REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Protesty w obronie Nawalnego w Rosji. Tysiące zatrzymanych

2021-01-31 07:01, akt.2021-01-31 19:09
publikacja
2021-01-31 07:01
aktualizacja
2021-01-31 19:09

Rosyjska policja zatrzymała w niedzielę 4027 osób podczas protestów w obronie aresztowanego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego - podaje monitorujący zatrzymania w Rosji portal OWD-Info, na który powołuje się agencja Reutera. Dane te pochodzą z blisko stu miast.

Protesty w obronie Nawalnego w Rosji. Tysiące zatrzymanych
Protesty w obronie Nawalnego w Rosji. Tysiące zatrzymanych
fot. ANTON VAGANOV / / Reuters

Bilans opublikowany przez portal niespełna dwie godziny wcześniej mówił o 3329 zatrzymanych. Nie jest jasne, czy najnowsze dane są ostateczne.

Najwięcej osób - 1167 - zatrzymanych zostało w Moskwie - napisał Reuters. We wcześniejszym komunikacie OWD-Info kolejne miejsca pod względem liczby zatrzymanych osób zajmowały Petersburg, Krasnojarsk, Władywostok, Niżny Nowogród i Nowosybirsk.

Dane te wskazują, że zatrzymania są bardziej masowe niż podczas protestów z 23 stycznia, pierwszych po aresztowaniu Nawalnego. Wówczas szacunki o ponad 3 tys. zatrzymanych pojawiły się dopiero przed północą.

Podczas niektórych zatrzymań w Moskwie i Petersburgu doszło do starć z policjantami. Wiadomo już o pierwszej sprawie karnej: w Petersburgu wszczęto postępowanie dotyczące użycia przemocy wobec policji. Podejrzanym jest mężczyzna, który uderzył pięścią funkcjonariusza gwardii narodowej (Rosgwardii).

Wakacje na giełdzie

Tymczasem media informują o przemocy wobec protestujących ze strony służb siłowych. W Moskwie podczas zatrzymań funkcjonariusze używali paralizatorów. Gdy demonstrujący ustawili się w łańcuch krzycząc "Policja z narodem!", policjanci odpowiedzieli zatrzymaniami i uderzeniami pałek.

Podobne doniesienia napływają też z Petersburga. W mieście nad Newą policja użyła gazu łzawiącego, a jeden z policjantów wymierzył w protestujących pistolet.

Demonstracje rozpoczęły się w miastach Rosji w południe czasu lokalnego, najwcześniej - ze względu na różne strefy czasowe - na Dalekim Wschodzie i Syberii. Około godz. 15.30 czasu polskiego (godz. 17.30 w Moskwie) współpracownicy Nawalnego poinformowali, że demonstracja w stolicy się zakończyła. W ostatnich godzinach akcji policja w Moskwie zatrzymywała ludzi głównie w rejonie aresztu śledczego Matrosskaja Tiszyna, gdzie osadzony jest Aleksiej Nawalny.

Wcześniej w ciągu dnia policja prowadziła masowe zatrzymania koło stacji metra Suchariewskaja i stacji Komsomolskaja, przy której znajdują się trzy duże dworce kolejowe. W tym miejscu zgromadziło się około 15 tysięcy ludzi.

Brutalne działania policji

Pałki, gaz łzawiący, paralizatory i brutalne zatrzymania - tak uczestnicy niedzielnych protestów w Rosji w obronie Aleksieja Nawalnego i media niezależne opisują działania policji podczas tych manifestacji. Policja masowo zatrzymywała dziennikarzy.

Doniesienia o pobiciach napłynęły w pierwszej połowie dnia z Władywostoku, Nowosybirska, Omska, Wołogdy, Archangielska i Riazania.

"OMON-owcy podczas zatrzymania bili mnie paralizatorem, wykręcali ręce, ciągnęli po ziemi. Przeszukiwali bez świadków, kazali stać z podniesionymi rękami i nie pozwalali ich opuścić" - powiedział portalowi OWD-Info jeden z zatrzymanych we Władywostoku.

