Inwestorzy pozytywnie zareagowali na w gruncie rzeczy patowe rozstrzygnięcie argentyńskiego spotkania na szczycie. Nowojorskie giełdy początkowo reagowały entuzjastycznie, ale w trakcie dnia optymizm powoli się ulatniał.
Tak naprawdę o ustaleniach zawartych podczas spotkania przywódców Chin i USA niewiele nam wiadomo. Obie strony wydały osobne komunikaty, które w wielu punktach nie do końca się ze sobą pokrywają. Wiadomo tylko, że prezydent Trump zgodził się odłożyć podniesienie ceł na chińskie towary o 90 dni. Więcej o rezultatach rokowań z Buenos Aires pisze Maciej Kalwasiński w tekście zatytułowanym "Zwycięski rozejm USA-Chiny".
Nawet to trzymiesięczne zawieszenie broni między mocarstwami przyniosło istotną ulgę na rynkach finansowych. Zwłaszcza w Azji, gdzie indeksy w Szanghaju, Singapurze i Hongkongu poszły w górę po przeszło 2%. Bardzo pozytywnie reagowała też Europa, gdzie niemiecki DAX zwyżkował o 1,85%, a włoski FTSE MIB o 2,3%. Mocno obniżyły się rentowności europejskich obligacji - w przypadku 10-letnich papierów włoskich był to ruch o 8 pb.
Ale już reakcja Wall Street była znacznie chłodniejsza. Jeszcze przed rozpoczęciem handlu na rynku kasowym z notowań kontraktów terminowych wynikało, że możemy się spodziewać 2-procentowych zwyżek. Tymczasem S&P500 w trakcie dnia oddał część zysków, ostatecznie finiszując ze zwyżką o 1,09%. Rynek nie sforsował lokalnego szczytu z początku listopada, do którego dotarł po odreagowaniu październikowej zapaści.
W średnim terminie jeszcze słabiej zaprezentowały się Dow Jones i Nasdaq, które do listopadowej górki nawet się nie zbliżyły, choć w poniedziałek wypadły lepiej niż S&P500. Taka reakcja rynku jeszcze nie przekreśla nadziej giełdowych byków na tzw. rajd św. Mikołaja, ale na jakiś czas może ostudzić zapędy kupujących.

Warto przy tym odnotować niejednoznaczną postawę rynku długu. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich utrzymała się poniżej 3%, schodząc do najniższego poziomu od września. To nieco dziwna sytuacja - gdy rynek oczekuje poprawy koniunktury gospodarczej, rentowności obligacji skarbowych zwykle rosną.
Nieznacznie wzrosła dochodowość 2-letnich Treasuries, które obecnie płacą 2,83%. Istotny może być też fakt, że różnica w rentowności obligacji 5-letnich nad 3-letnimi po raz pierwszy od 2007 roku przybrała wartość ujemną. Jest to więc pierwszy zwiastun odwrócenia krzywej rentowności, zwykle mierzonej przez różnicę między dochodowością obligacji 10- i 2-letnich. W ostatnich dekadach każda recesja w USA byłą poprzedzona inwersją krzywej terminowej.
Ewentualna recesja w Stanach Zjednoczonych wydaje się jednak niezbyt bliską perspektywą. O ile w Europie i w Azji wskaźniki PMI sygnalizują drastyczne spowolnienie wzrostu gospodarczego, to w Ameryce analogiczny indeks ISM utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W listopadzie osiągnął on wartość 59,3 pkt. wobec 57,7 pkt. w październiku i wyraźnie powyżej oczekiwanych przez analityków 57,6 pkt.
W tle rosnących indeksów rozgrywa się pasjonująca walka o tytuł najcenniejszej giełdowej spółki świata. Po ostrej październikowej korekcie na walorach Apple'a, palmę pierwszeństwa na krótko przejął Microsoft, który podczas poniedziałkowej sesji został wyprzedzony przez Amazon. Różnice w kapitalizacji tych trzech technologicznych gigantów są stosunkowo niewielkie i mieszczą się w granicach 6 mld USD. To ogromna kwota, ale przy giełdowych wycenach tych trzech przedsiębiorstw rzędu 860-865 mld USD wystarczy zmiana kursu o niecały procent, aby doszło do przetasowań na podium.
Z radarów inwestorów nie znikał też rynek ropy naftowej. Notowania "czarnego złota" poszły w górę o 4,5%, odbijając się z najniższych poziomów od ponad roku. W rezultacie ceny ropy Brent powróciły powyżej 60 USD za baryłkę.
Krzysztof Kolany






























































