Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie wyklucza, że na czwartkowym szczycie UE poświęconym Ukrainie zapadnie decyzja o unijnych sankcjach wobec Rosji. W jego ocenie na Krymie nie widać deeskalacji działań Rosji, a wręcz przeciwnie.
Sikorski brał udział w Paryżu w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch poświęconym unormowaniu sytuacji na Ukrainie. Ministrom nie udało się doprowadzić do spotkania ministrów spraw zagranicznych Rosji i Ukrainy.
"Niestety nie udało się doprowadzić do rozmów pomiędzy ministrami spraw zagranicznych Rosji i Ukrainy. Polska nalega, aby spotkania dotyczące Ukrainy odbywały się z udziałem Ukrainy" - powiedział po spotkaniu Sikorski.
Szef polskiej dyplomacji ocenił, że na Krymie i na wschodniej Ukrainie "niestety nie widać deeskalacji, a wręcz przeciwnie kolejne rosyjskie wojska trafiają na Krym i regionalne pucze na wschodniej Ukrainie nadal mają miejsce"

Pytany, czy w związku z tym na czwartkowym spotkaniu przywódców państw UE może zapaść decyzja o sankcjach wobec Rosji, odparł: "Nie wykluczam tego".
"Życzymy sobie jak najlepszych relacji tak z Ukrainą, jak i Rosją, ale to co ma miejsce na Krymie nie może przejść bez reakcji i uważam, że społeczność międzynarodowa nie może pozwolić na ustalenie się zasady, że jakiś przywódca może sam sobie dać prawo do ingerencji wojskowej na terytorium sąsiedniego kraju wtedy, kiedy on uważa, że prawa jego mniejszości narodowej zostały naruszone" - powiedział Sikorski.(PAP)
jzi/ kar/






















































