Nawet optymizm na Wall Street oraz nowe rekordy S&P500 i Nasdaqa nie były w stanie ponieść naszego WIG-u 20. Polski rynek zmarnował idealną okazję do ustanowienia nowych szczytów. A jak wiadomo – niewykorzystane okazje lubią się mścić.


Przez ostatnie dni polski rynek akcji wykazywał się względną siłą względem giełd z rynków rozwiniętych. Ale tym razem było inaczej. Po publikacji danych o nieco niższej od oczekiwań inflacji w Stanach Zjednoczonych na Wall Street zapanowały szampańskie nastroje, które wyniosły Nasdaq i S&P500 na nowe rekordy wszech czasów.
Ale ta mała euforia nie udzieliła się inwestorom z Książęcej. WIG20 w piątek stracił 0,12% i zakończył tydzień na poziomie 2 981,19 pkt. Czyli poniżej psychologicznej granicy 3 000 punktów i poniżej sierpniowych szczytów hossy. Jeśli nasz rynek nie potrafi pójść w górę przy tak sprzyjającym otoczeniu zagranicznym, to o nowe rekordy w najbliższym czasie może być ciężko.
- Ta dzisiejsza sesja jest konsolidacyjna, na złapanie oddechu, natomiast w średnim terminie na razie brak sygnałów zakończenia wzrostów i wydaje się, że ruch w górę może być jak najbardziej kontynuowany w przyszłym tygodniu. Moim zdaniem, do osiągnięcia jest co najmniej szczyt z pierwszej połowy sierpnia. Nie można też wykluczyć scenariusza, w którym ten poziom zostanie przełamany i wzrosty pozostaną z nami na kolejne tygodnie – nie tracił jednak optymizmu Przemysław Smoliński, analityk BM PKO BP cytowany przez PAP Biznes.
- Na obecną chwilę prawdopodobne są wzrosty nawet powyżej, w okolice 3.100 pkt. Wydaje się, że korekta spadkowa, którą indeksy rozpoczęły w połowie sierpnia, uległa zakończeniu i w ciągu co najmniej najbliższych sesji, a być może i w najbliższych tygodniach prawdopodobny jest dalszy ruch w górę - dodał Smoliński.

Historyczne maksimum z sierpnia wyrównał wprawdzie WIG, ale stało się to na początku piątkowej sesji. Przez resztę dnia WIG osuwał się w dół, balansując na granicy linii wyznaczanej przez zamknięcie czwartkowych notowań. Ostatecznie najstarszy indeks warszawskiej giełdy zakończył handel na wysokości 111 427,76 punktów. Czyli 0,13% pod kreską. Działo się to przy obrotach podsumowanych na 1,52 mld zł, a więc stosunkowo niskich jak na tegoroczne standardy.
Drugi dzień z rzędu spadki przeważały też na szerokim rynku. Walorów zniżkujących było o blisko 20% więcej aniżeli walorów rosnących w cenie. Co ciekawe, względem czwartkowej sesji wzrosła zarówno liczba papierów osiągających przynajmniej 52-tygodniowe maksima jak i minima. W tym kontekście warto wspomnieć, że notowania Orlenu znalazły się najwyżej od listopada 2019 roku. Zaś kurs Tauronu po raz pierwszy w historii przekroczył 10 zł.
Nieznacznie pod kreską dzień zakończyły też indeksy mniejszych i średnich spółek. mWIG40 oddał 0,24%, ale sWIG80 rzutem na taśmę zdołał zyskać 0,12%. W ujęciu sektorowym najsłabiej spisało się górnictwo, gdzie inwestorzy realizowali zyski na akcjach KGHM (-1,4%) oraz w dalszym ciągu wyprzedawali walory JSW (-1,7%). Z kolei zdecydowanie najmocniejszą branżą była energetyka (+2,25%).


























