"W autobusie (policyjnym) położono mnie na podłodze, potem podnieśli (mnie) na klęczki (...). Kiedy poprosiłem o telefon do adwokata, kilka razy uderzyli mnie w potylicę tępym przedmiotem" - powiedział portalowi Otwarte Media (Open Media) aktywista z Jarosławia Wadim Gurjanow. Działacz partii Nowi Ludzie zapewnił, że nie brał udziału w demonstracji, a tylko chciał przejść przez policyjne blokady. Podczas zatrzymania przez funkcjonariuszy uderzył głową o drzwi policyjnego auta.

Pałkami policja biła uczestników demonstracji w Petersburgu. W Moskwie przy ul. Stromynka dwaj policjanci powalili młodego człowieka na ziemię, twarzą w błoto. W Kazaniu policjanci kazali zatrzymanym położyć się na śniegu z rękami za głową. W Moskwie i Petersburgu media niezależne opublikowały nagrania wideo, na których widać, że policjanci używają paralizatorów wobec protestujących.

Na niektórych komisariatach w Moskwie wprowadzono tzw. plan Twierdza, co oznacza, że do zatrzymanych nie dopuszczano adwokatów i działaczy społecznych. Ogółem, według wstępnych ocen, reakcja władz była ostrzejsza niż podczas protestów 23 stycznia, pierwszych po aresztowaniu Nawalnego. Zatrzymanych zostało ponad 4 tysiące osób i liczba ta prawdopodobnie jeszcze wzrośnie.

Jednocześnie władze zarzucają uczestnikom demonstracji akty przemocy wobec policji. W Petersburgu wszczęto w tej sprawie sprawę karną. W Moskwie 15 osób może zostać pociągniętych do odpowiedzialności na podstawie tego artykułu kodeksu karnego - podała agencja TASS.

W całym kraju zatrzymywano dziennikarzy relacjonujących protesty, związki zawodowe poinformowały o nawet ponad 80 zatrzymanych korespondentach i fotoreporterach. Znaczną część z nich potem zwolniono. W Moskwie policjant poraził paralizatorem dziennikarza portalu Meduza Iwana Klejmienowa. Reporter doznał urazu głowy i wezwano do niego pogotowie.

Politolog Abbas Gałlamow powiedział portalowi Otwarte Media, że policja nie przypadkiem skoncentrowała się tym razem na dziennikarzach. Jego zdaniem władze chcą zapobiec temu, by Rosjanie widzieli, jak wielu ludzi bierze udział w demonstracjach. "Teraz toczy się walka o nastroje i opinie wahającej się, głównej części elektoratu" - powiedział politolog.

Żona Nawalnego zatrzymana, stanie przed sądem administracyjnym

W Moskwie zatrzymana została żona Aleksieja Nawalnego, Julia, i jeden z działaczy opozycji antykremlowskiej Ilja Jaszyn. Organizacje zawodowe dziennikarzy poinformowały, że zatrzymanych zostało w całym kraju kilkudziesięciu pracowników mediów, w tym 21 w Moskwie i 10 w Petersburgu. Niektórzy z nich zostali już zwolnieni.

Rosyjska policja sporządziła protokół o wykroczeniu administracyjnym wobec Julii Nawalnej, żony opozycjonisty Aleksieja Nawalnego; posiedzenie sądu odbędzie się w poniedziałek - podał portal MBCh Media. Nawalna została zwolniona z komisariatu.

Policja zarzuca jej naruszenie przepisów o zgromadzeniach, za co grozi kara grzywny do 20 tys. rubli (ok. 980 PLN) lub maksymalnie 15 dni aresztu administracyjnego.

Wcześniej adwokat Nawalnej Swietłana Dawydowa poinformowała, że nie została dopuszczona do swej klientki. Dawydowa przekazała, że żonę Aleksieja Nawalnego policja zatrzymała na czas dłuższy, niż pozwalają przepisy.

Julia Nawalna została zatrzymana podczas protestów w Moskwie w obronie jej męża. Pracownik założonej przez opozycjonistę Fundacji Walki z Korupcją Wiaczesław Gimadi napisał na Twitterze, że osoby zatrzymujące nie przedstawiły się i nie podały powodu zatrzymania. Później podano, że Nawalną zabrano w nieoznakowanej niebieskiej furgonetce.

