REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Szkolenie w dniach wolnych od pracy

2005-07-05 10:58
publikacja
2005-07-05 10:58
Niedziela jest dniem ustawowo wolnym od pracy, ale prawo przewiduje w tej kwestii pewne wyjątki. W art. 151 k.p. znajduje się katalog prac, które można wykonywać w niedziele i święta. W odniesieniu do niego pracownikowi, który stale pracuje w niedziele, przysługuje przynajmniej jedna niedziela wolna na cztery tygodnie. Nie jest to jednak regułą w przypadku osób zatrudnionych w systemie pracy weekendowej, o czym stanowi art. 144 k.p.

Karność w myśl kodeksu pracy

Powyższe wyliczenia są punktem wyjścia dla rozważań dotyczących szkoleń pracowniczych, odbywających się w weekendy. Wiadomo bowiem, że pracodawca powinien szkolić swoich pracowników i zgodnie z art. 94 k.p. musi im ułatwiać podnoszenie kwalifikacji zawodowych. Przepisy jednocześnie stanowią, że pracownik nie ma obowiązku uczęszczania na takie szkolenia. Praktyka jest jednak inna.

Pracownik, który nie zgodzi się na udział w kursie, sprzeciwia się decyzji szefa, a przecież zgodnie z art. 100 k.p. ma stosować się do poleceń przełożonego. Muszą one jednak dotyczyć pracy i nie mogą być sprzeczne z przepisami lub umową o pracę. O tym, jak daleko mogą sięgać dyspozycje szefa i jak bardzo są one wiążące dla załogi, świadczy jeden z wyroków Sądu Najwyższego. Uznał on, że pracownik musi się podporządkować poleceniu kierownictwa zakładu i stawić do pracy w sobotę wolną od pracy, choćby nawet uważał, że szefowie nie zorganizowali w tym dniu zaplecza organizacyjno-technicznego. To stanowisko SN zajął jeszcze, kiedy obowiązywały tzw. wolne soboty, ale pokazuje ono zależność zawodową pracownika od pracodawcy.

Podwładny ma prawo odmówić

Nie dla wszystkich jednak sumienne wykonywanie pracy wiąże się z koniecznością udziału w szkoleniu, tym bardziej gdy odbywa się w dniu wolnym od pracy. Tak czy inaczej pracodawca stwarza możliwość podnoszenia kwalifikacji zawodowych. To od pracowników zależy, czy z niej skorzystają. Pracownik może zatem odmówić udziału w kursie. Co wówczas się dzieje? Zdarza się, że polecenie wyjazdu na szkolenie zawodowe prowadzi do patologii w stosunkach pracy.

Wyeliminować pracownika

Coraz częściej pracodawcy chcąc pozbyć się niewygodnych pracowników, wysyłają ich na szkolenia sobotnio-niedzielne. Tym samym wymuszają na nich rozwiązanie umowy o pracę. Zmęczeni, wyeksploatowani pracownicy sami wypowiadają stosunek pracy. Dla pracodawców jest to o tyle korzystne, że nie muszą podawać konkretnej, uzasadnionej przyczyny rozwiązania umowy o pracę, a w niektórych przypadkach dodatkowo konsultować jej z zakładowymi organizacjami związkowymi. Przybywa więc głosów, że ustawodawca powinien zagwarantować pracownikom, że czas szkolenia w dni wolne od pracy jest czasem pracy i pracownikowi przysługują z tego tytułu dni wolne udzielone w tym samym okresie rozliczeniowym.

Są i tacy pracodawcy, którzy sami rozwiązują umowę o pracę, gdy pracownik odmawia udziału w nauce. Bez wątpienia działanie takie jest sprzeczne z prawem, gdyż przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę jest wówczas nieuzasadniona. Nawet sądy pracy, a kilkakrotnie Sąd Najwyższy uznały, że przyczyna wypowiedzenia musi być rzeczywista i dokładnie uzasadniona. Gorzej, jeżeli obowiązek uczestnictwa w szkoleniu przewiduje umowa o pracę. Wówczas pracodawca może, jako przyczynę rozwiązania stosunku pracy, podać niedopełnienie obowiązków pracowniczych.

Polecenie szkolenia zapisane w umowie

Wątpliwości związanych z udziałem pracownika w szkoleniu może być mniej, jeżeli pracodawca przewidzi taki obowiązek w umowie o pracę, regulaminie pracy lub układzie zbiorowym pracy. Czy jednak zapis, że pracownik musi uczestniczyć w szkoleniu na wyraźne polecenie przełożonego zawarty w tych dokumentach, jest zgodny z prawem?

