Ropa drożeje kolejną sesję, a inwestorzy oceniają możliwość poważniejszych zakłóceń w dostawach surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu. Nie działa kluczowy ropociąg w Arabii Saudyjskiej - to poważnie pogarsza sytuację podażową ropy - podają maklerzy.


Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na X jest na NYMEX w Nowym Jorku po 103,13 USD - wyżej o 1,72 proc.
Brent na ICE na XI jest wyceniana po 107,324 USD za baryłkę, wyżej o 1,55 proc.
Inwestorzy oceniają możliwość poważniejszych zakłóceń w dostawach surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu, a kluczowy ropociąg w Arabii Saudyjskiej nadal nie działa.
Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej informowało w piątek o czasowym wstrzymaniu pracy strategicznego ropociągu Wschód-Zachód.

To efekt ataków, do których doszło w ub. czwartek w rejonie Rijadu i Medyny.
Zamknięty ropociąg przecina Arabię Saudyjską ze wschodu na zachód i w ostatnich miesiącach stał się alternatywą dla Rijadu w związku z irańską blokadą cieśniny Ormuz.
Tym szlakiem państwowy koncern naftowy Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększony wolumen ropy do portów nad Morzem Czerwonym.
Ropociąg ma być wyłączony z eksploatacji przez kilka tygodni - podała w poniedziałek agencja Associated Press powołując się na informacje przekazane przez dwóch przedstawicieli lokalnych władz.
Jednak amerykański sekretarz ds. energii Chris Wright powiedział, że spodziewa się, iż ropociąg zostanie bardzo szybko ponownie uruchomiony.
Wright poinformował w wywiadzie dla TV Bloomberg, że od czasu ataku dronów na ropociąg pozostaje w bliskim kontakcie ze swoim saudyjskim odpowiednikiem.
"Bardzo dokładnie (Saudowie) ocenią skalę szkód i to, co należy zrobić, i myślę, że wkrótce pojawi się więcej informacji w tej sprawie" - powiedział.
Wright wskazał, że w niedzielę przez cieśninę Ormuz przepłynęło ponad 12 mln baryłek ropy.
Dodał, że siedmiodniowa średnia krocząca tajnych transportów ropy eskortowanych przez Marynarkę Wojenną USA przez cieśninę Ormuz wynosi ponad 10 mln baryłek ropy dziennie, rośnie i będzie nadal rosnąć.
Tymczasem wspierani przez Iran jemeńscy rebelianci Huti poinformowali w poniedziałek, że wystrzelili dziesiątki pocisków balistycznych i dronów na bazę wojskową w Chamis Muszajt na południu Arabii Saudyjskiej. Dodali, że wojska saudyjskie przeprowadziły w ciągu ostatniej doby 54 naloty lotnicze na cele Huti.
W ostatnich dniach Huti zintensyfikowali ofensywę przeciwko wojskom rządowym wspieranym przez Arabię Saudyjską.
W weekend media poinformowały, że Huti opanowali już całe jemeńskie wybrzeże Morza Czerwonego, zajmując m.in. wyspę Perim w strategicznie położonej cieśninie Bab al-Mandab.
Przesmyk prowadzi z Morza Czerwonego do Zatoki Adeńskiej i leży na szlaku między Europą a Azją.
Wznowienie konfliktu w Jemenie po latach względnego spokoju budzi obawy o dalszą eskalację sytuacji na całym Bliskim Wschodzie, co z kolei wpłynie na dostawy ropy.
Władze w Teheranie wskazały tymczasem, że nie będzie rozmów pokojowych z Waszyngtonem dopóki nie zostaną spełnione warunki stawiane przez Iran. Była to odpowiedź na komentarze prezydenta USA Donalda Trumpa, który zasygnalizował, że jest otwarty na powrót do rozmów z Iranem.
"Upadający naród Iranu bardzo chce szybko zawrzeć porozumienie. Zadecyduję, czy Stany Zjednoczone zdecydują się na zaangażowanie – na którą to koncepcję jesteśmy otwarci" - napisał na platformie Truth Social.
Prezydent Donald Trump zapowiedział też w poniedziałek, że kraje, które nie pomogły USA w wojnie z Iranem zwrócą Stanom Zjednoczonym jej koszty.
"Ropa naftowa przepływa przez Cieśninę Ormuz. Kraje świata, które w żaden sposób nam nie pomogły, powinny i zwrócą Stanom Zjednoczonym pieniądze, gdy ta OSZUKAŃCZA wojna się skończy. Robimy to o wiele bardziej dla innych niż dla siebie, i robimy to od pokoleń!" - napisał Donald Trump na platformie Truth Social.
Wcześniej Donald Trump wielokrotnie sugerował jednak, że Stany Zjednoczone będą pobierać opłaty za tranzyt przez Ormuz za dbanie o bezpieczeństwo w cieśninie.
"Ropa naftowa +jest uwięziona+ między realiami fizycznymi, które w dalszym ciągu sygnalizują mniejsze dostawy, a retoryką wskazująca na potencjalną deeskalację" - powiedziała Rebecca Babin, starsza traderka na rynku energii w CIBC Private Wealth Group.
"Ostatecznie rynek będzie kładł większy nacisk na informacje dot. przepływu baryłek ropy i stan infrastruktury energetycznej niż na retorykę" - podkreśliła.
(PAP Biznes)
aj/ asa/



























































