REKLAMA

Zwycięski rozejm USA-Chiny

Maciej Kalwasiński2018-12-03 13:15analityk Bankier.pl
publikacja
2018-12-03 13:15

Spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem podczas szczytu G20 w Buenos Aires przyniosło korzystne dla obu mocarstw "zawieszenie broni". Rywale kupili więcej czasu, niezbędnego do lepszego przygotowania się na nieuniknioną eskalację "wojny handlowej".

Pozytywny odbiór weekendowych rozmów psują nieco odmienne sygnały płynące w świat z Waszyngtonu i Pekinu. Biały Dom i chińskie ministerstwo spraw zagranicznych nie opublikowały wspólnego komunikatu, lecz zdecydowały się na odrębne, różniące się w szczegółach noty. Co prawda najważniejsza informacja - o zawieszeniu podwyżki karnych ceł na 200 mld dol. importu zza Muru, która miała wejść w życie 1 stycznia - została przekazana przez obie strony, ale już tylko Amerykanie podali, że rozejm potrwa 90 dni i jeżeli w tym terminie stronom nie uda się osiągnąć szerszego porozumienia, sankcje wejdą w życie. Chińczycy kwestię deadline'u pominęli.

Rozbieżności dotyczyły również m.in.:

  • rozpoczęcia negocjacji ws. przymusowego transferu technologii, ochrony własności intelektualnej, barier pozataryfowych czy cyberprzestępczości, co podkreślił Biały Dom, a o czym Pekin nawet nie wspomniał, pisząc tylko, że strony będą współpracowały w celu osiągnięcia konsensusu w sprawach handlowych;
  • zwiększenia importu ze Stanów Zjednoczonych do Państwa Środka. Według Waszyngtonu Chińczycy zakupią bardzo znaczące ilości produktów rolnych, surowców energetycznych czy dóbr przemysłowych, z kolei Pekin podał po prostu, że Chiny będą importowały więcej z USA na podstawie własnych potrzeb, stopniowo zmniejszając dwustronną nadwyżkę handlową;
  • ponownego rozpatrzenia przez Chińczyków zablokowanej wcześniej decyzji o przejęciu producenta półprzewodników NXP przez amerykańskiego wytwórcę procesorów Qualcomm, czego również zabrakło w komunikacie chińskiego MSZ.
fot. / / Kyodo

To, co łączy obie strony, to publiczne przekonanie o korzystnym porozumieniu. Eksperci oceniają "zawieszenie broni" różnie - jedni wskazują, że z tarczą z Buenos Aires wyjechał Trump, inni - że więcej ugrał Xi. W rzeczywistości rozejm jest korzystny dla obu stron. Oba mocarstwa potrzebują chwili spokoju oraz czasu, by lepiej przygotować się do eskalacji konfliktu.

Donald Trump dał odetchnąć amerykańskim firmom i konsumentom, którzy zainwestowali w Chinach, czy korzystają na wymianie handlowej z Państwem Środka. Poprawa nastrojów powinna być widoczna na słabującej ostatnimi czasie Wall Street, wspartej w ubiegłym tygodniu również przez gołębie wypowiedzi członków Fedu. Prezydent USA uzyskał także deklarację ograniczenia deficytu w handlu z Chinami. Choć wydaje się to ani niezbyt istotny, ani przesadnie ambitny cel, to ma swoje uzasadnienie - bilans handlowy łatwo policzyć i ocenić. Pekin przez lata przyzwyczaił do składania niezbyt konkretnych obietnic, które później realizował w innym stopniu, niż oczekiwali zagraniczni partnerzy. 90 dodatkowych dni zanim spora podwyżka ceł wejdzie w życie, przyda się również biznesowi, który będzie miał więcej czasu na przeniesienie elementów globalnego łańcucha produkcji poza Chiny. Trump ugrał więc całkiem sporo, zgadzając się właściwie wyłącznie na przesunięcie wprowadzenia sankcji o 3 miesiące.

3 miesiące mogą za to wystarczyć Pekinowi na poprawę sytuacji gospodarczej za Murem. Wbrew pozorom wojna handlowa wcale nie jest obecnie najistotniejszym problemem, z jakim borykają się chińscy włodarze. Dużo bardziej istotne są perturbacje wewnątrz Państwa Środka. Władze maszerują po linie nad przepaścią, próbując redukować ryzyko w systemie finansowym, nie dopuszczając przy tym do znacznego osłabienia aktywności gospodarczej. Prezydent Trump wybrał bardzo zręczny moment, by utrudnić sprzątanie "chińskiej stajni Augiasza". Ponadto, obiecane w Buenos Aires "ustępstwa" nie są dla Pekinu bolesne. Chińczycy oferowali zwiększenie importu surowców energetycznych i rolnych już przed kilkoma miesiącami, propozycję odrzucili wówczas Amerykanie. Już po komunikacie chińskiego MSZ widać, że wszelkie zmiany w polityce gospodarczej względem USA będą przykrywane zwyczajową mową-trawą o "reformie i otwarciu" i "obustronnie korzystnej współpracy", bez wspominania konkretów. Być może w ciągu 90 dni pojawi się również wyczekiwany od kilku miesięcy program stymulacyjny, który pozwoli chińskiej gospodarce stanąć na nogi.

Rozejm, choć korzystny dla obu stron, prawdopodobnie nie potrwa długo. Pekin pod wodzą Xi Jinpinga z pewnością nie porzuci marzenia o zostaniu globalną potęgą z prawdziwego zdarzenia, niezdaną na łaskę Zachodu i zdolną konkurować z nim m.in. na polu najnowszych technologii. Tymczasem za Oceanem zaistniał rzadki konsensus między największymi siłami politycznymi - Republikanami i Demokratami - głoszący, że wzrost znaczenia i rozwój Państwa Środka jest zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych i należy go powstrzymać.

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Chiny - Analizy i komentarze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki