Statystyki za maj pokazały dość głęboki regres w sprzedaży detalicznej. Przyczyniły się do tego nie tylko przesunięcia wydatków czynione przez konsumentów, ale też efekty wysokiej bazy z ubiegłego roku.


Sprzedaż liczona w cenach stałych była o 6,8% niższa niż w maju 2022 roku – poinformował Główny Urząd Statystyczny. Rynkowy konsensus zakładał spadek tylko o 5,6%. Zatem jest to rezultat istotnie niższy od prognoz większości ekonomistów. Był to także czwarty z rzędu ujemny odczyt rocznej dynamiki sprzedaży. Aczkolwiek nie był on już tak głęboki jak w marcu i kwietniu, gdy odnotowano największy spadek od maja 2020 roku.
Tegoroczny spadek realnej sprzedaży detalicznej w Polsce wynika z kilku czynników. Po pierwsze, jest nim wciąż bardzo wysoka inflacja. Od blisko roku ceny w sklepach rosną szybciej, niż wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Oznacza to, że konsumenci zmuszeni są zaciskać pasa i ograniczać wydatki dyskrecjonalne, aby mieć pieniądze na zakup coraz droższej żywności oraz opłatę wysokich rachunków za energię czy wizyt lekarskich.
Po drugie, porównujemy się do wysokiej bazy sprzed roku. Po 24 lutego 2022 roku do Polski przyjechało ok. 2 milionów Ukraińców. Część z nich później opuściła nasz kraj, ale nadal oznacza to prawdopodobnie ok. milion dodatkowych konsumentów. Teraz jednak ze statystyk sprzedaży detalicznej „odpadła” już znaczna część zakupów realizowanych w celach pomocy humanitarnej oraz przez uchodźców wojennych ze wschodu.
Po trzecie, za część spadku sprzedaży detalicznej może odpowiadać globalny trend zmiany struktury wydatków konsumpcyjnych. Po czasach covidowych lockdownów konsumenci znów więcej pieniędzy wydają na usługi (których statystyki sprzedaży detalicznej nie obejmują), a mniej na dobra materialne, w które masowo obkupili się w latach 2020-2021 (meble, elektronika, rtv, itp.).
Równocześnie za sprawą wciąż bardzo wysokiej inflacji sprzedaż detaliczna w ujęciu nominalnym nadal rośnie. W maju była o tylko 1,8% wyższa niż rok wcześniej, ale ze względów kalendarzowych (Wielkanoc) była o 1,1% niższa niż w kwietniu. Nawet w ujęciu nominalnym jest to więc najniższy wynik od lutego 2021 roku, gdy w Polsce trwał jeszcze częściowe i wymuszone przez rząd zamknięcie gospodarki.
Oznacza to też, że deflator sprzedaży detalicznej (czyli miara wzrostu cen) przyjął wartość 9,23%. To mniej od 11,54% odnotowanych w kwietniu, 13,05% w marcu oraz zdecydowanie mniej niż 16,63% w lutym, 15,45% w styczniu i 15,27% w grudniu. Rekordowe tempo wzrostu cen w sklepach GUS odnotował w październiku – wyniosło ono 17,48%.
Spada sprzedaż wszystkiego, ale dóbr trwałych najmocniej
- W maju 2023 r. największy spadek sprzedaży detalicznej (w cenach stałych) w porównaniu z analogicznym okresem 2022 r. raportowały jednostki z grupy „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (o 15,2% wobec spadku o 2,8% przed rokiem). Znaczne zmniejszenie sprzedaży odnotowano również w grupach: „meble, rtv, agd” (o 14,8%), „pozostałe” (o 12,3%), „paliwa stałe, ciekłe, gazowe” (o 11,8%). Jednostki handlujące żywnością, napojami i wyrobami tytoniowymi wykazały spadek (o 5,3%) – wyjaśniają statystycy GUS-u.
Handel detaliczny nadal pod presją. Spadek sprzedaży w maju o 6,8%r/r (ING i konsensus: -5,7%) miał szeroko zakrojony charakter (spadek w ujęciu rocznym we wszystkich kategoriach). Wskazuje to, że 2kw23 był trzecim z rzędu kwartałem ze spadkiem konsumpcji r/r. pic.twitter.com/pj6CaSwUQB
— ING Economics Poland (@ING_EconomicsPL) June 22, 2023
W ujęciu realnym (czyli po uwzględnieniu wpływu rosnących cen) spadek sprzedaży odnotowano we wszystkich kategoriach. Cały czas wyraźnie niższe niż przed rokiem są zakupy paliw i takie zjawisko utrzymuje się już od zeszłorocznej jesieni. Z kolei przeszło 5-procentowa redukcja zakupów żywności i napojów to najprawdopodobniej efekt odpływu uchodźców z Ukrainy.
Ale w oczy rzuca się przede wszystkim dwucyfrowe ubytki sprzedaży dóbr dyskrecjonalnych – czyli takich, bez których jakoś można się obejść (przynajmniej przez jakiś czas). Tutaj widzimy sięgający -15% regres w zakupach mebli, rtv i agd oraz w sklepach specjalistycznych (w tym prasy i książek). Także na głębokim minusie (-12,3%) była „pozostała” sprzedaż detaliczna.





























































