W środę nawet ponad 12 proc. w górę, dziś przeszło 10 proc. w dół - tak "bawią się" inwestorzy na akcjach jednego z największych chińskich deweloperów. Wyceną tonącej w długach spółki wstrząsają kolejne plotki o to zbliżającej się, a to oddalającej poprawie sytuacji finansowej.


Przez ostatnie 12 miesięcy kapitalizacja Evergrande Group notowanej na giełdzie w Hongkongu skurczyła się o ponad 75 proc. Jeden z największych chińskich deweloperów boryka się z potężnymi problemami finansowymi - ma do spłacenia m.in. blisko 700 mld juanów (ponad 100 mld dolarów) kredytów i obligacji, a inne zobowiązania idą w kolejne setki miliardów. Perspektyw nie rozjaśnia ofensywa regulacyjna Pekinu, który obawiając się o stabilność systemu finansowego oraz konsekwencje społeczno-polityczne szybko rosnących cen nieruchomości, stara się hamować zadłużeniowe szaleństwo.
Przeczytaj także
Inwestorzy obawiają się, że bez przyjaznego nastawienia władz Evergrande może nie być w stanie spłacać zobowiązań. Dlatego kolejne doniesienia o zabezpieczeniu finansowania, bądź nowych problemach z pozyskaniem pieniędzy wstrząsają akcjami spółki, znajdującymi się na równi pochyłej.
W środę walory Evergrande rosły nawet o przeszło 12 proc., by zakończyć sesję ponad 8-proc. wzrostami. Odbicie ("zdechłego kota"?) napędzały plotki o porozumieniu grupy z inwestorami ws. sprzedaży udziałów w biznesie produkcji aut elektrycznych i zarządzania nieruchomościami. Dziś akcje ponownie nurkowały o 10 proc., a czwartkowe notowania zamknęły 8-proc. spadkami. Katalizatorem były doniesienia o wycofaniu się dwóch dużych deweloperów China Vanke i Country Garden z negocjacji ws. przejęcia niektórych aktywów Evergrande oraz wstrzymanie przez miejscowe władze realizacji projektów budowlanych w Anningu w prowincji Junnan z powodu zaległości w płatnościach na rzecz kontrahentów. Jazdę w dół wyhamowały natomiast informacje, że kilka banków dało grupie więcej czasu na spłatę zobowiązań.
Maciej Kalwasiński





























































