Władze saudyjskiego lotnictwa cywilnego poinformowały, że trzy osoby zostały ranne w wyniku ostrzelania lotnisk w Nadżranie i Dżizanie na południowym zachodzie kraju - przekazała we wtorek agencja Reutera.


Potwierdzono także straty materialne. Ranni zostali przewiezieni do szpitali.
Strona saudyjska poinformowała, że władze w Rijadzie nadal oceniają skalę zniszczeń i podejmują wszelkie niezbędne środki, „aby zapewnić bezpieczeństwo pasażerów i personelu lotnisk oraz utrzymać bezpieczeństwo systemu lotnictwa cywilnego Królestwa”.
Do ataku, przypisywanego jemeńskim rebeliantom Huti, doszło w poniedziałek wieczorem.
Tymczasem proirańscy rebelianci zaprzeczyli, jakoby, wskutek ofensywy sił rządowych, utracili zdobyte we wrześniu pozycje wzdłuż wybrzeży Morza Czerwonego - przekazała agencja AFP. Huti „mają pełną kontrolę nad wszystkimi zajętymi obszarami” – zapewnili rebelianci w serwisach społecznościowych.

W ocenie eksperta udzielającego wywiadu stacji Al Dżazira oddziały koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej, wspierającej rząd Jemenu uznawany przez społeczność międzynarodową rząd, były w stanie przeprowadzić skuteczną ofensywę dzięki zaawansowanemu planowaniu wojskowemu.
- Huti wciąż prowadzą wojnę w sposób bardzo tradycyjny, natomiast w przypadku koalicji mamy do czynienia z polem walki, które ewoluowało – powiedział Nawaf Obaid z Wydziału Studiów nad Wojną londyńskiego King’s College. - To, co widzieliśmy wczoraj, to dopiero początek systematycznego załamywania się ich linii obrony - ocenił Obaid, dodając, że bojówki Huti nie będą w stanie „wytrzymać ofensywy prowadzonej z powietrza, lądu i morza”. (PAP)
os/ rtt/




























































