REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Rząd stracił miliard złotych oszczędności

Łukasz Piechowiak2011-01-13 07:30główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2011-01-13 07:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Zdaniem BCC redukcja zatrudnienia w administracji winna opierać się na kryterium jakościowym, a nie ilościowym. Cięcie „na ślepo” po równo w każdej jednostce być może podniosłoby notowania rządu, ale z pewnością nie przyniosłoby spodziewanych oszczędności.

Obecnie w polskich urzędach pracuje 631 tys. urzędników. Zgodnie z rządowym planem, pracę miał stracić co dziesiąty urzędnik. Chodziło o to, by powrócić do poziomu zatrudnienia z początków rządu PO. Niestety plan się nie powiódł, ponieważ sprzeciwiły się temu ministerstwa, a prezydent dodatkowo skierował przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

Urzędy i agencje rządowe w przededniu wejścia ustawy w życie zwiększyły zatrudnienie, tak by po przeprowadzeniu redukcji, liczba zatrudnionych się nie zmniejszyła. W efekcie zamiast mniejszej liczby etatów, szacuje się, że armia urzędników powiększy się o 20 tysięcy. Biorąc to pod uwagę, trafne jest porównanie działania administracji do praktyk hipermarketów, które celowo zawyżają ceny, tak by w czasie promocji klienci myśleli, że faktycznie wydali mniej pieniędzy.

Redukcja etatów miała przynieść miliard złotych oszczędności rocznie. Zwolnienia miały objąć wszystkie urzędy i instytucje państwowe tj. ZUS czy KRUS. Niestety źle skonstruowane przepisy w bardzo łatwy sposób dało się obejść. BCC podkreśla, że twórcy ustawy sami dostarczyli argumentów urzędnikom do jej zakwestionowania. Kryteria zwolnień były niejasne, a dodatkowo nie uwzględniały „potrzeb kadrowych” związanych z przyszłą prezydencją Polski w UE.


Konieczny jest audyt


Bardzo ciekawym pomysłem jest utworzenie wspólnych kadr i księgowości dla jednostek (szkół, urzędów, agencji) w danym regionie. Usługi te nie mają charakteru merytorycznego, zatem spokojnie można by je powierzyć firmom zewnętrznym. Nie ma żadnych wątpliwości, że w znaczny sposób obniżyłoby to koszty funkcjonowania administracji.

Sensowna redukcja etatów winna odbyć się na podstawie audytu wewnętrznego w poszczególnych jednostkach. Cięcie na „ślepo” mija się z celem i trudno się dziwić urzędom, że zabezpieczyły się przed ewentualną „nieuzasadnioną” redukcją. Wg Business Centre Club w pierwszej kolejności winno się ustalić, które stanowiska są niezbędne do funkcjonowania danych jednostek, a które spokojnie można zastąpić przez niezależne firmy zewnętrzne. Organizacja podkreśla, że takie działanie wpłynęłoby pozytywnie zarówno na funkcjonowanie całej administracji, jak i budżetu.

Urzędnicy boją się zmian. Szczególnie ci, których stanowiska w praktyce są niepotrzebne. Naturalnie gros społeczeństwa zgodzi się z opinią, że odsetek „niepotrzebnych” stanowisk w urzędach stanowi olbrzymią większość. Niemniej w administracji pracują ludzie, którzy jak większość nie chce stracić pracy. Dlatego będą się bronić przed taką ewentualnością wszelkimi dopuszczalnymi przez prawo sposobami. Zatem to nie oni są winni przerostowi zatrudnienia, tylko rząd, który stworzył taka ustawę, która paradoksalnie „uchroni” może nawet i właściwych ludzi, ale niestety na „niekompetentnych” stanowiskach.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowial@firma.bankier.pl

