Dalsza eskalacja wojny w Zatoce Perskiej wywindowała notowania ropy Brent w pobliże 90 USD za baryłkę. To zaszkodziło polskiemu złotemu, który w relacji do euro notowany był blisko najsłabszych poziomów od listopada 2024 roku. Jednym zdaniem: nie jest dobrze. Ratuje nas tylko to, że dolar nie za bardzo chce się już umacniać.


Za nami już dziewiąta noc nalotów wojsk USA na Iran. Teheran nie pozostaje dłużny i grozi już nie tylko atakami na statki w Cieśninie Ormuz, ale też ostrzelaniem jednostek przechodzących przez cieśninę Bab al-Mandab stanowiącej „wrota” do Morza Czerwonego. Na skutek tych gróźb ceny ropy Brent zbliżyły się do 90 USD za baryłkę.
To czynnik uderzający w bilanse płatnicze krajów-importerów ropy i gazu, ale dodatkowo podbijających statystyki inflacyjne i uderzający we wzrost gospodarczy. Takie stagflacyjne otoczenie zdecydowanie nie sprzyja polskiemu złotego. Zwłaszcza po tym, jak Rada Polityki Pieniężnej znów zaczęła wspominać o kontynuacji obniżek stóp procentowych NBP.
W rezultacie w poniedziałek rano kurs euro wynosił 4,3353 zł. Był wprawdzie o 0,6 grosza niższy niż przed weekendem, ale przecież w piątek euro-złoty notowany był najwyżej od listopada 2024 roku. - Ewentualny brak dalszej eskalacji, w tym rozszerzenia konfliktu na rejon cieśniny Bab al-Mandab, stworzyłby przestrzeń do korekcyjnego umocnienia PLN w kierunku 4,3050–4,3200 na EURPLN i 3,7350–3,7550 na USDPLN – napisali w porannym raporcie analitycy PKO BP.
Dobrą wiadomością dla złotego jest fakt, że kurs EUR/USD nie reaguje już na doniesienia z Bliskiego Wschodu i dolar nie umacnia się względem euro tak, jak to miało miejsce w lutym i marcu. Dzięki temu kurs USD/PLN zatrzymał się na wysokości 3,80 zł. W poniedziałek rano dolar kosztował niemal 3,79 zł i był o pół grosza tańszy niż w piątek wieczorem.

Nowych lokalnych maksimów nie ustanowił także kurs franka szwajcarskiego. Helwecka waluta o poranku była wyceniana na niemal 4,70 zł. W piątek było to nawet 4,7124 zł, a w poprzedni piątek kurs CHF/PLN przekroczył 4,72 zł.
Zatrzymany został również trend wzrostowy na parze funt-złoty. O poranku brytyjska waluta byłą wyceniana na 5,1045 zł, a zatem podobnie jak przed weekendem. Od 22 czerwca do 15 lipca kurs funta wzrósł jednak o 20 groszy.
KK































































