U nas spada w Japonii rośnie.....
Dzisiejszy dzień upłynął pod znakiem spadku poziomu oprocentowania lokat na rynku międzybankowym we wszystkich trzech walutach opisywanych przeze mnie, tj. PLN, EUR oraz USD. W przypadku lokat złotowych największy spadek zanotowano na najkrótszych terminach T/N (dla których wyznacza się oficjalnie indeks WIBOR). Są to lokaty na jeden dzień udzielane od jutra do pojutrze. O godzinie 13:00 wyznaczono wartość WIBOR dla tego terminu równa 19,20%. Pozostałe wartości indeksu WIBOR można odczytać z tabeli obok. Co ciekawe krzywa dochodowości lokat międzybankowych ma złamany kształt, co oznacza, że posiada wartość ekstremalną akurat dla okresu jedno-miesięcznego. Lokaty krótsze (jednodniowe oraz jednotygodniowe) mają niższe oprocentowanie oraz lokaty dłuższe (powyżej jednomiesięcznych) mają oprocentowanie niższe. Taki układ oznacza, że albo uczestnicy rynku nie są przekonani co do szybkiej obniżki stóp procentowych przez RPP, albo (co chyba bardziej prawdopodobne) na rynku panuje nadpłynność całego sektora bankowego i stąd tak niskie oferty oprocentowania przyjmowane przez uczestników rynku. Jeżeli spojrzymy na rynek walutowy i nieustającą aprecjację złotego (nie mylić z dewaluacją; oba pojęcia w skrócie omówię na łamach “walut”), to zrozumiemy skąd ten nadmiar złotówek na rynku. Jednak do całkowitego rozchwiania rynku sporo jeszcze brakuję. Pamiętam dni (już dość dawno temu), gdy lokaty O/N (jednodniowe udzielane od zaraz) przyjmowano na 0,1% w skali roku! Tak tak nie jest to pomyłka. Zobaczmy na link “Prognozy WIBOR – tabela” po prawej stronie ekranu. Widać wyraźnie, iż uczestnicy rynku oczekują spadku stóp procentowych 9rynkowych) 75 pkt bazowych dla lokat 1 miesięcznych już pod koniec stycznia (19,12% dla WIBOR 1M w dniu 26 stycznia 2001). Patrząc na wykres znajdujący się pod tą tabelą możemy zauważyć, że rynek oczekuje systematycznego spadku stóp procentowych przez cały przyszły rok. To idealny czas na kupno obligacji o stałej stopie procentowej. Im dłuższy okres do wykupu, tym większa wrażliwość ceny takich obligacji, czyli przy spadających stopach większy zysk z zakupu ich teraz i sprzedaży już po obniżeniu stóp. I to jest zapewne główny cel zakupów inwestorów zamieniających na Foreksie waluty obce na złotówki. W analizie tygodniowej przedstawię państwu najbardziej opłacalne rodzaje obligacji na nadchodzący rok ( w moich oczach). Myślę, że nawet osobom grającym na kontraktach terminowych przyda się znajomość tych spraw. Sam grając na kontraktach ¼ każdego uzyskanego zysku przeznaczam na kupno obligacji. To jest taka żelazna rezerwa na wypadek bankructwa na rynku terminowym ;-)
Spójrzmy jeszcze na podobne dane dla lokat dolarowych i nominowanych w euro. Widzimy, że rynek już dawno zdyskontował obniżkę stóp procentowych w obydwu walutach, przy czym spadek oprocentowania lokat dolarowych odbywa się z większym impetem. Jedno naprawdę mocno mnie zastanawia. Skoro rynek tak mocno wierzy w obniżkę stóp procentowych w USA (podobnie jak u nas), to dlaczego dolar się nie wzmacnia, tylko słabnie? Myślę, że tak naprawdę, gdyby nie było oczekiwanej obniżki stóp w USA, to dolar spadałby jeszcze szybciej. A teraz póki co napływający kapitał spekulacyjny skuszony możliwością zarobienia na obligacjach stało procentowych przy oczekiwanej obniżce stóp równoważy częściowo odpływ walut od inwestorów zaniepokojonych słabnięciem gospodarki. To naprawdę zaczyna wyglądać groźnie. Na domiar złego pojawił się nowy obiekt wsysający kapitał światowy – Japonia. Jeszcze nie teraz, ale pojawił się pierwszy symptom na horyzoncie, jakim jest dość znaczny (jak na warunku Japonii) wzrost rynkowych stóp procentowych. Jeszcze niedawno oprocentowanie lokat jednomiesięcznych w Japonii było bliskie zeru. Obecnie przekroczyło poziom 1%. W momencie, gdy zakończy się zwyżka oprocentowania, kapitał spekulacyjny zacznie tam gnać drzwiami i oknami. Na razie jednak ucieka wystraszony znacznym spadkiem wartości jena (szerzej jutro rano w dziale “walut”). Dziwne jest to zaiste. Gospodarka słabnie, a BC nawet nie ma już rezerwy by obniżyć stopy. One (rynkowe) sobie zaczęły właśnie rosnąć. Zgroza! Tam naprawdę szykuje się jakaś głębsza zapaść gospodarcza. Niedobrze się dzieje, że dwie czołowe gospodarki świata jednocześnie wchodzą w okres osłabienia koniunktury. W Japonii właściwie trudno mówić o osłabieniu, gdy trwa ono z małymi przerwami już 10 lat. I pomyśleć, że jeszcze w 1989 roku mówiono w Tokio tylko o wiecznej hossie. Nikkei szybował pod 40 tysięcy punktów... a obecnie kołysze się na poziomie 14 tys. No ale wkraczam już na terytorium kolegów z działu “rynków zagranicznych”. Nie chcę aby utarli mi nosa. Na pewno sami lepiej się na tym znają i ciekawiej to opiszą przy nadarzającej się okazji. Tym optymistycznym akcentem... tak tak optymistycznym dla osób mających kredyty nominowane w złotych i według zmiennej stopy procentowej (najlepiej opartej o indeks WIBOR). Gorzej, jeśli wlaśnie dokonali przewalutowania na super atrakcyjne kredyty w euro... Ale o tym już następnym razem. (JM)




























