Na podstawie art. 9 § 2 k.p. postanowienia układów zbiorowych pracy, porozumień zbiorowych oraz regulaminów i statutów nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż przepisy kodeksu pracy oraz innych ustaw i aktów wykonawczych. Wymóg udziału w kursach czy szkoleniach zawarty w regulaminie jest bez wątpienia niekorzystny dla pracownika. Kodeks pracy nie przewiduje bowiem takiego obowiązku poza kursem BHP. Wyjściem z sytuacji byłoby docenienie tych pracowników, którzy podnoszą kwalifikacje zawodowe.

Natomiast zapisanie w samej umowie o pracę polecenia przełożonego, aby pracownik uczestniczył w szkoleniu, nie jest wykluczone, ale dyskusyjne. Za umieszczeniem takiego zapisu może przemawiać zasada swobody umów, w tym umowy o pracę. To strony decydują o jej treści i to one zatwierdzają jej ostateczną wersję. Wątpliwości budzi jednak to, czy udział w szkoleniu może być obowiązkiem pracowniczym. Przecież nie zawsze szkolenie jest związane z rodzajem wykonywanej pracy.

Zapis nie do końca bezpieczny

Jedno jest pewne - decyzja o takiej treści umowy o pracę jest niebezpieczna zarówno dla jednej, jak i drugiej strony stosunku pracy. Pracownik nie będzie mógł odmówić udziału w kursach zawodowych bez względu na ich czas i miejsce. Dla pracodawcy natomiast taki zapis w umowie o pracę może być podstawą, aby czas takiego szkolenia uznać za czas pracy. Wówczas będzie musiał udzielić pracownikowi dni wolnych, gdyby szkolenie odbywało się w sobotę lub niedzielę.

Eksperci resortu gospodarki uważajš jeszcze inaczej. Ich zdaniem co do zasady obowiązek szkoleń zawodowych może być przewidziany w umowie o pracę czy regulaminie pracy pod warunkiem, że będą się one odbywać w czasie pracy.

Gruntowna edukacja czy słodkie lenistwo?

Sprawa kształcenia jest jednak bardziej skomplikowana, gdyż dotyczy jeszcze tego, w jakim terminie takie kursy mają się odbywać. Przepisy tego nie regulują. Dlatego też coraz częściej pracodawcy wysyłają załogę na nauki w niedzielę, aby nie tracić czasu w tygodniu pracy. Znowu pojawia się wątpliwość, czy czas szkolenia jest czasem pracy i czy w związku z tym pracownikowi należą się za to dni wolne? Zdania ekspertów na ten temat są podzielone.

Szkolenie a czas pracy

Zgodnie z art. 128 k.p. czasem pracy jest czas, w którym pracownik pozostaje w dyspozycji pracodawcy w zakładzie pracy lub w innym wyznaczonym do tego miejscu. Na podstawie tego przepisu niektórzy praktycy uważajš, że czas szkolenia to jak najbardziej czas pracy.

Jeżeli szkolenie odbywa się w trakcie godzin pracy, to nie powinno być wątpliwości. Pracownik jest w dyspozycji pracodawcy, mimo że fizycznie nie ma go w firmie. Gorzej jednak, gdy uczyć trzeba się w niedzielę. Polecenie o udziale w szkoleniu nie jest obowiązkowe, nie ma zatem podstaw prawnych, aby naukę poza godzinami pracy uznać za pracę w godzinach nadliczbowych czy w niedzielę. Pracownik nie może więc wystąpić do pracodawcy z roszczeniem o udzielenie mu dnia wolnego z tego powodu.

Różne poziomy zawansowania

Zarówno w doktrynie, jak i w praktyce pojawiają się jeszcze inne opinie o szkoleniach zawodowych. Niektórzy prawnicy uważają, że decydujący tu jest charakter udziału w kursie. Otóż jeżeli pracownik jest uczniem (sam się szkoli), to nie ma podstaw, aby czas tego kursu zaliczyć do czasu pracy. Jeżeli jednak pracownik będzie nauczycielem, wówczas należy - zdaniem niektórych ekspertów - zagwarantować mu w ramach rekompensaty czas wolny.

Sposób na rozwianie wątpliwości

Najlepiej byłoby, gdyby wszystkie szkolenia odbywały się z inicjatywy pracownika lub gdyby pracodawca, realizując art. 94 k.p., mówił do niego: "w niedzielę jest ciekawe szkolenie dotyczące twojej specjalizacji, jeśli chcesz, to możesz w nim uczestniczyć". Pracownik, dla którego wyższe kwalifikacje są ważniejsze niż utrata wolnej niedzieli, skorzysta z oferty szefa. Jeżeli jednak woli poleniuchować, musi liczyć się z tym, że szef uzna, że specjaliści z jego dziedziny wiedzą więcej i na jego miejsce przyjmie osobę, która z własnej woli poszerza zawodowe horyzonty.

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki