Dokonywane przez prezydenta USA Donalda Trumpa zmiany nazw geograficznych to jego celowa prowokacja mająca wzmacniać przekaz o amerykańskiej sile – ocenia analityk z PISM Paul Balawajder. Trump udostępnił w poniedziałek mapę przedstawiającą całą Amerykę Północną jako terytorium USA.


Trump pokazał USA od Grenlandii po Nikaraguę
Opublikowana przez Donalda Trumpa w serwisie Truth Social zmanipulowana mapa przedstawiała obszar od Grenlandii po Nikaraguę w kolorach flagi USA z podpisem „Stany Zjednoczone Ameryki”. Grafika ta nie została opatrzona żadnym komentarzem.
Islandia wezwała ambasadora USA
W efekcie zamieszczenia tego postu ambasador USA Billy Long został wezwany w poniedziałek przez szefową islandzkiej dyplomacji Thorgerdur Katrin Gunnarsdottir. Sprawa wzbudziła krytykę także w Danii, a premierka Danii Mette Frederiksen już w styczniu 2025 podkreśliła, że mieszkańcy Grenlandii wielokrotnie deklarowali, że nie chcą być częścią USA. Trump już w 2019 r., podczas swojej pierwszej kadencji, zasugerował chęć odkupienia Grenlandii od Danii, a w 2024 r. stwierdził, że „posiadanie i kontrola nad Grenlandią jest absolutną koniecznością”.
Trump just posted a map showing Canada, Greenland, and Mexico as part of the United States.
— Republicans against Trump (@RpsAgainstTrump) September 7, 2026
He’s f*king insane. pic.twitter.com/3XUWy4IJfv
Pytany przez PAP o komentarz do postępowania prezydenta USA ekspert z Polskiego Instytuty Spraw Międzynarodowych Paul Balawajder ocenił, że działanie amerykańskiego przywódcy może być „gestem służącym jako symboliczna forma presji lub demonstracyjnego dystansu wobec partnera”. Może to być też, jego zdaniem, „celowa prowokacja mająca wzmacniać przekaz o amerykańskiej sile”.
To element dyplomacji prezydenta USA
- To element dyplomacji Trumpa, ponieważ często zaciera on granicę między komunikacją wewnętrzną, a sygnalizowaniem stanowiska wobec partnerów zagranicznych. Trzeba jednak odróżnić prowokacyjne gesty od spraw mających realny ciężar strategiczny. Akurat Grenlandia na początku roku stała się źródłem rzeczywistego napięcia w relacjach transatlantyckich i obaw państw europejskich, a obecnie pozostaje przedmiotem prowadzonych przez USA, Danię i władze Grenlandii rozmów - zwrócił uwagę Balawajder.

To nie pierwszy raz kiedy prezydent USA dokonał rewizji map na swoim portalu społecznościowym. W niedziele udostępnił mapę stanu Nowy Meksyk, na którym słowo Meksyk zostało przekreślone i zastąpione Ameryka, czym wzbudził niezadowolenie gubernator stanu Michelle Lujan Grisham.
Zmiana nazwy nie oznacza zmiany granic
Ponadto 27 sierpnia, w ramach trwającego sporu handlowego z Kanadą, Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze zmieniające nazwę Jeziora Ontario na Jezioro Ameryka. Jego zwolennicy w serwisie X powoływali się na mapę z 1688 r., na której akwen miał być podpisany „Lac America”. W rzeczywistości na mapie tej - opublikowanej w 2024 r. przez Laboratorium Badań Archeologicznych Uniwersytetu Karoliny Północnej - jezioro podpisane jest jako „Lac Ontario”. Nazwa to pochodzi od wyrażenia plemienia Wendatów „‘Ontari’io” oznaczające „jezioro jest piękne, jezioro jest wielkie”.
PISM: Ważniejsza jest funkcja polityczna
Balawajder pytany, czy amerykański prezydent może dokonywać takich zmian nazw przyznał, że „może on wpływać na nazwy używane przez instytucje federalne, dlatego administracja USA może posługiwać się nazwą »Lake America«”. - Nie daje to jednak Stanom Zjednoczonym prawa do narzucenia tej nazwy innym państwom, ani nie zmienia statusu prawnego danego terytorium – podkreślił analityk PISM.
Gesty skierowane także do amerykańskiego elektoratu
Ekspert przyznał, że sprawa to przykład sporu, kto ma prawo definiować historię, tożsamość i znaczenie określonych miejsc, bo nazwy geograficzne są z tymi kategoriami powiązane. Jednak, jak dodał, „w tym przypadku nie przeceniałby tego wymiaru”. - Ważniejsza wydaje się funkcja polityczna i komunikacyjna niż próba trwałego przedefiniowania historii czy tożsamości danego miejsca - dodał.
W styczniu 2025 roku, kiedy Donald Trump podpisał zarządzenie o zmianie nazw Zatoki Meksykańskiej i góry Denali jego akcje w oficjalnym komunikacie na stronie Białego Domu zostały nazwane „uhonorowaniem dziedzictwa amerykańskiej wielkości”.
Zapytany, czy działania amerykańskiego prezydenta należy wiązać z wyborami połówkowymi w USA, które odbędą się 3 listopada, Balawajder ocenił, że nie widzi bezpośredniego związku. Przyznał zarazem, że „wpisują się one w komunikację prowadzoną z myślą o krajowym elektoracie”, a także „pozwalają one Trumpowi eksponować temat amerykańskiej siły i utrzymywać własnych zwolenników wokół prostych, symbolicznych przekazów”.(PAP)
ju/ mzb/ pś/




























































