Według rybaków, którzy w piątek zebrali się w Ustce (Pomorskie) i Darłowie (Zachodniopomorskie), miałoby to być spotkanie ostatniej szansy na wyjście z kryzysu, w jakim znalazła się branża.
W czasie spotkania rybacy będą m.in. domagać się wypłaty do 15 października rekompensat za przymusowy postój w porcie, przy czym kwota rekompensat dla najemnych członków załóg ma być podwyższona; oraz zmian personalnych w departamencie rybołówstwa Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi z naciskiem na dymisję dyrektora tej komórki.
Pozostałe postulaty środowiska dotyczą zabezpieczenia w budżecie ministerstwa pieniędzy na tzw. program pomocy de minimis (niewielka indywidualna pomoc finansowa dla przedsiębiorcy); wprowadzenia rozwiązań pozwalających na przeorientowanie polskiej floty na połów większej niż dotychczas liczby gatunków ryb; kontynuacji programu badawczych połowów dorsza zwanego "Programem 4 kutrów" oraz przedstawienia wyników tych badań na forum KE i Parlamentu Europejskiego w celu wykorzystania ich do szacowania zasobów i ewentualnego zwiększenia kwot połowowych; zwolnienia jednostek do 8 m dł. z limitowania połowów.
Pod listą tych żądań podpisał się Ogólnopolski Komitet Protestacyjny Rybaków, Stowarzyszenie Armatorów Rybackich, Kołobrzeska Grupa Producentów Ryb, Krajowa Izba Producentów Ryb, przedsiębiorstwo Szkuner oraz Zrzeszenie Rybaków Morskich - Organizacja Producentów.
Wśród postulatów nie ma żądania odwołania wiceministra Kazimierza Plockego ani zapowiedzi akcji protestacyjnej. W tych dwóch sprawach rybacy są podzieleni.
Część uczestników spotkania w Ustce proponowała zarówno odwołanie wiceministra, jak i blokady dróg na Pomorzu lub blokadę portów. W Darłowie w ogóle o tym nie rozmawiano.
"Dymisja wiceministra i protesty mogą być uzasadnione dopiero po niepowodzeniu rozmów" - powiedział PAP przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego Rybaków Grzegorz Szomborg.
Z informacji przesłanej w miniony wtorek przez departament rybołówstwa MRiRW do organizacji rybackich wynika, że połowy dorsza przez statki pływające pod polską banderą na Bałtyku Wschodnim (na wschód od 15. południka przebiegającego przez miejscowość Trzęsacz w woj. zachodniopomorskim) KE wstrzymała z dniem 26 września.
Jak informował 29 września na konferencji w Brukseli, gdzie obradowała rada ministrów UE ds. rolnictwa i rybołówstwa, wiceminister Kazimierz Plocke powodem wstrzymania połowów jest całkowite wykorzystanie przez Polskę tegorocznej kwoty połowowej.
Ani MRiRW ani KE nie potwierdziły dotąd zakazu stosownym rozporządzeniem.
Połowy mają być wstrzymane do końca 2008 roku. Obecnie poławianie dorsza jest możliwe jedynie na Bałtyku Zachodnim (na zachód od 15 południka). Według rybaków do wyłowienia na tym akwenie zostało ok. 900 ton tej ryby.
Tegoroczny nominalny polski limit połowowy dorsza wynosi ogółem 12,5 tys. ton (10 255 t na Bałtyku Wschodnim i 2 225 t na Bałtyku Zachodnim). Faktycznie na Bałtyku Wschodnim do wyłowienia było 9 455 t, gdyż 800 t Polska musiała oddać UE w ramach kary za przełowienie wschodniego stada tej ryby w roku 2007. (PAP)
sibi/ krf/ jra/
Źródło:PAP





























































