Ceny ropy naftowej topniały w środę szóstą sesję z rzędu, co stanowiło najdłuższą serię spadkową na rynku tego surowca od ponad roku. Uruchomienie kluczowego saudyjskiego rurociągu oraz rozmowy amerykańsko-irańskie w Nowym Jorku zmniejszyły premię za ryzyko, dając inwestorom przestrzeń do pchnięcia w górę giełdowych indeksów.


W środę rano ceny ropy naftowej kontynuuowały wyprzedaż szóstą sesję z rzędu. To najdłuższa seria spadkowa od sierpnia ubiegłego roku. Najpopularniejszy kontrakt futures na ropę Brent zszedł poniżej 99 USD za baryłkę, a amerykańska WTI wycofała się poniżej progu 90 USD za baryłkę.
Kluczowym impulsem podażowym na rynku było wznowienie przez koncern Saudi Aramco tłoczenia ropy rurociągiem Wschód-Zachód - podała agencja Reutera. Instalacja uszkodzona we wrześniowym ataku znów przesyła około 4 mln baryłek ropy dziennie do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym, co pozwala Arabii Saudyjskiej opływać zagrożoną Cieśninę Ormuz i zaoferować azjatyckim rafineriom dodatkowe wolumeny.
Media poinformowały również o zwiększeniu eksportu ropy przez Irak. Minister Basim Mohammed powiedział we wtorek, że jego kraj sprzedaje za granice ponad 3 mln baryłek dziennie i spodziewa się wzrostu eksportu przez Turcję do ponad 600 000 baryłek dziennie.

Obrazu rozprężenia na rynku ropy dopełnił cotygodniowy raport branżowy z USA, wykazujący na niespodziewany wzrost zapasów surowca o 1,8 mln baryłek.
Analitycy Goldman Sachs zauważyli z kolei w nowej notatce, że Pekin powstrzymuje się od zwiększania importu ropy, sięgając po rezerwy strategiczne, co dodatkowo osłabia popyt.
Owocne rozmowy z Iranem i pogróżki prezydenta USA
Poza wspomnianymi czynnikami rynkowymi, do spadków cen surowców energetycznych przyczyniło się spotkanie delegacji USA i Iranu w Nowym Jorku. "Pomimo ciągłej ostrej retoryki, w tym gróźb zagłady, rynek decyduje się uwzględnić w cenach możliwość rozmów" - wskazał na łamach Reutera Tim Waterer, główny analityk w KCM Trade, odnosząc się w ten sposób do wystąpienia Donalda Trumpa.
Prezydent USA ostrzegł we wtorek, że może "unicestwić" Iran. Jednocześnie powiedział jednak, że jego wysłannicy Steve Witkoff i Jared Kushner przeprowadzili "owocne rozmowy" z irańskimi mediatorami.
Inwestorzy żyją rozpoczynającym się szczytem w Waszyngtonie, gdzie Donald Trump będzie gościł prezydenta Chin Xi Jinpinga. Poza kwestiami handlowymi i wojną na Bliskim Wschodzie, kluczowym tematem rozmów ma być sztuczna inteligencja.
Dwa bieguny na rynkach akcji i obligacji
Spadek cen ropy dał inwestorom akcyjnym nieco optymizmu - wtorkowa sesja na Wall Street przyniosła drugi z rzędu historyczny rekord indeksu Nasdaq Composite.
Główne indeksy giełdowe z Azji, notowały przez większość sesji wyraźne zwyżki, ale przewaga popytu zaczęła topnieć pod koniec handlu. Zbiorczy indeks MSCI Asia-Pacific ograniczył wzrost z ponad 0,7% do 0,14%. Przed godz. 8 rano, południowokoreański KOSPI zyskiwał 0,45%, japońscy inwestorzy mieli wolne z okazji jesiennej równonocy, a tajwański Taiex rósł o 0,75%. Hang Seng tracił blisko 0,9%.
Mimo oddechu na rynku ropy ostrożność zachowują wciąż inwestorzy na rynku długu. Rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich wynosiła w środę 4,96%, pozostając blisko progu 5%, natomiast rentowność papierów 2-letnich utrzymała się na poziomie 4,78%, czyli najwyżej od połowy 2024 roku.
Przedstawiciele Rezerwy Federalnej ostrzegają, że jeśli presja inflacyjna okaże się trwalsza niż sam szok naftowy, bank centralny będzie musiał kontynuować cykl podwyżek stóp. Rynek terminowy wycenia obecnie z 54-procentowym prawdopodobieństwem kolejny ruch w górę na październikowym posiedzeniu Fed. Europa z niepokojem przygląda się natomiast zapowiedziom Trumpa dotyczącym możliwego zakazu eksportu amerykańskiego diesla, co dla borykającego się z niedoborami gazu Starego Kontynentu oznaczałoby kolejny cios inflacyjny przed zimą.
Michał Misiura




























































