Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przestrzegła we wtorek w Parlamencie Europejskim w Strasburgu przed dokonywaniem dużych cięć w unijnym budżecie na lata 2028-2034. Jak oceniła, mogłyby one uderzyć w kluczowe priorytety UE, które wcześniej wspólnie uzgodniono.


- Przypomnę, że mówimy o budżecie na poziomie 1,26 proc. dochodu narodowego brutto Unii Europejskiej - powiedziała von der Leyen podczas debaty w europarlamencie.
Szefowa KE podkreśliła, że choć państwa członkowskie są w trudnej sytuacji finansowej, to nie powinno to prowadzić do dużych redukcji wydatków.
- Ryzykowalibyśmy głębokie cięcia w krytycznych priorytetach, które wszyscy wspólnie uzgodniliśmy - zaznaczyła.
Przypomniała, że Komisja zaproponowała znaczący pakiet nowych zasobów własnych UE, które mają pomóc w finansowaniu unijnego budżetu. - Jeśli chcemy zachować nasze priorytety i poziom ambicji, jaki mamy dla Europy, musimy wykonać trudną pracę po stronie dochodów - oceniła.

Wśród priorytetów wymieniła: obronność i bezpieczeństwo, konkurencyjność, sztuczną inteligencję, infrastrukturę energetyczną, surowce, badania i innowacje, rozszerzenie UE oraz partnerstwa międzynarodowe. Zapewniła jednocześnie, że propozycja Komisji dotycząca budżetu na lata 2028-2034 zakłada utrzymanie obecnego poziomu finansowania rolnictwa i polityki spójności.
Część państw UE, w tym Niemcy, opowiada się za znaczącymi cięciami w budżecie UE na lata 2028-34 zaproponowanym przez Komisję Europejską. Przeciwko cięciom są głównie kraje Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polska, oraz południowej części kontynentu.
W najbliższych miesiącach odbędą się trzy kluczowe szczyty UE dotyczące przyszłego budżetu UE. Na szczycie w październiku przywódcy mają omówić kolejny projekt, przygotowany przez irlandzką prezydencję w Radzie UE i dotyczący przebiegu negocjacji, ze szczególnym uwzględnieniem nowych zasobów własnych Wspólnoty. Następnie 26-27 listopada odbędzie się specjalna Rada Europejska poświęcona dalszym postępom w rozmowach. Celem grudniowego szczytu ma być natomiast osiągnięcie ostatecznego porozumienia.
Von der Leyen mówiła we wtorek także o wysokich cenach energii, które - jak zaznaczyła - są skutkiem kryzysu wykraczającego poza granice UE.
- Od końca lutego ceny gazu wzrosły o 140 proc. Ceny oleju napędowego uległy podwojeniu. Łącznie import paliw kopalnych kosztował Europę dodatkowe 100 mld euro od początku wojny (USA i Izraela) z Iranem - powiedziała.
Szefowa KE oceniła, że Unia musi podjąć działania zarówno w celu złagodzenia skutków kryzysu, jak i rozwiązania problemów strukturalnych. Podkreśliła, że potrzebne jest wsparcie dla najbardziej potrzebujących gospodarstw domowych. Jednocześnie odrzuciła powszechne dopłaty, które jej zdaniem zwiększałyby popyt i koszty. Jako przykład właściwego podejścia podała systemy bonów energetycznych dla gospodarstw o niskich dochodach we Francji i Rumunii.
Przypomniała również, że państwa G7 uzgodniły niedawno uwolnienie 100 mln baryłek oleju napędowego i ropy naftowej, co ma pomóc ustabilizować światowe ceny energii.
Von der Leyen zapowiedziała też strategiczny dialog dotyczący europejskich rafinerii oraz utworzenie grupy zadaniowej, która ma połączyć popyt na energię w UE i doprowadzić do wspólnych zakupów. Jak podkreśliła, w dłuższej perspektywie Unia musi ograniczyć zależność od importowanych paliw kopalnych i zastępować je czystą energią produkowaną w Europie. W ubiegłym roku energia z wiatru i słońca po raz pierwszy wyprodukowała więcej prądu niż wszystkie paliwa kopalne razem wzięte - zaznaczyła.
KE opowiada się również za zwiększeniem udziału energii elektrycznej w końcowym zużyciu energii. Von der Leyen przypomniała, że unijny plan elektryfikacji zakłada podwojenie tego udziału do 2040 r., co, według niej, mogłoby ograniczyć wydatki na import paliw kopalnych o 260 mld euro rocznie.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ akl/






























































