Znany działacz prodemokratyczny Joshua Wong przyznał się w środę do "zmowy w celu współpracy z zagranicznymi siłami". Za ten czyn, na mocy drakońskiej ustawy o bezpieczeństwie narodowym, grozi maksymalnie kara dożywotniego pozbawienia wolności. Wyrok zostanie ogłoszony w innym terminie.


Dwudziestodziewięcioletni działacz, dawny lider protestów studenckich i jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy ruchu prodemokratycznego, został oskarżony o spisek z przebywającym na uchodźstwie Nathanem Lawem oraz innymi osobami w 2020 roku. Według prokuratury ich celem było skłanianie obcych państw do nałożenia sankcji, blokad lub podjęcia innych wrogich działań przeciwko administracji Hongkongu oraz Chinom.
Zgodnie z ustawą o bezpieczeństwie narodowym za zmowę z obcymi siłami grozi kara od 3 do 10 lat pozbawienia wolności, a w przypadkach uznanych za szczególnie poważne – dożywotnie więzienie. Formalne przyznanie się do winy z reguły prowadzi do złagodzenia wyroku w hongkongskim systemie prawnym.
Śledczy zarzucili Wongowi, że po masowych protestach z 2019 r. prowadził międzynarodowy lobbing w ramach tzw. frontu międzynarodowego. Apelował do władz USA o przyjęcie Ustawy o prawach człowieka i demokracji w Hongkongu oraz nakłaniał władze innych zachodnich państw do uchwalenia sankcji. Działalność tę miał kontynuować nawet po wejściu w życie drakońskiej ustawy w czerwcu 2020 r. W tym samym czasie jego współpracownik Nathan Law opuścił Hongkong, by prowadzić działania z zagranicy.
Wong przebywa za kratami nieprzerwanie od listopada 2020 r. Odsiaduje obecnie wyrok 4 lat i 8 miesięcy za spisek w celu dokonania działalności wywrotowej w ramach głośnego procesu 47 prodemokratycznych działaczy, którzy zorganizowali – jak określiły to władze – nielegalne prawybory. Przed postawieniem nowych zarzutów przewidywano, że opuści zakład karny w styczniu 2027 roku.

Zdaniem krytyków władz nowa sprawa pokazuje determinację Pekinu w uciszaniu kluczowych dysydentów i paraliżowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Strona chińska uznaje zaś Wonga za postać antychińską, dążącą do niepodległości Hongkongu, co dla władz w Pekinie stanowi przekroczenie „czerwonej linii”.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/ jm/





























































