Po dwóch spadkowych sesjach z rzędu na Wall Street doszło do łagodnego odreagowania. Trzy główne nowojorskie indeksy zakończyły dzień blisko jednoprocentowymi wzrostami. W dalszym ciągu wyraźnie taniały amerykańskie obligacje skarbowe.


Indeks S&P500 zyskał 0,76% i zakończył czwartkową sesję na poziomie 3 981,54 pkt. Nasdaq zwyżkował o 0,73% i finiszował z wynikiem 11 462,98 pkt. Dow Jones po wzroście o 1,05% znalazł się na poziomie 33 005,12 pkt.
Była to sesja bez istotnych publikacji makroekonomicznych czy raportów ze spółek. Za pretekst do podniesienia wycen akcji mogła co najwyżej posłużyć wypowiedź szefa Fedu z Atlanty. Raphael Bostic powiedział, że preferuje „wolne i spokojne” podwyżki stóp procentowych, co zinterpretowano jako głos za podwyżką o 25 pb. na marcowym posiedzeniu FOMC. Ku takiemu ruchowi od tygodni skłania się też rynek terminowy. Ale w ostatnich dniach pojawiły się spekulacje o możliwych ruchu o 50 pb.
Nie zmienia to faktu, że do końca czerwca rynek kontraktów na stopę funduszy federalnych wycenia łączne podwyżki o 75 pb. – czyli po 25 pb. na każdym kolejnym posiedzeniu FOMC. Jeszcze miesiąc temu spekulowano, że marcowa 25-tka będzie ostatnią w cyklu. Na to jednak nie pozwala uporczywie wysoka inflacja oraz zaskakująca odporność rynku pracy na wyższe koszty kredytu.
Ze znaczącym wzrostem kosztu obsługi monstrualnego długu publicznego musi się też liczyć Departament Skarbu. W czwartek rentowność 10-letnich obligacji rządu USA poszła w górę o kolejne 8 pb. i sięgnęła 4,07% - czyli najwyższego poziomu od listopada. Papiery 2-letnie płacą już niemal 5, a więc najwięcej od 2007 roku.

- Sądziłem, że 10-latki idące powyżej 4% będą miały nieco bardziej negatywny wpływ, niż to faktycznie miało miejsce – skomentował JJ Kinahan, szef IG North America cytowany przez Reutersa.
Faktycznie nieco zaskakuje odporność amerykańskiego rynku akcji na lutowy istotny wzrost rynkowych stóp procentowych w USA. Jesienią podobny ruch na rynku Treasuries wywołał lekką panikę na Wall Street, a S&P500 ustanowił wtedy nowe dno bessy. Teraz od październikowego minimum dzieli go prawie 14%.
To o tyle zastanawiające, że sezon wyników za IV kwartał – mówiąc oględnie – nie zachwycił. Jak do tej pory raporty finansowe przedstawiło prawie 95% spółek z indeksu S&P500. Według danych zebranych przez FactSet tylko 68% emitentów pozytywnie zaskoczyło zyskiem na akcję (EPS), a 66% zaraportowało wyższe od oczekiwań przychody. EPS przypadający na indeks S&P500 był o 4,8% niższy niż przed rokiem i był to najsłabszy rezultat od III kwartału 2020 roku.
KK


























