Nawalna została zatrzymana także w ubiegłą sobotę, podczas pierwszych protestów w obronie aresztowanego Nawalnego. Zwolniono ją z komisariatu trzy godziny później.

fot. ANTON VAGANOV / / Reuters

Próba samospalenia w Moskwie

Mężczyzna próbował w niedzielę dokonać samospalenia niedaleko stacji metra Twierskaja w Moskwie; przechodnie rzucili go na ziemię i płomienie udało się ugasić – poinformowała agencja Interfax.

Nie wiadomo, czy incydent ten ma związek z trwającym w Moskwie protestem w obronie aresztowanego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego – podała telewizja Dożd.

Na kanale Baza na Telegramie opublikowano nagranie przedstawiające próbę samospalenia. Według kanału 112 na Telegramie nieznany mężczyzna oblał się benzyną, a następnie podpalił. Na kanale Interfaxu podano, że mężczyzna przeżył i jest mu udzielana pomoc.

VTimes: Bilans protestów pozytywny dla opozycji

Bilans kolejnej odsłony protestów w obronie Aleksieja Nawalnego jest pozytywny dla opozycji, także taktyka zastosowana przez władze - blokowanie miasta przed protestującymi - okazała się korzystna dla ich przeciwników - ocenia w niedzielę niezależny portal VTimes.

"Fakt, że władze zastosowały szczelną obronę i zablokowały centra miast, potwierdza, że reżim stracił inicjatywę i ta należy teraz do opozycji. To ona naciera, a władze się bronią. To jest najważniejszy czynnik w walce o głosy niezdecydowanych" - powiedział VTimes politolog Abbas Gałlamow. Jego zdaniem "można śmiało powiedzieć, że rosnąć będzie liczba tych, którzy współczują protestującym".

Również inny ekspert, Ilja Graszczenkow, powiedział VTimes, że taktyka zablokowania miasta okazała się korzystna dla opozycji, bo protestujący zebrali się w wąskich ulicach, co stworzyło wrażenie tłumnych akcji. "Szczególnie wyraźnie udało się to w Petersburgu" - powiedział ekspert. Jego zdaniem liczy się teraz samo wrażenie, że protest się udał, a mniej ważna jest kwestia, czy protesty były mniej czy bardziej liczne niż pierwsze demonstracje w obronie Nawalnego z 23 stycznia.

Jako rezultat drugiej z rzędu akcji Graszczenkow ocenił "gotowość wychodzenia na ulice nawet mimo strachu przed pobiciem i aresztowaniem". Protest zyskał też wyraźną ideologię - uczestniczą w nim "stronnicy uwolnienia Nawalnego i zaciekli przeciwnicy władz, opowiadający się za zmianą reżimu" - powiedział politolog. Zdaniem eksperta wzrosła liczba protestujących w dużych miastach: Moskwie, Petersburgu, Jekaterynburgu, Nowosybirsku, Omsku i Ufie, zaś w głębi kraju - np. we Władywostoku - demonstracje słabną. Jednocześnie, wystąpienia odbyły się w niedzielę w niemal 150 miastach, wobec około 110 przed tygodniem.

"Władze wybrały +twardy+ scenariusz konfrontacji, który nie pomoże w stłumieniu protestu" - ocenił politolog Aleksandr Kyniew. W jego ocenie "Kreml okazuje nerwowość". Władze nie są pewne lojalności we własnych szeregach, wobec tego "urzędnicy i struktury siłowe wybierają kurs maksymalnie hiperstanowczy, aby nie padło na nich podejrzenie o zdradę" - powiedział Kyniew. W takich warunkach "rosną szanse na przewrót pałacowy" - dodał ekspert.

Blinken: USA potępiają "brutalną taktykę" Rosji wobec protestujących

"Stany Zjednoczone potępiają uporczywe stosowanie przez Rosję brutalnej taktyki wobec pokojowych demonstrantów i dziennikarzy drugi tydzień z rzędu. Ponawiamy nasze wezwanie do Rosji do uwolnienia zatrzymanych za korzystanie z praw człowieka, w tym Aleksieja Nawalnego" - zaapelował szef amerykańskiej dyplomacji.

"Poważna ingerencja USA w sprawy wewnętrzne Rosji jest faktem udowodnionym, tak samo jak promowanie fake newsów i wezwań do akcji odbywających się bez zezwolenia poprzez kontrolowane przez Waszyngton platformy internetowe" - oznajmiło MSZ w komentarzu na Facebooku.

