REKLAMA

UE chce więcej plonów z Ukrainy. Polscy rolnicy zaniepokojeni

2016-11-07 18:20
publikacja
2016-11-07 18:20

UE chce szerzej otworzyć drzwi na produkty rolne oraz nawozy z Ukrainy, by pomóc tamtejszej borykającej się z problemami gospodarce. Polscy rolnicy patrzą na to z zaniepokojeniem i obawiają się spadku cen.

fot. Ralf Hirschberger / / dpa

Unijno-ukraińska umowa o pogłębionej i całościowej strefie wolnego handlu (DCFTA), na mocy której obie strony otworzyły wzajemnie swoje rynki, obowiązuje od stycznia. Porozumienie przewiduje jednak ograniczenia, tak by zabezpieczyć producentów w określonych sektorach przed zakłóceniami w wyniku dużego napływu towarów.

Jednym z chronionych obszarów jest rolnictwo. Umowa przewiduje m.in. określone kontyngenty bezcłowe na zboża, wieprzowinę, wołowinę czy drób. Na inne produkty zaproponowano z kolei okresy przejściowe na eliminację ceł wynoszące zwykle 10 lat. Wszystko po to, by ukraińscy tani producenci nie zalali swoim towarem rynku unijnego, doprowadzając tym samym do problemów farmerów z "28".

Po niecałym roku od wejścia w życie porozumienia o wolnym handlu UE-Ukraina Komisja Europejska wyszła z propozycją rozporządzenia mającego zwiększyć sprzedaż określonych ukraińskich produktów rolnych oraz nawozów na terenie UE.

Chodzi m.in. o pszenicę, kukurydzę, jęczmień, przetwory z pomidorów czy miód. "Ze względu na trudną sytuację gospodarczą na Ukrainie ważne jest, aby rozporządzenie weszło w życie jak najszybciej" - przekonuje Komisja. Z tego powodu nie przeprowadzono też oceny skutków wprowadzania tych przepisów.

A tego boją się polscy rolnicy. "Rozumiemy, że trzeba pomagać Ukrainie, ale niepokoją nas działania proponowane przez Komisję Europejską" - powiedział w poniedziałek PAP przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych "Solidarność", senator PiS Jerzy Chróścikowski.

Jak zaznaczył, polscy rolnicy muszą się borykać z trudnościami na rynku, a dodatkowe kwoty importowe produktów ukraińskich jeszcze pogarszają ich sytuację. "Ceny zbóż są niższe niż w ubiegłym roku. Ukraina nie kupuje od nas produktów, a my od niej tak" - wskazał działacz. Jego zdaniem na większym otwarciu na ukraińskie produkty stracą w UE głównie polscy producenci, bo to do nas ze względu na bliskość geograficzną najbardziej opłaci się eksportować.

Chróścikowski zaznaczył, że ukraińscy rolnicy nie spełniają tych samych wymogów, które muszą spełniać polscy czy europejscy producenci. "Oni mają tańsze nawozy, tańsze środki ochrony roślin. Stosują substancje, które u nas są zabronione. To działa na niekorzyść polskich rolników" - powiedział.

Z projektu rozporządzenia, które trafiło już do Parlamentu Europejskiego, wynika, że UE chce umożliwić Ukrainie bezcłowy eksport 100 tys. ton pszenicy i mąki, 650 tys. ton kukurydzy i 350 tys. ton jęczmienia rocznie. Nie są to bardzo duże ilości, ale zdaniem Chróścikowskiego mogą wpływać na ceny na rynkach rolnych.

Ponadto w ciągu trzech lat Ukraińcy będą mogli sprzedać w UE 3 tys. ton miodu, 8 tys. ton kasz i mączek ze zbóż, 5 tys. ton przetworów z pomidorów oraz 4 tys. ton owsa. Również te kontyngenty mają być objęte zerową stawką celną.

"W obliczu reform gospodarczych podjętych przez Ukrainę oraz w celu wsparcia rozwoju ściślejszych stosunków gospodarczych z Unią Europejską należy zwiększyć przepływy handlowe związane z przywozem niektórych produktów rolnych oraz przyznać koncesje (...) w odniesieniu do wybranych produktów przemysłowych" - wyjaśnia KE w projekcie.

Zerowymi stawkami cła objęte mają być też niektóre: nawozy, artykuły z miedzi i aluminium oraz urządzenia elektroniczne.

Sprawozdawca raportu w tej sprawie europoseł Jarosław Wałęsa zapowiedział, że będzie dokładnie analizował skutki wprowadzenia nowych kontyngentów i wpływu DCFTA na rynek. "Nie ma się co niepokoić, że zrobimy coś w pośpiechu" - zapewnił w rozmowie z PAP.

"Polscy rolnicy narzekają, ale każde otwarcie rynku przynosi problemy" - zaznaczył z kolei szef komisji rolnictwa i rozwoju wsi w Parlamencie Europejskim Czesław Siekierski (PSL).

Aby rozporządzenie mogło wejść w życie, muszą się na nie zgodzić państwa członkowskie w Radzie UE oraz Parlament Europejski. DCFTA to handlowa część umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina, przeciwko której mocno sprzeciwiała się Rosja.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)

stk/ mc/ mag/

Źródło:PAP
Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (17)

dodaj komentarz
~miro
eurokołchoż swoja chora dyrektywa zaleje Polske banderowskim śmieciem
~wielblad13
każdy kij ma dwa końce... pierwszy to spadek cen w Polsce bo przecież najbliżej i prawie wszystko tu się sprzeda (stosunkowo małe ilości jak na całą unię ) a drugie to wzrost cen na Ukrainie... przy spadku siły nabywczej ludności to niezbyt przyjemne będzie... choć szczerze to te ilości nie powinny mieć wpływu na każdy kij ma dwa końce... pierwszy to spadek cen w Polsce bo przecież najbliżej i prawie wszystko tu się sprzeda (stosunkowo małe ilości jak na całą unię ) a drugie to wzrost cen na Ukrainie... przy spadku siły nabywczej ludności to niezbyt przyjemne będzie... choć szczerze to te ilości nie powinny mieć wpływu na rynek ukraiński jednak zapewne pozwoli im to podnieść ceny bo po co sprzedawać tanio skoro można sprzedać drożej ? jak nie teraz to może za parę miesięcy (w perspektywie następnego limitu)... ciekawi mnie także koncentracja kapitału w rolnictwie ukraińskim a raczej podmiotów mogących eksportować... komu tym tak na prawdę pomagamy ;)
~kotJarka
Juz niedlugo sie zacznie stekanie i zalew EU przez Ukrow. Spadna ceny jeszcze bardziej i zaczna zabojady sie zalic do babci Merkel ze rolnictwo ich potrzebuje jeszcze wiekszych dotacji. Najpierw EU wydoi Ukrow z tanich produktow, potem jak przetestuje zywnosc to przepisy beda juz takie ze bedzie mozna kupic ziemie wiec wykupia setki Juz niedlugo sie zacznie stekanie i zalew EU przez Ukrow. Spadna ceny jeszcze bardziej i zaczna zabojady sie zalic do babci Merkel ze rolnictwo ich potrzebuje jeszcze wiekszych dotacji. Najpierw EU wydoi Ukrow z tanich produktow, potem jak przetestuje zywnosc to przepisy beda juz takie ze bedzie mozna kupic ziemie wiec wykupia setki tys ha na Ukrainie a potem oglosza za 15 lat ze ich przyjmuja do EU, ceny dzialek wzrosna 15-20 razy, wezma dofinansowania z EU a jak juz sie beda konczyc te dofinansowania to pogonia droga ziemie do Ukrow za grube EUR jezeli EUR jeszcze bedzie istniec.

Gonic EURokolchoz i technokratow z EU.

Jarek bierz kota i bierzcie sie za nich
~Wiesniak
Popatrzcie jaki aktywny jest plutarch, chyba obnizyli mu stawki...
~Bartek
Polscy rolnicy to ciemniaki. Tu nie chodzi o pomoc ukrainie. Kluczem do zrozumienia o co chodzi jest jedno slowo cargill. Za 10/15 lat rolnik w Polsce nie bedzie mogl zdecydować co chce uprawiać. Oni juz sa na Ukrainie.
~plutarch
konspirologię dla ubogich zostaw lepszym
~silvio_gesell
Trudny temat. To obniży konkurencyjność polskiego rolnictwa i tym samym zwiększy emigracje dzieci rolników na zachód, a równocześnie zatrzyma imigrację z Ukrainy. Katastrofa demograficzna.
~Ludzik
Powoli nadchodzi dzień, gdy kraje zachodniej Europy stwierdzą, że już wyssały Polskę i okolice, więc rezerwuar taniej siły roboczej będzie za jakiś czas na Ukrainie.
~plutarch
co by nowego napisać, żeby włożyć kij w szprychy. kopiejka.
~ra
znajomy z inspekcji sanitarnej mowil ,ze zboza sa napromieniowane cezem wlasnie te z ukrainy i zboze pod tym katem nie jest badane!!!!

Powiązane: Rolnictwo

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki