Trwa jeden z największych kryzysów podażowych na rynku ropy naftowej w nowożytnej historii. Z wyliczeń analityków UniCredit wynika, że z powodu konfliktu z globalnego rynku wyparowało już ponad pół miliarda baryłek surowca. Perspektywy na szybki powrót do przedwojennej normalności są na ten moment iluzoryczne.


Historyczny wstrząs podażowy
Eskalacja konfliktu zbrojnego w Iranie uderzyła w wydobycie i eksport surowca z niespotykaną siłą. W dzisiejszym raporcie The Investment Institute przy banku UniCredit eksperci zestawili dane z lutego i marca, które obrazują drastyczny spadek produkcji ropy w głównych państwach Zatoki Perskiej.
Załamanie dotknęło bez wyjątku cały region. Łączny ubytek wydobycia (suma strat oznaczonych na powyższym wykresie czerwonymi punktami) sięga blisko 10 milionów baryłek dziennie, co oznacza zjazd prawie o 40 procent miesiąc do miesiąca. Z kolei jak wskazują dane Kpler i szacunki Reutersa, od początku konfliktu, trwającego już ponad 50 dni, na rynki nie dotarło ponad pół miliarda baryłek ropy i kondensatu.
Odcięcie kanałów dostaw uderzyło w poszczególne kraje z różną siłą:
- Irak i Kuwejt: Są to kraje szczególnie narażone na straty ze względu na ich ogromną zależność od transportu przez Cieśninę Ormuz oraz brak alternatywnych szlaków logistycznych.
- Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie: Państwa te korzystają z ograniczonych opcji ominięcia blokady poprzez rurociągi do Morza Czerwonego i portu Fudżajra, co łagodzi, ale niestety nie eliminuje ich rynkowej podatności na kryzys.
- Iran: Choć w kraju wydobycie ropy nie spadło zbyt znacząco, to amerykańska blokada morska skutecznie uniemożliwia mu dostarczenie znaczących wolumenów na rynek.
Straty nieuniknione nawet gdyby konflikt zakończył się natychmiast
Sytuacja jest niezwykle poważna. Według Russella Hardy'ego, dyrektora generalnego firmy Vitol, światowy rynek jest na drodze do utraty łącznie co najmniej miliarda baryłek surowca. Wskazuje on, że uszkodzenia infrastruktury i długi czas wznawiania wydobycia sprawiają, że strata ta byłaby nieunikniona, nawet gdyby działania wojenne ustały natychmiast. Kwietniowe odczyty pokazują z kolei, że choć tempo pogarszania się sytuacji zwolniło, to wciąż brakuje dowodów na jakiekolwiek znaczące ożywienie.

Utrzymujący się paraliż to efekt postawy obu stron konfliktu. Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że amerykańska blokada morska irańskich portów pozostanie w mocy aż do podpisania porozumienia. Irańskie władze są równie nieugięte i zapowiadają, że Cieśniny Ormuz na razie pozostanie zamknięta dla większości ruchu komercyjnego.
Co dalej z cenami? „Nowa normalność”
Analitycy UniCredit podkreślają, że skala obecnych strat to potężny fizyczny wstrząs dla rynków. Obecne zawirowania to wstrząs o charakterze strukturalnym, który będzie kształtował rynki energii na długo po tym, jak w mediach pojawią się ewentualne doniesienia o rozejmie. Nawet w przypadku oficjalnego zakończenia walk część utraconej produkcji może okazać się stratą permanentną, ponieważ ponowne uruchomienie przerwanych odwiertów może być technicznie skomplikowane lub po prostu nieopłacalne.
Biorąc pod uwagę obecne tło rynkowe, eksperci prognozują, że ceny ropy Brent mogą spaść w kierunku 90 dolarów za baryłkę do końca 2026 roku, jednak premia za ryzyko geopolityczne będzie ulatniać się bardzo powoli. Rynek najprawdopodobniej nie wróci płynnie do stanu sprzed wojny, lecz zmierza w stronę nowej – i znacznie bardziej kruchej – równowagi. Wciąż jednak utrzymuje się ryzyko ponownej eskalacji i przedłużających się zakłóceń, co może windować ceny w górę.
Inwestycje bez granic – nasz nowy cykl
Zapraszamy do lektury artykułów na temat inwestowania przygotowanych w edukacyjnej serii Inwestycje bez granic, której partnerem jest UniCredit. Znajdziecie je pod tym linkiem, wraz z innymi naszymi materiałami o inwestowaniu na rynkach globalnych.
































