Rosyjski resort skomentował w ten sposób wypowiedź sekretarza stanu USA Antony'ego Blinkena. Jego słowa są "jest jeszcze jednym potwierdzeniem zakulisowej roli Waszyngtonu" - oceniło MSZ w Moskwie. Wyraziło przekonanie, że "działania mające na celu zachęcanie do protestów są częścią strategii powstrzymywania Rosji".

Z Moskwy Anna Wróbel

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (33)

dodaj komentarz
znawca_wszystkiego
Do Guantanamo ich! A nie, do Guantanamo to Amerykanie wysyłają swoich niewygodnych obywateli...
pozhoga
Ostatnim razem jak w Rosji była rewolucja to skończyło się katastrofą na skalę całej cywilizacji - więc jest się czego bać...
zenonn
Kto nasłał terrorystów do Imperium Rosyjskiego i po co? 1905, III1917, XI1917
Kto wynalazł Lenina, Trockiego i ferajnę?
trooper
Tak jak drobni z pomocą reddit dojechali hedge fundy miliarderów, tak drobni niebawem dojadą pozostałe autorytarne państwa. Rewolucja już się rozpoczęła a z pomocą internetu i narzędzi jak telegram, signal czy właśnie reddit, przebiegnie dużo szybciej niż kiedykolwiek wcześniej w historii narodów.
marxs
pamietaj nie ma i nigdy w zasadzie nie było spontanicznych oddolnych rewolucji wszystko jest starannie kontrolowane i planowane przez osoby i organizacje pozostające w głębokim cieniu nawet te programiki typu telegraf czy signal to mogli spece z CIA czy Mossadu czy NSA wytworzyć w konkretnym celu bynajmniej nie po to aby ogłupiałym pamietaj nie ma i nigdy w zasadzie nie było spontanicznych oddolnych rewolucji wszystko jest starannie kontrolowane i planowane przez osoby i organizacje pozostające w głębokim cieniu nawet te programiki typu telegraf czy signal to mogli spece z CIA czy Mossadu czy NSA wytworzyć w konkretnym celu bynajmniej nie po to aby ogłupiałym lemingom ułatwiać kontakty i pieprzenie o dudzie Maryny
marxs odpowiada marxs
przykład?proszę bardzo całe Majdany na Ukrainie były starannie wyreżyserowane przez amerykańskie i polskjęzyczne służby specjalne skutek? opracowania niezależnych ekonomistów mówią że Ukraińcy potrzebują 20-30 lat ciężkiej pracy żeby odzyskać poziom jaki mieli za Janukowycza u nas będzie dokładnie to przykład?proszę bardzo całe Majdany na Ukrainie były starannie wyreżyserowane przez amerykańskie i polskjęzyczne służby specjalne skutek? opracowania niezależnych ekonomistów mówią że Ukraińcy potrzebują 20-30 lat ciężkiej pracy żeby odzyskać poziom jaki mieli za Janukowycza u nas będzie dokładnie to samo

marxs odpowiada marxs
"Korwin-Mikke: snajperzy z Majdanu byli szkoleni w Polsce
Majdan to była również nasza operacja. Snajperzy byli szkoleni także w Polsce. Terroryści zastrzelili na Majdanie 40 demonstrantów i 20 policjantów, po to, żeby sprowokować zamieszki - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską kandydat na prezydenta, europoseł Janusz Korwin-
"Korwin-Mikke: snajperzy z Majdanu byli szkoleni w Polsce
Majdan to była również nasza operacja. Snajperzy byli szkoleni także w Polsce. Terroryści zastrzelili na Majdanie 40 demonstrantów i 20 policjantów, po to, żeby sprowokować zamieszki - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską kandydat na prezydenta, europoseł Janusz Korwin-Mikke".
jes
I jak ktoś chciałby się dowiedzieć, którzy to płatni ruscy trolle to pod tym artykułem mają gotową listę.
jes
Za kopiejki popierają mordercę Putina. CO najgorsze, że to prawdopodobnie (p)olacy w służbie Rosji.
trooper odpowiada jes
Nie w służbie Rosji tylko za dziengi posty piszą.

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki