Państwa członkowskie UE są zasadniczo zgodne co do potrzeby osiągnięcia porozumienia w sprawie kolejnego wieloletniego budżetu UE do końca 2026 roku - poinformowało dziennikarzy w Brukseli źródło unijne. Rozmowy na pewno będą jednak trudne, bo część krajów - tzw. płatników netto - domaga się cięć.


Płatnicy netto to państwa, które wpłacają do budżetu Unii więcej, niż z niego otrzymują. To np. Niemcy, Austria, Holandia czy Dania. Z kolei przeciwko cięciom w budżecie są głównie kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, oraz południowej części kontynentu.
Celem osiągnięcie porozumienia do grudnia
W najbliższych miesiącach odbędą się trzy kluczowe szczyty UE dotyczące przyszłego budżetu UE. Na październikowym przywódcy mają omówić przygotowany przez irlandzką prezydencję kolejny projekt dot. przebiegu negocjacji, ze szczególnym uwzględnieniem nowych zasobów własnych. Następnie 26-27 listopada odbędzie się specjalne posiedzenie Rady Europejskiej poświęcone dalszemu postępowi w rozmowach. Celem grudniowego szczytu ma być natomiast osiągnięcie ostatecznego porozumienia.
Wysoki urzędnik unijny spotkał się w Brukseli z dziennikarzami, by podsumować przebieg dotychczasowych rozmów przeprowadzonych w ramach tzw. „Tour de Capital , czyli serii dyplomatycznych wizyt przewodniczącego Rady Europejskiej Antonio Costy dotyczących przyszłego budżetu. Do odwiedzenia Portugalczykowi pozostały jeszcze Szwecja i Holandia.
- Jest naprawdę dość jednomyślne poparcie (unijnych stolic - PAP) dla celu, jakim jest osiągnięcie porozumienia do końca roku - poinformował.
Czas się kończy, a potrzeby są ogromne
Według źródła jednym z głównych argumentów przemawiających za szybkim porozumieniem jest konieczność zapewnienia, aby nowy budżet mógł zacząć funkcjonować 1 stycznia 2028 roku. Drugim argumentem jest potrzeba zapewnienia stabilności gospodarczej i przewidywalności dla inwestorów w warunkach niepewności gospodarczej, w tym związanej z sytuacją na rynku energii.

- Aktorzy gospodarczy oczekują od Unii Europejskiej przewidywalności i stabilności. Scenariusz, w którym pod koniec 2026 roku nie byłoby budżetu i nie byłoby wiadomo, kiedy zostanie on przyjęty, nie przyczyniałby się do przewidywalności i stabilności potrzebnej dla inwestycji - poinformowało źródło unijne.
Jak dodał urzędnik, trzeci argument ma charakter geopolityczny - UE jest postrzegana na świecie jako źródło stabilności i przewidywalności, dlatego brak jasności co do jej głównego instrumentu politycznego, jakim jest budżet, mógłby mieć negatywne konsekwencje.
- W rozmowach, które przeprowadziliśmy, poczuliśmy, że przywódcy są zaangażowani i są świadomi, że są to decyzje, które muszą podjąć i które tylko oni mogą podjąć - poinformowało źródło.
Kluczowym elementem negocjacji będzie tzw. negotiating box, czyli dokument określający najważniejsze elementy przyszłego porozumienia. Ma on obejmować wszystkie elementy negocjacji: wielkość i podział budżetu, wysokość krajowych składek oraz nowe źródła dochodów UE.
Do osiągnięcia porozumienia brakuje niewiele
Jak poinformowało źródło, w pracach nad poszczególnymi elementami osiągnięto już częściowe porozumienia, a architektura przyszłego budżetu jest w dużej mierze gotowa. Wśród nowych priorytetów wymieniło m.in. obronność oraz konkurencyjność. Jednocześnie - jak zaznaczyło - nie oznacza to rezygnacji z polityki spójności i innych tradycyjnych obszarów wydatków.
- Istnieje ogólna zgoda, że te tak zwane nowe priorytety, takie jak obronność i konkurencyjność, są bardzo ważne i muszą otrzymać niezbędne wsparcie, niezbędne środki, oczywiście bez zapominania o spójności jako bardzo strukturalnej polityce, która jest dość ważna dla wszystkich państw członkowskich - poinformowało.
Według rozmówcy państwa członkowskie są świadome, że przy ograniczonych możliwościach zwiększania składek krajowych konieczne będzie wykorzystanie nowych źródeł dochodów. - Nowe zasoby i ich wystarczająca wielkość są decydujące, aby rozwiązać ten problem - poinformowało źródło. Jak dodało, wśród przywódców widoczna jest świadomość, że potrzebny będzie „znaczący pakiet nowych zasobów”.
Osią sporu kwestia wielkości. Niemcy nie chcą dosypywać do wspólnej kasy
Osią sporu jest przede wszystkim wielkość budżetu. O jego znaczącą redukcję zabiegają Niemcy. Niemiecki kanclerz Friedrich Merz chce zmniejszenia nowej „siedmiolatki” o kilkaset miliardów euro. Z kolei szef polskiego rządu Donald Tusk po spotkaniu z Costą w Warszawie 9 września powiedział, że większy budżet europejski leży w interesie każdego kraju członkowskiego, a na pewno Polski.
Komisja Europejska zaproponowała w lipcu 2025 r., by nowy budżet wyniósł 1,76 bln euro w cenach z 2025 r. (1,98 bln euro w cenach bieżących). Miałby to być największy budżet w historii UE, ale po uwzględnieniu inflacji jego udział w unijnym dochodzie narodowym brutto (DNB) wzrósłby tylko z 1,1 do 1,26 proc.
Zgodnie z oczekiwaniami części stolic, sprawujący prezydencję w pierwszym półroczu 2026 r. Cypr zaproponował cięcia na poziomie 2 proc. Były one jednak niewystarczające dla Niemiec i pozostałych tzw. państw oszczędnych.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ kj/































