 
Źródło:
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (6)

dodaj komentarz
~nikt
Nie rząd stracił 1 mld zł oszczędności (bo rząd NIC nie produkuje, oprócz jak czasami widać beznadziejnych ustaw), tylko MY - wszyscy podatnicy.....
Zastanawia mnie tylko, czy ktoś za to poniesie odpowiedzialność...
~jack
A nastepne 20% w póżniejszym terminie
~Jac
Zgadzam się, że gro urzędników kwalifikuje się do zwolnienia. Mam na myśli ok. 1/3 pracowników, którzy przychodzą do pracy i idą podpisać listę a następnie czekają do 16.15 na fajrant. Pracuję w administracji rządowej i widzę co się dzieje.
Jednak reforma nie powinna wyglądać tak jak zaplanowali to twórcy przedmiotowej ustawy.
Zgadzam się, że gro urzędników kwalifikuje się do zwolnienia. Mam na myśli ok. 1/3 pracowników, którzy przychodzą do pracy i idą podpisać listę a następnie czekają do 16.15 na fajrant. Pracuję w administracji rządowej i widzę co się dzieje.
Jednak reforma nie powinna wyglądać tak jak zaplanowali to twórcy przedmiotowej ustawy. Audyt uważam za dobry pomysł - nawet proponowałbym audyt dwustopniowy. I-wewnątrz urzędu, II - między urzędowy, który badałby czy te same zadania nie są realizowane w jednocześnie w wielu urzędach (a tak bywa) bo po co robić coś, co już ktoś zrobił?!
~rtjkjlkjiuhkj
ile kosztuje audyt? i czy jest on tak naprawde potrzebny :)
~Artur
Panie Łukaszu nie sposób nie zgodzic się z Pana tezą dotyczącą konieczności przeprowadzenia audytu administracji. Z tym że ów audyt powinien dotyczyć także administracji samorządowej, która stanowi prawdziwą armię urzędników. Cięcia administracji miały dotyczyć wyłacznie ok. 100 tyś. urzeników, a pracę miało w konsekwencji stracić Panie Łukaszu nie sposób nie zgodzic się z Pana tezą dotyczącą konieczności przeprowadzenia audytu administracji. Z tym że ów audyt powinien dotyczyć także administracji samorządowej, która stanowi prawdziwą armię urzędników. Cięcia administracji miały dotyczyć wyłacznie ok. 100 tyś. urzeników, a pracę miało w konsekwencji stracić ok. 10 tyś. osób. Zatem osczędności z tego tytułu wynisłyby ok. 600 mln zł. zakładając założenia optymistyczne w tym zakresie. Nadmienię że budżet służby cywilnej to ok. 6,5 mld zł. Natomiast porządnie przeprowadzona reforma administracji w tym naprzykład likwidacja powiatów które zatrudniają ok. 100 tyś urzedników przyniosłaby dopiero znaczne oszczędności dla budżetu Państwa. Nie wspominając już o samorzadach, gdzie przerost zatrudnienia i totalny brak kompetencji osób tam pracujących, panujący napotyzm generują nie tylko straty dla budżetu w postaci wynagrodzeń tych urzedników ale także straty finansowe powtałe na skutek błędnie wydanych decyzji. Nalezałoby równiez zastanowić się nad odpowiednim wynagradzaniem urzedników administracji rządowej, albowiem jak pokazuje przykład z Min. Gospodarki dotyczacy firmy J&S brak dobrze opłacanej a co zatym idzie doświadczonej kadry spowodował straty budżetu państwa w wysokości ponad 700 mln. $, albowiem decyzję administracyjna wydawał urzednik z pensją ok. 3 tyś. zł na miesiąc, a zaskarzali prawnicy zaranbiający kilka mln. zł rocznie. Tego typu zaniedbania w administracji doprowadzają do coraz większych strat budżetu. Reasumując oszczędności należałoby poszukać w pierwszej kolekności w jakości świadczonych usług, a nie w redukcji etatów bo to nie rozwiąże problemu niskiego poziomu obsługi obywateli.
~weakiDalo
Donaldyzacja postepuje...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki