Informacją roku na
rynku złota było podanie przez Chiny informacji o zakupie w ostatnich latach kilkuset
kruszcu. Nieco w cieniu tych doniesień pozostaje dalszy napływ złota do
skarbców Rosji i Kazachstanu i drugi w tym roku odpływ z Niemiec.


17 lipca świat lotem błyskawicy obiegła wiadomość z Chin. Bank centralny tego kraju – zupełnie niespodziewanie i bez wielkich fanfarów – przyznał się, że ma 1658 ton złota czyli o 604 tony więcej niż raportowano wcześniej. Poprzednie zwiększenie ich stanu również zostało ogłoszone niespodziewanie – w kwietniu 2009 r. LBC ogłosił, że posiada o 454 ton złota więcej niż deklarował poprzednio.
Dzięki ujawnieniu zwiększenia rezerw złota, Chiny przesunęły się na piąte miejsce wśród państw posiadających największe zasoby żółtego metalu. Państwo Środka ponownie wyprzedziło Rosję, która dzięki trwającej od lat polityce zakupowej w tym roku przegoniła swojego południowego sąsiada. Oczywiście nikt tak naprawdę - poza samymi władzami w Pekinie - nie wie ile faktycznie wynoszą chińskie rezerwy, choć powiedzieć to można równie dobrze o innych bankach centralnych świata.

Jak wynika z czerwcowych danych MFW publikowanych przez World Gold Council, Rosjanie nie odpuszczają jednak i sukcesywnie zwiększają swój stan posiadania. W czerwcu Centralny Bank Rosji dokupił 24,1 tony – były to największe zakupy od marca.
Złota wciąż nie przestaje kupować sąsiad Rosji, Kazachstan. W kwietniu Kazachowie dołożyli do swoich rezerw 2,2 tony, co pozwoliło zwiększyć ich stan posiadania do 203,4 tony. Rezerwy złota o 700 kg zwiększył także inny sąsiad Rosji – Mongolia.

Wśród krajów sprzedających złoto na pierwszy plan wysunęły się Niemcy. 2,4 tony sprzedanych zostało w ramach porozumienia zachodnich banków centralnych CBGA4. W sumie nasi zachodni sąsiedzi w tym roku sprzedali 3,2 tony kruszcu. Symboliczne 0,1 tony sprzedał natomiast Meksyk.
Michał Żuławiński






















































