o 4,97 proc. Staten Island powiększyła się tylko o ponad 10 tys. osób, czyli 2,29 proc.

Dynamika przyrostu mieszkańców Nowego Jorku nie dotyczy społeczności polskiej. W roku 2010 liczyła ona ponad 212 tys. osób, siedem lat później stopniała.

Prezes Piast Institute w Hamtramck, w stanie Michigan, dr Thaddeus C. Radzilowski twierdzi, powołując się na American Community Survey (należący do Biura Spisu Ludności) z 2016 roku, że populacja polonijna w Nowym Jorku zmalała do 194 tys. osób, z których prawie 48 tys. urodziło się w Polsce.

Polonia nie przeprowadziła badań, które wyjaśniłyby precyzyjnie to zjawisko. Wykładający socjologię w Mercy College prof. Czesław Karkowski za dwie najważniejsze przyczyny zmniejszania się społeczności polskiej uznał redukcję przyjazdów zarobkowych do USA ze względu na otwarcie dla Polaków rynków europejskich, a także zniechęcenie wynikające z trudności z uzyskaniem amerykańskiej wizy.

Polonia nie jest zasilana w takim stopniu nowymi przybyszami, aby wyrównać jej kurczenie się z naturalnych powodów. Ponadto przyjezdni z lat osiemdziesiątych osiągnęli już wiek emerytalny i wielu decyduje się na powrót do Polski. Ciągnie ich nostalgia, względy rodzinne, a także korzystny przelicznik dolarowy obiecujący wygodniejsze życie w kraju. Część też, niestety, umiera - powiedział PAP dr Karkowski.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
niepelnosprawny_org
jak nasze województwo, ale to jest jedna ciagłosc - miasto, tam nawieksze rzeczy najważniejsze sie dzieją, światowe, drugi Rzym, aczkolwiek na 7-iu pagórkach to on nie jest...

Powiązane: Stany Zjednoczone/USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki