Wirtualna rzeczywistość była projektowana głównie z myślą o grach i spełnieniu futurystycznych pomysłów z lat 80. Choć praktycy widzą największy potencjał tej technologii w branży rozrywkowej, okulary do wirtualnej rzeczywistości chcą wykorzystywać także inne biznesy. Deweloperzy złapali już VR-owego bakcyla, a w kolejce czekają następni.
Zyskujący na popularności projekt nie jest dla technologicznego światka nowością. Pierwsze próby opracowania wirtualnej rzeczywistości sięgają połowy XX w., jednak dopiero teraz (po kilku nieudanych próbach komercjalizacji) może stać się siłą napędową nowoczesnych biznesów i finansów. Marketingowcy już wykorzystują pierwsze pomysły, a firmy software’owe budują swoją działalność na dostarczaniu im gotowych rozwiązań.
Wirtualna rzeczywistość to sposób prezentacji obrazu za pośrednictwem specjalnych okularów. Użytkownik może oglądać obraz własnymi oczami i według własnych zasad - obracając głową, widzi inny fragment, co imituje obserwację realnego świata. Technologia, która pierwotnie była tworzona z myślą o przemyśle rozrywkowym, trafia do zupełnie innych branż, od typowo komercyjnych do ochrony zdrowia.
Nowoczesność, która kosztuje
Media już od kilku lat śledzą postępy firm, które zdecydowały się na opracowywanie własnych systemów wirtualnej rzeczywistości – pierwszym przedsięwzięciem o wielkiej skali jest Oculus Rift VR, który niedawno został wykupiony przez Facebooka. Choć nie każdy wierzył w ich sukces, okulary trafiły do przedsprzedaży z ceną na metce wynoszącą 699 euro (ok. 3000 zł według kursu z dnia 25 marca 2016 r.) – kupno nowego egzemplarza jest więc dla Polaka równoznaczne z zakupem porządnego komputera.
To jednak nie jedyni przedstawiciele świata technologii, którzy połasili się na nowy trend i widzą w nim przyszłość. W ślad za Oculusem podążył Samsung, HTC czy Sony. Smartfonowy gigant z Korei Południowej oferuje "nieco tańszą" propozycję. Dochodzi jednak do niej koszt wynikający z zakupu nowego smartfona firmy, który jest niezbędny do działania okularów.

Zaporowe ceny nie zwiastują jeszcze rewolucji wśród konsumentów. Wizja spędzania popołudnia grając z okularami VR na głowie jest jeszcze zbyt odległa. Takim rozwiązaniem zainteresowali się jednak nie tylko klienci indywidualni, ale także przedsiębiorcy.
Przeczytaj także
Wirtualna rzeczywistość coraz bardziej realna
Przeczytaj także
Za drogie dla konsumenta, ale nie dla biznesu
Firmy dostrzegły znacznie większe pole zastosowań wirtualnej rzeczywistości niż tylko gry komputerowe i oglądanie filmów. Umożliwienie klientowi poruszania się i przyglądania dowolnym elementom, sztucznie wykreowanej lokalizacji, została zaadoptowana m.in. przez deweloperów, którzy chcą kusić potencjalnych klientów wirtualną wycieczką po powstającym dopiero budynku.
Pierwszym polskim projektem VR w branży turystycznej była aplikacja Experience Zakopane stworzona przez firmę Destinations VR – udostępniała ona inwestorom wirtualną wycieczkę po mieście. Zaprezentowane w Warszawie przedsięwzięcie było pierwszym tego typu w Europie. Właściciele firmy już wtedy dostrzegali potencjał wirtualnej rzeczywistości.
Kolejnym z przykładów jest interaktywna wizualizacja przygotowana przez firmę Immersion. To pierwsze w skali świata przedsięwzięcie wprowadzenia projektu centrum handlowego do wirtualnej rzeczywistości. Za pomocą okularów Oculus Rift można przejść się po powstającym centrum handlowym Posnania. – Technologia wirtualnej rzeczywistości jest znakomitym wsparciem realnego biznesu. Dzięki szczegółowemu odwzorowaniu detali i wykorzystaniu najnowszej technologii do tworzenia gier komputerowych, możemy przenieść potencjalnych najemców do nieistniejącego jeszcze obiektu, co może zadecydować o najmie powierzchni handlowej – mówi Piotr Baczyński, CEO Immersion.
Podobną działalnością zajmuje się wrocławska firma software’owa Fream, która przygotowała wirtualną przechadzkę po inwestycji Nowe Żerniki we Wrocławiu. – Pokazywaliśmy nasze rozwiązanie na targach mieszkaniowych i zainteresowanie było duże. Osoba korzystająca z gogli może przejść się po niewybudowanym jeszcze osiedlu, budynku czy nawet wybranym piętrze. Pracujemy nad innowacyjnym rozwiązaniem, aby w wirtualnej rzeczywistości osoby same mogły zmieniać kolory czy materiały ścian i podłóg oraz poustawiać meble według własnego pomysłu – mówi w rozmowie z Bankier.pl Paweł Janka, specjalista od wirtualnej rzeczywistości z wrocławskiej firmy Fream.
Nie tylko deweloperzy, w kolejce ustawia się medycyna i banki
Specjaliści nie pozostawiają złudzeń. Ta idea dopiero raczkuje i projektów na większą skalę można oczekiwać w najbliższej przyszłości głównie w rozrywce. Zainteresowanie jednak jest. Wspomniany Fream przewiduje, że za kilka lat wirtualna rzeczywistość na dobre zakotwiczy się w architekturze czy medycynie. Dedykowane aplikacje dla lekarzy umożliwią niedoświadczonym adeptom obecność przy stole operacyjnym i przekonanie się na własnej „skórze”, jak ich praca będzie wyglądała w praktyce.
Na atrakcje związane z wirtualną rzeczywistością nie są też odporni bankowcy. Firma Qbit Technologies zrealizowała dla wiodących banków włoskich projekt, pełniący funkcję centrum treningowego dla pracowników szczebla zarządczego. Wirtualne pokoje i obszary mają służyć także doradcom do poprawy umiejętności związanych ze sprzedażą produktów i usług banku.
Niewykluczone, że za kilka lat VR stanie się na tyle popularne, że banki zaprojektują aplikacje dedykowane dla swoich klientów. Za pomocą okularów można by odwiedzić wirtualną placówkę banku oraz zlecić przelew lub dowiedzieć się czegoś o konkretnym produkcie.
Okulary do wirtualnej rzeczywistości mogą w niedalekiej przyszłości stać się standardowym wyposażeniem mieszkania, tak jak dziś są nim telewizory. Elektroniczne „okno na świat” może odmienić wiele codziennych czynności – od rozrywki, po wirtualne zakupy czy wizytę w urzędach. Póki co, sami specjaliści studzą ten zapał i choć wskazują na duże zainteresowanie, droga do rozpowszechnienia standardu jest jeszcze długa.


























































