Przy wysokich cenach CO2, jakie są obecnie, potrzebne będą dopłaty do energetyki węglowej - poinformował wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. W najbliższych dniach projekt restrukturyzacji energetyki, zakładający wydzielenie aktywów węglowych, ma trafić do prac rządowych.


"Założenia, które były u podstaw pomysłu mówiły, że energetyka węglowa ma się sama finansować. Dziś przy tak gwałtownym wzroście cen uprawnień do emisji CO2 to jest niemożliwe i dopłaty będą potrzebne. Dopłaty będą jednak po to, by - po pierwsze - zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polsce, a po drugie, by przeciętna polska rodzina nie odczuła gwałtownego wzrostu cen energii elektrycznej" - powiedział Sasin w środę w TVP1.
"Z wyliczeń ekspertów wynika, że gdybyśmy nie podjęli tych działań, które Ministerstwo Aktywów Państwowych zaproponowało i przedłoży w ciągu najbliższych dni rządowi, to rachunek przeciętnej rodziny wzrósłby w ciągu kilku lat przeciętnie rocznie o 250 zł. (...) Musimy podjąć działania, bo one zahamują ten trend i dadzą spółkom energetycznym nowy oddech, pozwolą pozyskać finansowanie na inwestycje w inne źródła produkcji energii: w energetykę odnawialną, ale i elektrownie gazowe" - dodał.
Wskazał, że na ten moment trudno określić wysokość koniecznych dopłat. Zależeć to będzie m.in. od cen CO2.
W sobotę Jacek Sasin informował, że w tym tygodniu projekt restrukturyzacji energetyki, zakładający wydzielenie aktywów węglowych do odrębnego podmiotu, zostanie skierowany do prac rządowych. Mówił też, że jest plan mechanizmu finansowego, na który potrzebna byłaby zgoda Komisji Europejskiej.(PAP Biznes)

pel/ osz/




























































