O godzinie 7:00 czasu miejscowego (6 w Polsce) w Bułgarii rozpoczęły się przedterminowe wybory parlamentarne, drugie w ciągu ostatnich trzech miesięcy. 6,7 mln wyborców w kraju i zagranicą jest uprawnionych do głosowania, które odbędzie się w ponad 12 tys. lokali po raz pierwszy całkowicie za pomocą maszyn.


Zdaniem politycznych oponentów centroprawicowej partii byłego premiera Bojko Borisowa GERB, którzy wprowadzili do ordynacji wyborczej obowiązek używania maszyn, w ten sposób zostanie eliminowane fałszowanie głosów. Podczas ostatnich wyborów samorządowych w 2019 r. komisje wyborcze ogłosiły za nieważne ponad 600 tys. głosów. Jednocześnie powstały obawy, że część starszych wyborców będzie miała problemy z obsługą maszyn. W kraju przeprowadzono szeroką kampanię wyjaśniającą, jak głosować za ich pomocą.
Poprzedni parlament, który przetrwał zaledwie trzy tygodnie, został rozwiązany po tym, gdy nie udało się wyłonić stabilnej większości i sformować rządu.
O 240 miejsc w jednoizbowym parlamencie będzie się ubiegać 5017 kandydatów z 23 partii i koalicji. Według sondaży, do izby dostaną się przedstawiciele sześciu lub siedmiu partii, z których żadna nie uzyska większości. O pierwsze miejsce będzie walczyć GERB i populistyczne ugrupowanie showmana Sławi Trifonowa Jest Taki Naród. Znowelizowana ordynacja rozszerzyła możliwość głosowania Bułgarów zagranicą, wśród nich przeważają zwolennicy Trifonowa, co daje podstawy dla prognoz, że wygra on te wybory. Poza granicami Bułgarii utworzono ponad 700 lokali, najwięcej w Wielkiej Brytanii i Turcji.
Pierwsze wyniki będą ogłoszone na podstawie sondaży exit polls po zakończeniu głosowania o 8:00 czasu miejscowego (7 w Polsce).
Nad bezpieczeństwem wyborów czuwać będzie 20 tys. policjantów. Od 1 lipca MSW prowadziło w całym kraju akcje przeciw kupowaniu głosów. Zatrzymano ponad 900 osób, organizujących handel głosami.
Ewgenia Manołowa (PAP)
man/ zm/































































